Inne · 2 min czytania
Dzień Końca
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wstał z starannie wykończonego fotela zdobionego licznymi kunsztownymi wzorami. Następnie podszedł do okna otwierając je na rozcież, żeby raz jeszcze spojrzeć na rozcierający się za nim widok. Niebo tego dnia było pochmurne, tak jakby sama matka natura płakała razem z nim. Nawet najgłębszy żal nie mógł zmazać tego, co się raz już wydarzyło. Po jego poliku spłynęła gorzka łza. - Już czas. - Usłyszał za plecami dobrze mu znany zimny mechaniczny głos. - Tak - zgodził się bez zastanowienia udając się za swym sztucznym towarzyszem. Kamienne schody wielkiego zamczyska zdawały ciągnąć się bez końca przypominając mu o tym, co znajduję się na ich końcu. Schodząc w dół przyglądał się twarzom swoich dawno już zmarłych przodków, wszystkie co do ostatniej…