Fantastyka · 4 min czytania
Dzień dobry doktorku!
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dzień dobry, doktorze
- Dzień dobry, doktorze. - A witam, witam. Niech pan zajmie miejsce, tylko proszę odłożyć kosę na wieszak. Był u mnie ostatnio pana koleżanka po fachu. Zdenerwowała się trochę, a ja musiałem pielęgniarce ze operację plastyczną zapłacić. Do dziś blizny ma na pośladkach, ale wróćmy do tematu. No niech pan siada. - Ja tak jakoś niezręcznie się czuję, doktorze. - Spokojnie, to już nasza 231 sesja, damy radę. Odprężył się już pan? Tak, to zaczynamy. Dziś, może dla odmiany zajmiemy się pracą? - Ja to mam cholernie stresującą robotę. Wczoraj na przykład jakaś staruszka, co mnie do niej szef przysłał, z modlitewnikiem wyskoczyła. Drzeć się zaczęła, że się kostusze nie da i z okna spadła. Zarobek poszedł dla Hadesa, tego z dołu. Ja specjalnie nadgodziny biorę, bo święta idą i w ogóle, a tu mi taka prukwa średnią obniża i reputacje psuje. - Zastanawiał się pan nad innym zajęciem? - A gdzie tam! Bezrobocie dzisiaj takie, a tutaj zajęcie mam pewne. Ludzie zawsze będą umierać. A co jak co, ciągnie mnie do tego, zresztą aparycję mam odpowiednią. Już w młodości się tym interesowałem. - A od czego się zaczęło? Co pana do pchnęło do tej pracy? - W przedszkolu ludzie zauważali mój talent i dawali mi to do zrozumienia. - W jaki sposób? - Dzieci biegały za mną z czosnkiem i wodą święconą. - Oto skutki reformy. A nauczyciel nie reagował?! - Też biegał. Tylko z krucyfiksem. Przyzwyczaić się można. - Więc skoro lubi pan swoją pracę, skąd takie problemy? - Jak zaczynałem to było inaczej. Niewiasty mdlały na mój widok, na kolana padały, z