Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 24 min czytania

Dylematy moralne w "Elfen Lied"

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Uwaga! Poniższy konspekt zawiera spoilery! Publikacja stanowi uzupełnienie refleksji, które zawarłam w mojej recenzji “Elfen Lied. Jak ofiary stają się katami?” z sierpnia 2014 r. Konspekt, który przedstawiam Czytelnikom, powstał z myślą o kolorowej prezentacji multimedialnej. Stwierdziłam jednak, że jest na tyle treściwy, iż powinnam go opublikować jako artykuł w nietypowej formie. Dlaczego zdecydowałam się ponownie przeanalizować “Elfen Lied”? Bo ogrom relatywizmu moralnego, zawartego w tej produkcji, nie dawał mi spokoju.

Natalia Julia Nowak

PS. “Elfen Lied” powinno być pozycją obowiązkową dla studentów socjologii, kryminologii, psychologii i pedagogiki. Mało tego… Powinni oni pisać z niego kolokwia!

PS 2. Cytaty z “Elfen Lied”, które przytaczam w niniejszym konspekcie, mogą być niedokładne. Powód tego stanu rzeczy jest prozaiczny: nie znam języka japońskiego. Aby zrozumieć, o czym jest mowa w serialu, musiałam korzystać z polskich i angielskich przekładów dostępnych w Internecie. Wierzę jednak, że sens cytatów został zachowany.

“Urodziłeś się winnym, choć niewinną masz jeszcze twarz”

Bajm - “Nagie skały”

“Mogła być tylko dzieckiem, ale krew Dicloniusa jest silna”

Kakuzawa Junior

Tytuł oryginalny: “Erufen Rito” Tytuł międzynarodowy: “Elfen Lied” Reżyseria: Mamoru Kanbe Produkcja: Japonia 2004-2005 Forma: serial animowany (anime) Liczba odcinków: 13 + 1 Target: seinen (mężczyźni, 18-30 lat) Na podstawie mangi pod tym samym tytułem (Lynn Okamoto, Japonia 2002-2005)

“Elfen Lied” - z czym to się je? Krótki opis serialowej fabuły.

Z tajnego ośrodka badawczego, położonego na niewielkiej wyspie, ucieka nieletnia Lucy, przedstawicielka przeznaczonej do eksterminacji rasy Dicloniusów. Populacja mutantów, do której należy bohaterka, wyróżnia się charakterystycznym wyglądem, posiada też nadnaturalne moce i skłonności sadystyczne. Dicloniusy, uznawane za zagrożenie dla społeczeństwa, najczęściej są zabijane zaraz po urodzeniu. Niektórym z nich pozwala się jednak przeżyć, żeby można było je poddawać brutalnym eksperymentom. Lucy, cierpiąca z powodu osobowości wielorakiej, nieświadomie zmienia tożsamość, przeobrażając się w niedorozwiniętą umysłowo Nyu. Wskutek dziwnego zbiegu okoliczności dziewczyna trafia pod opiekę Kouty i Yuki, nastoletnich absolwentów szkoły średniej. Tymczasem władze instytutu, z którego uciekła bohaterka, wysyłają za nią pościg. Nyu nie zdaje sobie sprawy z grożącego jej niebezpieczeństwa. Ale Lucy jest gotowa zabić lub okaleczyć każdego, kto tylko spróbuje ją powstrzymać.

Problem z Dicloniusami. Zakała ludzkości czy wybrańcy Boga?

O serialowych mutantach krążą dwa przeciwstawne poglądy. Dicloniusy: 1. Są zakałą ludzkości, istotami złymi z natury. Stanowią ekstremalne zagrożenie dla każdego człowieka. Mordują, katują, okaleczają, roznoszą wirusa, mnożą się w zastraszającym tempie. Wielu zwolenników tego poglądu uważa, że Dicloniusy należy wybić dla dobra Homo sapiens. 2. Są następcami ludzkości, wybrańcami Boga działającymi z jego upoważnienia. Ich agresja skierowana w stronę ludzi bierze się stąd, że przyszłość należy do Dicloniusów, a ludzkość musi odejść w niebyt. Wielu zwolenników tego poglądu uważa, że dla dobra Dicloniusów trzeba przyspieszyć proces wymierania Homo sapiens.

Co było pierwsze: jajko czy kura? Gdzie jest przyczyna, a gdzie skutek?

1. Czy Dicloniusy są poniżane i dyskryminowane, ponieważ atakują ludzi? A może atakują ludzi, bo są poniżane i dyskryminowane? 2. Czy Dicloniusy są trzymane w ciemnych izolatkach, ponieważ stanowią zagrożenie dla otoczenia? A może stają się groźne dla otoczenia, bo są trzymane w ciemnych izolatkach?

Rozbrajanie bomby czy polowanie na czarownice? Niegodne życie vs godna śmierć.

