Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 5 min czytania

Dzieci nocy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wiatr kołysał jego długimi, czarnymi włosami. Odgarnął kilka kosmyków z twarzy i głęboko westchnął. Dziesięć metrów pod nim szła drobna brunetka. Granatowe glany nierytmicznie uderzały o bruk. Spojrzała w górę, jakby czuła, że jest obserwowana ze zrujnowanego mostu. Lecz nie dostrzegła Alberta. Potrafił stawać się niemal niewidocznym.

Gdy przekręcała głowę, oczom wampira ukazał się alabastrowy kark nastolatki. Tak zachęcający, wołający do jego umysłu: skosztuj mnie, ugryź. Jednak Albert się wahał. Nie zabił nikogo od wielu miesięcy. Miał dość życia mordercy. Wielokrotnie zastanawiał się nad tym, czy nie skończyć ze sobą. Stanąć w świetle dnia, by przerwać te samotne cierpienia, pełne śmierci i żalu. Pełne pustki.

Postanowił, że tego dnia po raz ostatni wypije ludzką krew. Tylko coś niesamowitego, coś niewyobrażalnie bliskiego unosiło się w zapachu tej dziewczyny. Jakaś tajemnicza aura, jakaś bliskość. Magia, która sprawiała, że chciałby ją zabić, a jednocześnie schwycić w ramiona i przytulić.

Nagle stanęła w pół kroku i raptownie spojrzała prosto w kierunku Alberta. Błękitne oczy na wylot świdrowały wampira. Widziała go. Czuł to. Patrzyła z ciekawością, bez lęku, ale jednocześnie z dziwną zadziornością i pewnością siebie. Wzywała go.

Skoczył w dół. Lecz nie spadł szybko, zlatywał powoli, jak liść. Dziewczyna nie przestraszyła się, nie uciekała. Był już tak blisko i nagle ... Uderzył go w nozdrza zapach krwi. Drobne kropelki posoki rozpyliły się w powietrzu. Nie mógł uwierzyć własnym oczom. Gardło dziewczyny pękło pod wpływem szarpnięcia ostrych jak skalpel zębów, zaciśniętych na miękkiej szyi. Albert wylądował szybko na ziemi i stanął w pozycji do ataku. Jego skórzana kurtka lśniła w promieniach księżyca.

Drżąc z wściekłości, patrzył jak potężny mężczyzna odsuwa głowę od szyi pięknej dziewczyny. - Wybacz, ale zabierałeś się do niej jak pies do jeża, a ja od wczoraj nic nie jadłem – spokojnie odparł łysy drab, w obcisłych dżinsach i puchowej kurtce. Albert z pogardą przyglądał się ohydnej karykaturze wampira. - Jak śmiesz?! - zawołał. Mężczyzna cofnął głowę z niedowierzaniem i wybałuszył oczy. - Że co? Stary, pilnowałem jej pół…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Dzieci nocy — czytnik · opowiadania