Inne · 4 min czytania
dziennik schizofrenika #1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Gonienie za przeszłością zdaje się być moim żywiołem, lecz przecież życie jest takie wciągające. Bezustanne pragnienie przyciągnięcia tego, co było powoli staje się moim zapachem.
…Wokół było pełno zapomnienia, błędnych dróg i upadków. Nienawiść i nieufność powoli zdobywały panowanie nad miastem, przez które przechodziła. Czuła, jak z nadmiaru uczuć i emocji drżą jej palce, jak leniwie rozlewa się w brzuchu obojętność i otępienie. Lekko potrząsnęła głową, lecz świat pozostał rozmazany. Pewnym, choć powolnym ruchem ręki wyjęła z kieszeni nóż i zdecydowanie przejechała nim po nadgarstku. Krew zaczęła nierówno barwić nogawkę śnieżnobiałych spodni. Świat na moment zmatowiał, po czym roziskrzył się ostrymi granicami….
Bywają chwile, kiedy na myśl o swoim zapachu odczuwam czyste przerażenie.
...Przyspieszyła kroku. Czas zdecydowanie nie był jej sprzymierzeńcem. Sprzymierzeńców w ogóle miała jakoś nie za dużo, lecz dzięki przewrotnemu usposobieniu zdążyła już zaakceptować, niemalże wręcz polubić istniejący stan rzeczy. Chociaż nie wiem, czy „istniejący” jest właściwym słowem. Właściwym chyba o tyle, o ile najbliższym istnieniu stanem rzeczy jest ten, który powołuje do życia nasza egzystencja i wyobraźnia. A w kreowaniu nieistniejących rzeczywistości była szczególnie dobra. Taki przewrotny sposób na kudłatą rzeczywistość. Bo przecież uważała siebie za szczególnie nieprzystosowaną do życia i to stanowiło dlań jeden z poważniejszych problemów oraz dosyć solidny mur zagradzający drogę potencjalnym sojusznikom. Miewała przebłyski tak zwanej niezwykłej mądrości, dystansu do siebie, ogólnego zrozumienia jeśli nie wszystkich, to ogromnej większości własnych problemów oraz oczywiście ich rozwiązań, jednakże uciekało to równie szybko i