Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

przyjazn · 16 min czytania

Dwanaście listów do Wiktorii (pierwsze 6 listów)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

List pierwszy. 21 kwietnia 1997 roku

Moja droga Wiktorio, bardzo zaniepokoiło mnie to co ostatnio mi napisałaś, poważnie myślisz, że zostałaś adoptowana? Nie wydaje mi się, aby Twoi rodzice mogli coś takiego ukrywać. Kochają Cię, a jeśli nawet byłaś adoptowana to co z tego? Jeśli to okaże się prawdą, nie szukaj proszę swoich biologicznych rodziców. Wiem to ze swojego przypadku, przysporzyło mi to jedynie wiele smutku i cierpienia. Chyba nigdy Ci o tym nie pisałem prawda? To było nie całe pięć lat temu, kiedy przeprowadzaliśmy się z Pszczyny do Wrocławia, moi rodzice kazali sprzątnąć mi ich barek, w którym zamiast alkoholi po prostu były różne stare listy. Ja jako fanatyk historyczny przeglądałem je po kolei, niektóre były przepiękne, ale zauważyłem jeden list, wyróżniał się od innych. Pisany był ręką młodej kobiety dało się rozpoznać po piśmie, prosiła, aby zająć się jej synem, że chłopak ją opuścił i jest sama, nie ma warunków do życia. Wziąłem go i zapytałem o to wszystko ojca, powiedział, że to prawda, a ta kobieta była jego koleżanką z podstawówki, miała jego adres i kiedy potrzebowała pomocy napisała do niego właśnie ten list. Poprosiłem ojca, aby opowiedział mi więcej, odnalazłem tą kobietę, jednak gdy ją spotkałem byłem zawiedziony. Nie mam ochoty o tym pisać, mimo że to było pięć lat temu nadal wydaje się być świeże. Jak Twoje przygotowania do matury? Stresujesz się? Ja strasznie się bałem, ta historia mnie przerażała… Co ty piszesz? Ja też nie mogę doczekać się naszego spotkania i cieszę się, że wybierasz się na studia do Wrocławia, będziemy mogli się częściej spotykać. Czy to, że ja tutaj jestem zadecydowało o Twoim wyborze? Wiem, że zawsze marzyłaś o Uniwersytecie Jagiellońskim i nie rozumiem, skąd u Ciebie taka zmiana. Muszę pędzić na uczelnię, czekam na Twoją odpowiedź! Tęsknię! Twój, Tymek.

List drugi. 22 maja 1997 roku

Moja droga Wiktorio, bardzo mi przykro, że Twoje przypuszczenia okazały się prawdą, ale cieszy mnie to, że nie masz zamiaru szukać swoich biologicznych rodziców. Moja mama dzisiaj powiedziała mi, że w czerwcu wybieramy się do Pszczyny, w końcu się spotkamy moja Kochana. Jak oni mogli nas rozdzielić! Byłaś i jesteś dla mnie jak siostra, ale Twoje listy coraz bardziej mnie niepokoją. Piszesz tak tajemniczo i obco, jakbyś to już nie była Ty! Jak ostatnim razem się widzieliśmy, nie było u Ciebie takich reakcji. Co się dzieje? Wiesz, że mi możesz napisać o wszystkim! Jak mogłem zapomnieć, że zdajesz na maturze biologię, przecież to Twoja dziedzina, zawsze w niej siedziałaś po uszy. Miłym zaskoczeniem dla mnie było jak napisałaś mi, że wybierasz się na Weterynarię, to naprawdę bardzo ciekawe. Masz zamiar mieszkać w akademiku, czy wynająć jakieś mieszkanie? Pamiętaj, że zawsze możesz wprowadzić się do mnie, mieszkam sam, odkąd moi rodzice przeprowadzili się do Warszawy, odwiedzają mnie, ale raz na jakiś czas. Chyba Ci o tym nie pisałem. Jak bardzo bym chciał móc w końcu Cię zobaczyć. Wiem, że się powtarzam, ale wiesz, że Cię kocham, tylko proszę, nie pisz mi, że mam znowu nie zaczynać. W następnym liście napiszę Ci dokładnie, kiedy przyjadę. Nigdy nie chciałem, abyś myślała, że Tobą manipuluje, dobrze o tym wiesz. Nigdy bym czegoś takiego nie próbował. Nie mogłem uwierzyć, gdy przeczytałem, że Twoja mama kupiła Ci psa! I to jeszcze haskiego. Podoba mi się jego imię, bardzo pomysłowe, Ty je wymyśliłaś? Miło mi było przeczytać, że również za mną tęsknisz, moja Kochana Wiktorio. Nie wiedzieliśmy od pięciu lat, a mimo to nadal utrzymujemy ze sobą kontakt, czy to nie wspaniałe? Pamiętasz jeszcze jak płakałaś, gdy odjeżdżałem? Twój, Tymek.

