Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Dzień, w którym odeszła ostatnia nadzieja...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Z nieba powoli spadały małe krople, podobne do tych które wyrzynały koryta w jej policzkach. Siedząc na ławce czula jak jej serce rozrywa się na kawałki i pozostaje pom nim jednynie czarna plama... Jej córka miała 12 lat. Diagnoza była jednoznaczna: rak mózgu. Dowiedziawszy się o tym poprzecinała sobie ręce do krwi. Dlaczego jej kochana córka? Czym na to sobie zasłuzyła? Łudziła się że to tylko pomyłka, że ktoś zrobił jej „niezbyt” śmieszny żart. ALE TO BYŁA PRAWDA... Nie wyobrażała sobie życia bez jej kochanej Almelki... Ciągle wierzyła, że wszyko się zmieni, że jest nadzieja na ulecznie córki. Amelka Kochała wolność, zycie, zawsze uśmiechnięta, pełna optymizmu. Codziennie razem chodziły do parku, potrafiły siedzieć tam godzinami. Były tak związane emocjonalnie, nikt i nic nie mógł przerwać tej więzi. Zaczął się koszmar. Chemioterapia, cierpienie i ogromny ból bezradności. Patrzyła tysiące razy na łóżko Amelki i widziała jak powoli dziewczyna odchodzi... Codziennie było jej „mniej”. A mimo wszystko Amelka mówiła: „Mamo będzie dobrze!”. Miała wybór albo walczyć, albo wbić sobie nóż w serce. Próbowała się nie poddać. Ciągle wierzyła ze to będzie tylko zły koszmar. Boże ile by dała, aby znów pójść z Amelka do parku... Ile by dała żeby chociaż raz móc jeszcze raz pójść z nią na lody. Amelka leżała w szpitalnym łóżku, czuła że to koniec. Spojrzała jej głęboko w oczy... Nie było w nich nic... Amelka patrzyła się w…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%