Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 7 min czytania

Dwoje i pół

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Promienie słońca odbijały się od metalowej obręczy łóżka. Nastał nowy dzień. Data nieznana, godzina wczesna. W mieszkaniu unosił się odór spalenizny i spoconej bielizny. Oboje leżeli na wielkim wyrze w kolorze wyblakłej czerni. Ona była młoda, miała zaledwie 24 lata, on był od niej starszy o trzy lata. Byli parą od przeszło kilku miesięcy, lecz był to związek toksyczny jak żaden inny w czasach w których żyli, gdyż oboje zbyt dużo i zbyt często pili, uwielbiali uprawiać seks i nie wierzyli w żadne bóstwa. On wstał pierwszy. Ospałym wzrokiem spojrzał na swoją partnerkę- leżała nieruchomo, zwinięta w kłębek. Ściągnął z niej kołdrę, przybliżył się, pocałował w dolną część pleców, następnie w prawy pośladek i zszedł niżej. Zniknął pomiędzy jej nogami i słychać było ciche mlaskanie. Dziewczyna uśmiechnęła się przez sen. Po chwili otworzyła oczy, on dalej tkwił głową w jej kroczu i odprawiał swój poranny ceremoniał. Dziewczyna złapała go za skudlone włosy i docisnęła do swego krocza. Zagryzła lekko dolną wargę przesuwając się coraz szybciej to w przód to znów w tył, w przód i w tył. Głowa chłopaka poruszała się w geście przytakiwania. Było jej dobrze- tak dobrze, że zupełnie zapomniała o dzisiejszej wizycie w klinice urodzeń. Chłopak skończył a ona razem z nim, przez chwilę leżała rozkraczona. - pamiętasz o dzisiejszej wizycie ? – spytał - tak.. daj mi jeszcze chwilę…- uśmiech nie znikał z jej twarzy. On pocałował ją w policzek i wstał z łóżka, z zamiarem przygotowania śniadania. Omlet z miodem, kawa z mlekiem i dwie szklanki szkockiej, pół na pół z wodą. Dziewczyna wstała z łóżka i podeszła do pobrudzonego lustra. Promienie słońca padały na jej bladą, niewinną twarzyczkę. Rozczesała swoje rude włosy i z powrotem legła na łóżku. Chłopak wrócił do pokoju, usiadł obok niej i rozpalił papierosa. - na którą musimy tam iść ? - za półtorej godziny mamy być na miejscu. – dziewczyna chwyciła za szklankę z whisky i wzięła łyka. Poczuła jak jej żołądek powoli się rozgrzewa, niczym mały piecyk. Odstawiła szklankę i ułożyła się na wznak. On położył się obok niej z papierosem w ustach.

Przejechali obok ceglanego budynku i skręcili w małą alejkę, gdzie po obu stronach rozciągały się przeszklone biurowce. Stary Volkswagen warczał groźnie, mknąc wśród szklanych wieży. Louis pogłośnił radio z którego dobiegała muzyka- dość kontrowersyjna jak na te czasy- dokładniej- Tom Waits ,, Heartattack and Vine ”. Gina rozpalała kolejnego papierosa. Dochodziło południe i słońce grzało coraz mocniej. Samochód leniwie wtoczył się na podjazd. Louis zgasił silnik i muzyka ucichła. Z szarego budynku przy którym zaparkowali dochodziły pojedyncze wrzaski niemowląt. Weszli do środka i skierowali się w stronę okienka z napisem ,, Informacja do spraw zapłodnień ” - Przepraszam bardzo- zagadał chłopak – byliśmy na dzisiaj umówieni w związku z planowanym odbiorem dziecka. Czy mogłaby pani nam powiedzieć do kogo mamy się zgłosić? - pokój 303, na lewo od sali operacyjnej. Na drzwiach będzie wypisane

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Dwoje i pół — czytnik · opowiadania