Fantastyka · 7 min czytania
Dzień taty
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zanim Artur się obudzi, jego lewa powieka otwiera się, żeby oko mogło przeprowadzić kalibrację. Procedura zajmuje kilka minut, w czasie których system operacyjny dostraja pozostałe podzespoły, ale właśnie oko jest priorytetowe. Dla oprogramowania lewa gałka oczna jest ważniejsza od użytkownika. Po wygenerowaniu raportu system wykonuje zrzut pamięci, dyskretnie informując Artura o tym, że jest żywy, zdrowy i już może wstawać do pracy. Wita go wesoło migające światełko interkomu. Stacja obudziła już zastępcę dyrektora bazy, w rejestrach wciąż figurującego jako pierwszy oficer, więc można przeprowadzić briefing. - Cześć, Wiolka. Śniło ci się coś organicznego? - Narządy układu rozrodczego w różowych koronkach, kochaniutki. A u ciebie coś nowego? Nadal przyczepiony do gałki ocznej? - Oko rządzi. - Kiedyś, szefie, twoje oko będzie moim okiem. Dla mnie awansik, śliczny gabinecik, menedżerski medical kit, a tobie bilecik powrotny i emeryturka. - Prędzej ci się ziszczą te różowe koronki. Nigdzie się nie wybieram. Sama wiesz, że nie ma po co. Nie ma do czego. - Pomarzyć zawsze można. Myślisz, że już nas zweryfikowało? - Jeszcze kilka zdań. - Okej. To co, masz jakieś nowe bajery w oku? - Tylko skaner bieliźniany. - Na nic ci się nie przyda. Nie noszę bielizny. - Oko Saurona i tak przenika na wskroś. - Właśnie dało mi status zielony. A tobie? - Też na zielono. Jeszcze przed bielizną. - To dobrze. Mamy pewność, że jesteśmy sobą, co? - Stacja ma. Możemy brać się do roboty. Zanim rozmowa dobiega końca, baza ładuje wszystkie niezbędne informacje i wytyczne do pamięci podręcznej personelu. W tle kasuje wszystkie dane tymczasowe, które nie są wymagane przy realizacji bieżących zadań. Sen o koronkach pozostaje, ponieważ system otagował go jako „bhp, strój roboczy”. Artur kieruje bazą wydobywczą. W praktyce baza kieruje się sama za jego pośrednictwem. Element ludzki, jednak pozostaje niezbędny, ponieważ AI bywa bezdennie głupie w przypadku nieschematycznych sytuacji. Tutaj nieszablonowa sytuacja oznacza normę. Wiola stanowi backup dyrektora placówki oraz wprowadza w życie personelu element społeczny oraz pierwiastek emocjonalny niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania psychiki załogi. Artur i Wiola są załogą. Artur siada w fotelu operatora. Według procedur zajęcie przez niego miejsca przed pulpitem kontrolnym nazywa się dokowaniem. Kilka rzeczy Artur musi wpiąć a kilka innych wepnie się w Artura. Wiola określa to mianem „sadzania dupy na gwoździach”. - Wiolka, jaki mamy urobek na dzisiaj? - Dzisiaj to pojęcie względne, szefie. Nie mamy tu dnia. - Nie mamy też poczucia humoru. - Na moje oko, większy niż wczoraj przy znacznym ryzyku anomalii. Baza chce zmniejszyć obłożenie wydobycia, co wpierniczy nas około trzydziestu procentów poniżej normy. - Baza nie ma jaj. Odmrozimy dodatkowe jednostki. Zejdziemy do kilku procent, a w lepszej godzinie będziemy robić mniejszą obsadą. - Oku się to może nie spodobać. - Czego oko nie widzi, tego sercu nie żal. - Ciebie rozliczą, szefie, nie mnie. - Otwieraj, Wiola, zamrażalnik. Zanim baza stała się placówką korporacji, była posterunkiem wojskowym, a jeszcze wcześniej więzieniem. Jeżeli chodzi o…