Inne · 3 min czytania
Dylemat
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kocham cię – skłamał. Postać z lustra przyglądała mu się z niesmakiem. {i}Pewności, tego zabrakło, chyba{/i}. Jeszcze tylko krawat. {i}Za mocno{/i}. Poluźnił. Ruszył ku sieni. Szybkim ruchem chwycił leżące na komodzie klucze. {i}Ahh...{/i} Tuż przed drzwiami obrócił się na pięcie i sięgnął dłonią do szafy. {i}Nie... Nie... Nie... Ta! Prążkowana, będzie odpowiednia{/i}. Zatrzasnął drzwi i podszedł do windy. Spojrzał do drucianego wnętrza szybu. Chwilę później odgłos zelówek zagrał na gładkich ścianach klatki schodowej. Wypadł w jasność dnia. Długie kroki rozpędziły zamyśloną postać. Zegarek. Piętnasta. {i}Zdążę{/i}. A wiatr lekko podrzucał mknącą marynarkę. {i}Ja się chyba duszę? Czuję, jak moja przestrzeń zaczyna się kurczyć. Wystarczy, że wyprostuję ręce i przebijam tę bańkę. Wszędzie są jej rzeczy. Nawet pasta do zębów jest jej. Czy od teraz będę korzystał z pasty którą ktoś kupi?{/i} Kątem oka dostrzegł czerwony sygnał. Zatrzymał się tuż przy krawędzi jezdni. - Szlak! - dłonie schyliły się by strząsnąć drobinki wody, które trafiły na kanciaste spodnie prosto spod kół…