1. Czy fakt, że ktoś posiada nieodpowiednie cechy, to wystarczający powód, żeby skazać go na śmierć? Czy wolno kogoś zabić prewencyjnie, kierując się tym, co może, choć nie musi nastąpić w przyszłości? Czy wolno wydać wyrok na niewinną osobę, tylko dlatego, że jest potencjalnie niebezpieczna dla społeczeństwa? 2. Czy z tych samych względów wolno kogoś torturować, poddawać drastycznym eksperymentom itd.? Czy skazanie kogoś na męki to faktycznie słuszne rozwiązanie? A może lepiej pozwolić mu umrzeć? Może, z dwojga złego, lepszy jest zgon? Co jest bardziej humanitarne: znęcanie się nad kimś czy umożliwienie mu odejścia z godnością? [Uwaga: według informacji, podanej w serialu, badania prowadzone na Dicloniusach muszą być bolesne. Zmutowane jednostki nie mogą używać psychokinezy, kiedy cierpią fizycznie. Bestialskie praktyki mają na celu uczynienie ich bezbronnymi. Gdyby nie tortury, doświadczenia na buntowniczych obiektach nie byłyby możliwe]

Demoniczność Dicloniusów. Diabelskie nasienie czy konstrukt społeczny?

1. Argumenty za tym, że okrucieństwo Dicloniusów jest kwestią genów: a) wszystkie znane Dicloniusy, bez wyjątku, są nosicielami sadystycznych i morderczych skłonności. Te skłonności da się stłumić i poddać kontroli, ale nie da się ich w pełni wyeliminować. Odpowiednia socjalizacja może uczynić Dicloniusa osobnikiem cywilizowanym, jednak nigdy nie wyleczy go w stu procentach. Dowód? Nawet tak pacyfistyczna, współczująca, przestrzegająca norm moralnych osoba, jak Nana, nosi w sobie złowrogie instynkty. Ona także odczuwa czasem potrzebę, żeby kogoś skrzywdzić lub zabić*. Oczywiście, Nana nigdy nie ośmieliłaby się tego zrobić (gdyby jakimś cudem to uczyniła, pogrążyłaby się w wyrzutach sumienia). Ale fakt jest faktem: Nana to Diclonius ze wszystkimi tego konsekwencjami. b) zarówno Dicloniusy, jak i ludzie przeżywają czasem bolesne chwile. Cierpienie jest wpisane w życie każdej jednostki: zmutowanej i niezmutowanej. Trauma i resentyment nie są spotykane wyłącznie u Dicloniusów. Jednak to Dicloniusy - pod wpływem własnej krzywdy - dopuszczają się barbarzyńskich czynów. Ludzie bywają mściwi, ale rzadko zdarza się, żeby dokonywali masowych morderstw w odpowiedzi na mniejsze lub większe upokorzenie. Takie zachowanie jest typowe dla mutantów. 2. Argumenty za tym, że okrucieństwo Dicloniusów jest kwestią doświadczenia: a) małe Dicloniusy, pod względem psychologicznym, nie różnią się zbytnio od ludzkich dzieci. One też są wrażliwe, kochające, ciekawe świata. Potrzebują ciepła, miłości, akceptacji, bezpieczeństwa. Niestety, te niewinne istoty są przez ludzi poniżane i odrzucane (praktycznie od urodzenia). Na Dicloniusach zamkniętych w ośrodku badawczym prowadzi się brutalne eksperymenty. Dicloniusy żyjące na wolności często słyszą wyzwiska i obelgi. Podlegają dehumanizacji i demonizacji. Dowiadują się, że “nie są ludźmi“, tylko “pomiotami demona“. Czy należy więc się dziwić, że typowy Diclonius, po wielu takich incydentach, faktycznie przestaje “być człowiekiem“, a staje się “pomiotem demona“? Istnieje wszak zjawisko samospełniającej się przepowiedni. b) Dicloniusy nie zaczynają mordować/katować bez powodu. Nie wkraczają na drogę zbrodni dla zabawy. Aby mutant mógł zostać zabójcą i oprawcą, musi wcześniej przejść przez piekło, które wyzwoli w nim żądzę zemsty. Nawet, jeśli Dicloniusy mają wrodzoną skłonność do mordu i sadyzmu, odkrywają ją w sobie pod wpływem trudnych przeżyć. Czyż z ludźmi nie jest identycznie? Historia zna przypadki zbrodniarzy, którzy popełniali odrażające czyny, bo sami dużo wycierpieli. Resentyment może obudzić ciemną stronę nie tylko Dicloniusa, ale również zwykłego człowieka. Dlaczego koncentrujemy się wyłącznie na mutantach? To niesprawiedliwe. 3. Z podanych wyżej argumentów wynika, że Dicloniusy rodzą się z pewnymi niepokojącymi tendencjami, ale to, w jakim stopniu te tendencje się rozwiną, w dużej mierze zależy od środowiska, okoliczności i doświadczeń. Złowrogich instynktów Dicloniusów nie można całkowicie wyeliminować. Można jednak uczynić je mniej szkodliwymi. Potrzeba tylko ludzi dobrej woli, którzy zawsze będą gotowi okazywać bliźnim życzliwość. Krótko mówiąc, trzeba zmienić świat. Ale czy taki projekt jest wykonalny? [* Chodzi mi tutaj o popadanie w morderczy (obłąkańczo-opętańczy) nastrój oraz o świadome rozważanie możliwości uśmiercenia kogoś. Takie myśli chodzą Nanie po głowie w odcinku specjalnym wydanym na DVD]

Nic nie zależy od rasy. Wszystko zależy od osoby.