P.S. Już miałem zaklejać kopertę, kiedy sobie przypomniałem, że miałem wysłać Ci prezent, mam nadzieję, że Ci się spodoba. Wysyłam w osobnym liście, a raczej paczce, ale napisz mi proszę jak Ci się podoba. A i zapomniałem podać ci mój numer telefonu, założyłem sobie aparat, będziemy mogli porozmawiać. Oto i on: 210 – 76 -98, kierunkowy myślę znasz?

List trzeci. 4 czerwca 1997 roku

Kochana Wiktorio, bardzo się cieszę, że podoba Ci się książka, którą Ci kupiłem. Nie wierzę, że już ją przeczytałaś! Ty maniaku! Będę w Pszczynie 23 czerwca, sam! Moi rodzice stwierdzili, że nie dojadą z Warszawy, ale ja nie mogę dłużej czekać. Potem możemy razem pojechać zawieść papiery na uczelnię, bo na pewno będziesz chciała je złożyć. Masz już jakieś plany na wakacje? Jeśli nie to może byśmy się wybrali razem na Mazury? Jak za dawnych lat. Jak to zostałaś punkiem?! Ty? Zawsze taka poukładana. A nauka? Czemu dopiero teraz mi o tym piszesz? Masz chłopaka, dlaczego to przed mną zataiłaś? Czyż nie obiecaliśmy sobie bezgraniczne zaufanie? Szkoda, że nie możesz wykonywać połączeń międzymiastowych, ale miło mi, że za mną tęsknisz. Jednak znów w Twoim liście pojawiło się coś niepokojącego, dlaczego piszesz, że się wahasz czy powinnaś zdawać na Uniwersytet Wrocławski? Co się z Tobą dzieje? Zadzwonię do Ciebie, gdy tylko znajdę trochę czasu, mam teraz tyle zajęć. Studia, praca…to wszystko mnie przytłacza. Listy do Ciebie piszę podczas przerw w pracy. Znajomi się śmieją ze mnie, że piszę listy do dziewczyny. Nie wierzą, że jesteś tylko moją przyjaciółką, ale i tak zawsze będziesz moją młodszą siostrzyczką. Ja studiuję Historię, pisałem Ci to już setki razy. Wiem, że Ty wiecznie zapominasz o wielu rzeczach, ale sądzę, że powinnaś z tym walczyć, próbować się jakoś temu przeciwstawić, a nie stwierdzić, że skoro tak jest to niech tak zostanie. Czepiasz się, że moje listy są takie krótkie, kiedy Ty rozpisujesz się na kilkanaście kartek. Jakoś za każdym razem, kiedy siadam, aby odpisać Ci na Twój list, czuję, że chciałbym Ci opisać cały mój dzień, ale potem uświadamiam sobie, że po co pisać Ci o tym wszystkim i wtedy te moje listy są takie krótkie. Napisałaś mi w ostatnim liście, że pokłóciłaś się z mamą, jak do tego doszło? Poza tym bardzo zaniepokoiło mnie to, że masz zamiar się wyprowadzić, że masz zamiar uciec z domu, proszę nie rób tego, moja kochana! A jak już musisz to zrobić to poczekaj do mojego przyjazdu! Miło mi się zrobiło, gdy napisałaś mi, że również mnie kochasz, a nie napisałaś, że mam przestać. Zadałaś mi pytanie czy chciałbym, żeby między nami był coś więcej niż tylko przyjaźń i wiesz, że chciałbym spróbować, zobaczyć czy uda nam się stworzyć związek. Możemy spróbować, jeśli chcesz, ale nie chciałbym stracić naszej przyjaźni. Ona jest dla mnie cenna. Chyba tak samo jak dla Ciebie. Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałbym być przy Tobie, kochana moja, jak sobie myślę, że jakiś inny chłopak Cię dotyka i całuje to źle mi z tym. Proszę odezwij się jeszcze zanim przyjadę, kocham Cię! Twój, Tymek.

List czwarty. 21 lipca 1997 roku

Kochana Wiktorio, przykro mi, że jednak wybrałaś Kraków, ale wiesz, że każdy Twój wybór akceptuje. Dziękujesz mi w liście za ta trzy dni spędzone razem, a szczególnie za tą jedną noc po raz kolejny, ja także dziękuję Ci za te trzy dni i tą wspólną noc. Nie mogę się doczekać naszego wypadu na Mazury, nie wierzę, że Twoja mama się zgodziła. Też mi się wydaje, że niczego nie podejrzewa, jesteśmy przecież tylko parą przyjaciół. Ja bym to określił w ten sposób, jesteśmy wyjątkową parą przyjaciół. Bardzo mnie cieszy, że zerwałaś z chłopakiem, w końcu. Czy teraz mogę uważać Cię za swoją dziewczynę? Czy wolisz określenie wyjątkowa para przyjaciół? Wiem, że Twoja mama nie pochwalała Twojego związku z tym całym Kamilem, więc nie wiem, jakby zareagowała, gdyby dowiedziała się, że jesteś teraz ze mną. Wiesz moja mama do mnie zadzwoniła i zapytała, czy byłem u Ciebie. Była trochę zła, bo mieliśmy jechać razem, chciała się…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Dwanaście listów do Wiktorii (pierwsze 6 listów) — czytnik · opowiadania