Inne · 2 min czytania
dziennik schizofrenika #2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dziennik schizofrenika #2
…Kiedy go zabiła, radość się w niej obudziła…
Ile liter wystarczy, żeby się uśmiechnąć? Niewiele... Bo najważniejsi są ci ludzie, których nie da się objąć słowami. Bo są w życiu momenty, kiedy droga jest jasna, prosta i przyjemna dla stóp. Bo są takie momenty w życiu, kiedy każda komórka ciała krzyczy: kocham to cholerne życie! I nawet jeśli trwa to ledwie mgnienie oka, to w pamięci pozostaje na lata. Zabawne: miesiące zmieniają się w sekundy, a sekundy wleką się niczym wieczność.
… Kiedy nóż w jego serce wbijała, tak pięknie się do siebie śmiała…
Pole było mroczne. Podobnie jak noc. W oddali ktoś narysował czarne drzewo o lśniącym konturze. Stała i patrzyła w gwiazdy. Zastanawiała się, co znowu zrobiła nie tak. Czemu znowu coś zrobiła nie tak. Kilka pytań z gatunku tych, na które nigdy nie potrafiła odpowiedzieć. „Tysiące ludzi chciałoby być na moim miejscu.” – powtarzała sobie za każdym…