Twórcy serialu przekonują, że w ostatecznym rachunku obie skonfliktowane grupy są równe. 1. Zarówno wśród ludzi, jak i wśród Dicloniusów trafiają się jednostki niejednoznaczne: pogrążone w resentymencie, popełniające błędy, posiadające liczne wady, próbujące wybrać “mniejsze zło” (Lucy, Mariko, Numer Trzeci, Kurama, Shirakawa). 2. Zarówno wśród ludzi, jak i wśród Dicloniusów trafiają się jednostki podłe do szpiku kości (Bando, ojczym Mayu, Kakuzawa Senior, Kakuzawa Junior). 3. Zarówno wśród ludzi, jak i wśród Dicloniusów trafiają się jednostki bezgrzeszne (Nana, Mayu).

Ludzie decydują o losie mutantów. Ale kto decyduje o losie ludzi?

Gdy się ogląda “Elfen Lied”, zwraca się uwagę na niechlubną rolę ludzi w całej opowieści. To oni uprzykrzają życie Dicloniusom. To oni spychają odmieńców na margines społeczeństwa. To oni realizują program eugeniki. To oni robią z Dicloniusów króliki doświadczalne. Czasem odnosi się wrażenie, że Lucy miała rację, mówiąc do swoich pierwszych ofiar: “Tymi, którzy nie są ludzcy… Tymi, którzy nie są ludźmi… Jesteście wy!”. Lecz gdy już dochodzi się do wniosku, że to ludzie, a nie mutanty, są prawdziwymi potworami, zostaje odsłonięta ostatnia karta. Okazuje się, że mężczyzna, który odpowiada za działalność ośrodka badawczego - Dyrektor Generalny, Kakuzawa Senior - sam jest Dicloniusem. I nie chodzi mu o powstrzymanie wirusa, tylko o jego rozprzestrzenienie. Odkrycie tej prawdy jest dla widza ciosem w serce. No, bo jaki wniosek można z tego wysnuć? “To Dicloniusy Dicloniusom… i ludziom… zgotowały ten los” (parafraza motta “Medalionów” Zofii Nałkowskiej).

Każdy człowiek i Diclonius jest inny. Nie ma dwóch takich samych jednostek.

1. W jaki sposób należy się opiekować dzieckiem, u którego wykryto syndrom Dicloniusa? Czy taka osóbka powinna być surowo wychowywana i nieustannie kontrolowana? Czy trzeba ją bacznie obserwować, dotkliwie karać, obarczać licznymi nakazami i zakazami? A może przeciwnie? Może powinno się jej okazywać jeszcze więcej czułości i zrozumienia niż zdrowemu dziecku? Czy to nie jest tak, że małych ludzi obciążonych sadystycznymi i morderczymi skłonnościami należy (jeszcze bardziej niż ich rówieśników) przyzwyczajać do empatii? Czyż to nie takie istotki wymagają specjalnej troski? 2. Rozwiązania, które przynoszą pozytywne rezultaty w przypadku jednej osoby, mogą nie przynieść żadnych efektów w przypadku drugiej. Dowód? Eksperyment psychologiczny* z rodzicielskim traktowaniem torturowanego dziecka. Zastosowano go wobec dwóch Dicloniusów: Nany i Mariko. Jeśli chodzi o Nanę, skutek był zdumiewający. Dziewczyna, choć poddawana drastycznym doświadczeniom, wyrosła na osobę lojalną wobec ludzi, moralną, etyczną, pokojową, zdolną do kontrolowania swoich mrocznych instynktów. Co więcej, pokochała Dyrektora Kuramę, który zastępował jej ojca. 3. Tego spektakularnego sukcesu nie udało się powtórzyć w przypadku Mariko. Biologiczna córka Kuramy, mimo wysiłku naukowców, nie wyrosła na porządną jednostkę, tylko na wyjątkowo brutalną sadystkę i morderczynię. Nigdy nie pokochała młodej laborantki, która wcielała się w rolę jej matki. Przeciwnie, zabiła ją od razu, gdy znalazła ku temu okazję. Wniosek? Ludzie - zmutowani i niezmutowani - są różni. Nie powinno się stosować żadnych uogólnień. Każdego trzeba poznawać i oceniać indywidualnie. [* Nazwałam to działanie eksperymentem psychologicznym, ale wypada podkreślić, że nie było ono oficjalnym, zaplanowanym, kontrolowanym przedsięwzięciem. Kurama troszczył się o Nanę, gdyż chciał dać upust swojemu ojcowskiemu instynktowi rozbudzonemu po narodzinach Mariko. Inni naukowcy sądzili, że Kurama

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%