Fantasy · 8 min czytania
Dzień dobry legendo
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wieżę zawsze otaczały kłęby szarej mgły i ciemne, burzowe chmury. Bywało, żewczesną wiosną, kiedy to większość zabobonnych wieśniaków topiła w jeziorze Marzannę, obowiązkowo dziewicę, spoza gęstej mgły przebłyskiwały tajemnicze smugi fioletowego światła. Naturalnie możnaby uznać je za fajerwerki, gdyby nie odgłosy im towarzyszące. Wieśniacy byli przekonani, że dźwięki wydaja ofiary Kotlera. Według miejscowych legend Kotler-samozwańczy władca ciemności i jego smok, przewrotnie zwany Prometeuszem, zamieszkiwali wieżę od dawna, ale nie od zawsze. Nim Kotler zamordował prawowitego mieszkańca wiezy-jakim był Jorg XV-elfi król, magowie rzucili na wieżę klątwę. I choć nikt nigdy nie widział Kotlera, ani Prometeusza, wiara w ich potęgę nie miała sobie równych. Aż stało się tak, ze nie tylko ludzie, ale i krasnoludy, a nawet Dilusi z bagien znali opowiesc o wieży tonacej we mgle.Proporcjonalnie do szybkości rozchodzenia się plotek o wzmożonej aktywnosci Kotlera i Prometeusza w ostatnim czasie, rósł też strach przed czarną magią, którą rzekomo mieli dysponować. Przez dziesiątki lat nie pojawił sie odważny rycerz, który sprawdziłby co tak naprawdę kryja mury wieży. Nie było w tym nic dziwnego, bowiem wszyscy sprawni pozakuwani w zbroje mężczyxni wyruszyli do kraju króła Artura, a ci którzy jeszcze próbowali zachować pozorną wage słów:honor, wiara, udali sie na poszukiwanie św. Graala. Osamotnione królewny przeniosły swoje uczucia na Dilusów, a te bardziej zdesperowane, lub zwyczajnie, mniej urodziwe-na wieśniaków i krasnoludów. A sniły jak zawsze-o elfach, które nieświadome zagrozenia ze strony wieśniaków, czy tez tego płynącego od strony wiezy, spokojnie zyły w Elfim Lesie, nad brzegiem nigdy nie zamarzajacego jeziora. Podczas którejs z tych złowrogich,ciagnących sie w nieskończonosc zim, gdy choc nadszedł już czas wiosny, jej poprzedniczka nie chce odejść, odgłosy dobiegajace z wieży nasiliły się. Jednoczesnie wieśniacy zaobserwowali, że chmury powoli osuwaja sie z gór w dół doliny i okrywaja okoliczne osady. Wiesniacy truchleli na myśl o zagrozeniu, jakie, jak sadzili nadciąga z wieży. Wiedzeni odwiecznym instynktem przetrwania, postanowili, że lepiej będzie wystawić kilka ofiar niż pozwolić zginac całej wsi. Zwołali naradę, której celem miało byc wytypowanie nieszczęśników mających zbadać sytuację w wieży. I możliwe, ze nieszczęśnicy ci zginęliby smiercią podobna do śmierci dziewic topionych w rezce wraz z nadejściem wiosny, gdyby nie rada znachorki, sugerującej porozumienie sie w sprawie Kotlera z jakimś magiem. Co prawda nie wiedziała, gdzie takiego szukać, ale pewien Dilus przypomniał, ze czarodzieje żyją w przyjaźni z elfami. Dilus nazywał się Onag. Był dosc niski jak na przedstawiciela swojej rasy, prawde mówiąc nie różnił się wzrostem od wyrosniętego krasnoluda. Nosił długie, jasne włosy, przez co niejednokrotnie był mylony z elfem. Jednak słaby wzrok i całkowity brak orientacji w terenie przeczyły temu, jakoby należał do rasy władców lasów. Tak jak się tego spodziewał-powierzono mu zadanie odnalezienia i sprowadzenia do wioski maga. Towarzyszyc Onagowi miała znachorka i dwóch krasnoludów. Nie był z tego zadowolony, bo ani krasnoludowie, ani wieśniaczka, w jego mniemaniu nie należeli do odpowiedniego składu wyprawy, wyprawy od której powodzenia zależało życie jego i mieszkańców wioski. Zaledwie tylko wioska znalazła się za ich plecami, znachorka zaczęla przywoływac fragmenty legendy, a gdy dowiedziała się od zniecierpliwionego jej paplanina Onaga, ze nigdy nie słyszał legendy w całości, postanowiła załatać luki w jego wiedzy o swiecie. Mówiła, ze bardzo dawno temu wieżę zbudowały przy pomocy magii elfy.Wieża miała stać sie siedzibą króla elfów-Jorga XV, jednak miejsce w którym ja wybudowano zbyt rzucało sie w oczy śmiertelnikom. Elfy poprosiły wiec magów, by sprawili, żeby siedziba elfiego króla znalazła sie poza…