Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 5 min czytania

Dworzec Warchowa

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Poczułem, że robi mi się niedobrze. Było zimno i mokro. W dodatku opanowywał mnie coraz większy kac. Chciało mi się pić, ale nie miałem niczego, co nadawałoby się do picia. W sumie niczego, co by nadawało się do czego innego. Nie miałem niczego, a może właściwiej brzmiałoby gdybym powiedział, że nie miałem wszystkiego. Nie potrafię powiedzieć jaki był dzień tygodnia. Mógł być równie dobrze poniedziałek jak i sobota. Żadna różnica. Do moich uszu zaczęło dochodzić dudnienie. Jak zwykle niepokojące. Tydym tydym . Coraz szybciej i bliżej. Tydym tydym. W końcu zamieniło się w dzikie, przeciągłe i świszczące „szuuuuuuuuu”. Potem znowu tydym tydym i błoga cisza. Pociąg Szczecin – Terespol, godzina 4:23. Dzisiaj opóźniony o 20 minut. Nawet nie musiałem patrzeć na biały zegar z czarnymi wskazówkami i pękniętą szybką po skosie, który wisi na słupie, by wiedzieć, że się spóźnił. Czasem sam pociąg i sposób w jaki jedzie mówi to, że jest spóźniony. Ten właśnie to mówił…Ale to nic. Na stacji Warchowa i tak się przecież nie zatrzymuje. Otworzyłem jedno oko, badając wokoło teren. Było szarawo. Niezbyt przytulnie, ale jednocześnie nie było jeszcze tego przeraźliwie ostrego słońca, które w tym momencie na pewno poraziłoby zbyt mocno moje skacowane oko. Próbowałem uchylić drugą powiekę. Niespodziewanie napotkałem opór. Ból przeszył mój solidnie zarośnięty policzek. Westchnąłem ciężko. Zdjąłem nogi z ławki, co przyszło mi również z trudnością i nie mogłem powstrzymać się od sapania i mruczenia. Cały zdrętwiały i zmarznięty. W dzień, co prawda wciąż było ciepło, ale noce bywały zimne. Poranki również. Nie wiem w czym mruczenie pomaga, ale czułem się lepiej mogąc to bezkarnie robić. Usiadłem. Musiałem poczekać aż krew się we mnie poprzelewa. Czułem się jak butelka. A może bardziej jak klepsydra. Mega ogromna klepsydra, na mega wielkim kacu. Tak właśnie się czułem. Tylko, czy klepsydry czują potrzebę sikania? Musiałem się odlać i to czym prędzej. Nie raz zdarzało mi się już zlać w spodnie, gdy byłem za bardzo pijany by cokolwiek kontrolować. Teraz w sumie też mógłbym sobie odpuścić i nawet przez chwilę rozważałem tę opcję… ale potem człowieku, chódź z tym cały dzień i śmierdź. Gdzieś z taką robotą. Trzeba wstać. Znaleźć jakieś krzaki. Chamem nie jestem,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Dworzec Warchowa — czytnik · opowiadania