Filozofia · 4 min czytania
Dziecko Informatyka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Każdy wie, że dzieci informatyków są szczególnie obdarzone przez los. Mnie się poszczęściło, starzy grzebali się w komputerach aż miło. Mama to nawet doktorat obroniła. Algorytmika, phi. No więc stało się, gdzieś w czwartym miesiącu coś chlupnęło, chrupnęło i obudziła się świadomość. Mówię wam, cholerna nuda! Nawet się za bardzo kręcić nie można bo pępowina przeszkadza. Wzrok się jeszcze nie ukształtował, i dobrze, bo co tu jest do oglądania. Dopiero w przyszłym życiu dam czadu. O ile będzie jakieś przyszłe życie (Niby są ku temu logiczne przesłanki ale wątpliwości nigdy mnie nie opuszczają. Abo ja to wiem czy sobie mamusi nie wymyśliłem). Jak na razie do kitu. Trzeba się czymś zająć, ile można ssać swój palec. Czasami z oddali dochodzą przytłumione odgłosy. Próbuję wsłuchiwać się w nie i co nieco nawet rozróżniam. Lubię muzykę, jest taka przeciągła i dudniąca. Dobrze mi się przy niej myśli. Teoretycznie wiem, że i tak wszystko zapomnę ale co tam, nigdy więcej już nie będę miał okazji wykorzystać 90% zdolności mózgu. Trzeba używać póki chwila trwa.
Dziwicie się pewnie skąd wiem to wszystko. Ano włamałem się, podłączyłem i czerpię nie swoje doświadczenia. Wiem, że to niegrzecznie, ale chyba nikt z was nie powie mamusi? I tak włamałem się dość późno, na początku próbowałem kombinować po swojemu. Tak to już jest. No, ale nic z tego nie wychodziło, bo co tu wywnioskować z bulgotania i kształtu kciuka. Więc, technicznie sprawa okazała się banalna, splotłem jedną synapsę z drugą, trzeba się było porządnie zaprzeć, pociągnąć (trochę musiało boleć bo aż mamusia podskoczyła), a potem już z górki; odwrócenie sygnałów, plazma, no i kciuk znów się okazał niezbędny, jako czytnik, tym razem. Uczyłem się wtedy dość szybko, więc mała chwila i już mogę sobie swobodnie wszystko przeglądać. Włókno nerwowe pod które się podpiąłem miało trochę słabą przepustowość ale na to już nic nie mogłem poradzić. Obraz przychodził