Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 11 min czytania

Dyskoteka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wpadła mi w oko od razu, jak tylko wszedłem. Wśród całego tłumu, gwaru, migających świateł i dudniącej muzyki zobaczyłem właśnie ją. Stała w grupce dziewczyn, trochę z boku, popijając piwo przez słomkę. Bardziej przysłuchiwała się co one mają do powiedzenia niż sama mówiła. Od razu wiedziałem co to za dziewczyna. Jedna z tych małomiasteczkowych lub wsiowych (to bardziej), całe życie chowaną przez rodziców po ich skrzydłami, grzeczną, ułożoną. Jej największym wybrykiem jest wypicie trzech piw na urodzinach u koleżanki i nocne marzenia o takich jak ja. Tutaj, w wielkim świecie, gdy już wyrwą się spod ochronnego parasola i wyjadą na studia, spotykają dziewczyny obeznane z imprezami, alkoholem, narkotykami i seksem i od nich dowiadują się jak smakuje życie. A w jakiś czas później można je mieć za papierosa, drinka, spodnie lub podwózkę do domu. I, zrobią dosłownie wszystko, o co je poprosisz. Ta była początkująca (był koniec października) – rozpuszczone blond włosy, tandetna i tania szara bluzka i dżinsy. Paznokcie pomalowane nijakim lakierem. Lekki makijaż, pewnie najtańszymi kosmetykami (rodzice pracujący na roli pewnie nie wysyłają zbyt dużo pieniędzy). Zapewne nie odkryła jeszcze wszechobecnych galerii handlowych z równie tandetnymi, ale drogimi i markowymi ciuchami i kosmetykami. Lub, co bardziej prawdopodobne, odkryła i chodziła z nowo poznanymi znajomymi lekko czerwieniąc się w przymierzalni, zakładając choć na chwilę ubrania na które nie było jej stać. Zwykła szara myszka, która jeszcze wierzyła w wielką miłość i przystojnego księcia, wpadającego na nią znienacka, który będzie ją kochał do końca świata. Oto książę przybył, ale z wielkiej miłości nic nie będzie. Była właśnie z tych dziewczyn - a ja miałem ochotę dokładnie na taką. Poczekałem aż dopije piwo, trzymając się nieco na uboczu. Raz po raz czułem na sobie spojrzenia innych dziewczyn i wiedziałem, że jeżeli nie przystąpię do ataku, któraś w końcu do mnie podejdzie i zacznie flirtować. Może nawet zaproponuje drinka, a tego chciałem uniknąć. Byłaby to jedna z tych wymalowanych i wystrojonych pizd, które przychodzą na imprezę by wyrwać jakieś ciacho, takie, żeby koleżankom oczy wyszły na jego widok. Ale nie dzisiaj, może innym razem. Taka od razu odstraszyłaby moją myszkę. Musiałem dodać jej pewności siebie – musiałem być sam. Gdy wreszcie wyciągnęła ostatnie krople piwa przez słomkę (zapewne z głośnym siorbiącym odgłosem), przedarłem się przez tłum i zapytałem czy nie chce drinka. Scenariusz zawsze jest ten sam w przypadku takich myszek – stoją zaskoczone sekundę lub dwie, po czym rozglądają się w kierunku swoich wypindrzonych koleżanek. A te, chociaż w głębi duszy chętnie zabiłyby ją żebym tylko wybrał którąś z nich, podpowiadają „Idź, idź” i uśmiechają się głupkowato. Następnie myszka rumieni się (o ile wcześniej tego nie zrobiła) i zaczyna marudzić że nie wie i tak dalej. Cicho i niepewnie, bo w środku tylko marzy, żeby podejść ze mną do baru, żeby ujrzeć na sobie zazdrosny wzrok wszystkich. Wie, jakie szczęście ją spotkało i w końcu się zgadza. Ideał – schematyczny, standardowy. Dokładnie taką dzisiaj chcę. Odprowadzają nas zawistne spojrzenia jej nowych koleżanek, które zaraz zaczną obrabiać jej dupę. Żadna z nich nie wie, że mimo wszystko to one miały szczęście, a nie mała, szara myszka. Kupuję jej najdroższego drinka z karty. Trochę ją to onieśmiela (o ile może być onieśmielona jeszcze bardziej), ale tak ma być. Ja sam nie piję – nie znoszę alkoholu. Kiedyś tłumaczyłem się tabletkami, ale od pewnego czasu mówię, że chodzę na siłownię i mam ścisłą dietę. I to, kurwa, działa. W tym kraju musisz się tłumaczyć że nie pijesz i nie ważny jest powód - tabletki, kierujesz, jesteś w ciąży… Zawsze znajdzie się ktoś kto rzuci ‘Jeden nie zaszkodzi’. Ale jak powiesz że pakujesz i masz wegańsko-bezglutenową dietę która nie toleruje alkoholu, to jesteś gość. Wtedy masz święte prawo do niepicia. Barman podaje drinka, a moja mała szara myszka wyobraża sobie umięśnione, jędrne ciało, które będzie ją obejmować dziś w nocy. Już widzi, prawie czuje napięte muskuły i kaloryfer na brzuchu który chce pieścić palcami i ustami. I w tej właśnie chwili uświadamia sobie, że ta noc skończy się w łóżku, że tej nocy pożegna się ze wszystkimi dziewiczymi marzeniami i będzie mogła je zrealizować - marzenia o seksie z greckim bogiem, o wielokrotnych głośnych orgazmach i słodkim przytuleniu po wszystkim, może nawet cichym ‘Kocham cię’. Niestety, będę w stanie spełnić tylko niewielką część tych marzeń. Po pierwszym drinku idzie drugi. Na szczęście pije powoli, nie chce się upić – ja też tego nie chcę. Nic mi po pijanej jak świnia myszce. Niech będzie w miarę trzeźwa – na szczęście w tym klubie im droższy drink, tym mniej alkoholu. Po chwili zapominam jej imię, nie pamiętam nawet jak ja się jej przedstawiłem – Paweł, Piotrek, może Grzesiek. Nigdy nie podaję im prawdziwego imienia – zresztą, to i tak nie ma sensu. Rozmowa jest nudna, myszka opowiada o sobie, rodzicach, studiach, wiosce, kocie, psie, chomiku…. Wszystkie opowiadają o tym…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%