Religijne · 3 min czytania
Dworzec
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wsiadam do pociągu, w ręku trzymam bilet drugiej klasy. Rozglądam się po wagonie, znajduję wolny przedział, może się nikt nie dosiądzie, tak mało ludzi podróżuje. Otwieram okno, zimny powiew przywraca mnie do rzeczywistości. Jestem wolna. Zajmuję miejsce i czekam, aż pociąg ruszy. Widok z okna. Brudne, szare ściany dworca. Spoglądam na rdzawe tory, ruch, wytężam wzrok, ruda kulka przemyka się wprawiając mnie w obrzydzenie. Szczur wędruje niewinnie tak, jakby nie było dla niego zagrożenia. Znika mi z oczu. Spoglądam na peron. Martwe twarze, mechaniczne ruchy. Ludzie, bezmózgie maszyny biegnące przed siebie, bezlitośnie obojętne na drugiego człowieka. Grupka młodych ludzi roześmianych, pełnych życia, przyciąga chwilowo uwagę. Wulgarne zachowanie nikogo nie dziwi. Młode kobiety poniżane tekstami, śmieją się jakby usłyszały komplement. Zajęci sobą, dyskretnie obserwują otoczenie żądni uwagi, niemego uznania na twarzach przechodzących tłumów. Czekają na okazję, aby zabawić się cudzym kosztem. I oto jest. Żebrak. Idealna ofiara. Wychudłe zniszczone ciało okryte łachmanami. Twarz starca, naznaczona piętnem wypitego alkoholu, obrośnięta brudem. Kolorowa czapka jakże nie pasująca do całej postaci skrywa, tłuste długie włosy. Drżąca ręka wyciągnięta po jałmużnę, odtrącana obojętnością. Nieświadoma rozkołysana…