Fantasy · 5 min czytania
Dziewczyna. która bawiła się Lodem. 1. Sny
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
W uszach wciąż rozbrzmiewał jej przerażający śmiech mężczyzny. Zadrżała, lecz nie z zimna. Czuła strach. Bała się, jakby sen był rzeczywisty, a zamaskowana postać mogła pojawić się w każdej chwili. Spojrzała na swoje dłonie, które się trzęsły. Objęła swoje ramiona, chcąc się uspokoić. Wzięła kilka głębokich oddechów. Gdy uścisk strachu znikł, spojrzała ponownie na pokój. Niedawno się tu przeprowadziła, więc stało tam jedynie kilka mebli, które teraz pokrywała cienka warstwa lodu. Zaskoczyło ją to. Nigdy wcześniej nie wypuściła magii podczas snu. Żaden sen jeszcze mnie tak nie ruszył, pomyślała. Nagle do pokoju wpadł Simon, jej brat. Miał na sobie piżamę, a jego kruczoczarne włosy były w nieładzie. W dłoniach trzymał mocno miotłę, gotowy do powalenia ewentualnego włamywacza. - Co się stało ? -zapytał zaniepokojony - Usłyszałem krzyk... - dodał, starając się skupić wzrok na siostrze.
Aurora zakryła dłonią usta, by ukryć śmiech. - Emm... Miałam po prostu zły sen. Przepraszam. - odpowiedziała.
Simonowi opadły ramiona. Westchnął głęboko, przeczesując jedną dłonią swoje włosy.
- Jest dopiero trzecia nad ranem. Wracaj spać - powiedział, ziewając. Zamknął za sobą drzwi.
Aurora jeszcze przez chwile słyszała jego kroki na korytarzu. Musiał być bardzo śpiący, bo nie zauważył tego co stało się w pokoju.
Część 22 / 2
Podkręciła ogrzewanie, jako że nic innego nie mogła zrobić i wróciła pod kołdrę. Była odwrócona w stronę okna. Księżyc świecił jasno na niebie, rozświetlając jej pokój. Przyglądała mu się. Niemalże czuła tęsknotę białowłosej dziewczyny, gdy ta patrzyła na jego odbicie. Te uczucie, pomimo że nie było ani rzeczywiste, ani jej sprawiło, że poczuła uścisk w sercu. Do oczu napłynęły łzy. Zatrzepotała rzęsami, by je odgonić, po czym poirytowana odwróciła się w drugą stronę. Czuła, że gdyby dłużej patrzyła na jego blask, rozpłakałaby się i to przez głupi sen!
Jej kasztanowe włosy opadły jej na twarz, ukrywając jeszcze bardziej przed księżycem.
Teraz patrzyła na ścianę, która była lekko pokryta szronem. To była jej moc, przez którą się tu znalazła. Spojrzała na swoje dłonie. Po co mi moc, której nie potrafię kontrolować? Którą krzywdzę ludzi wbrew mojej woli? Zacisnęła pięści tak mocno, że aż zbielały jej knykcie.
- W końcu się nauczę - wyszeptała - musi być na to jakiś sposób - dodała jeszcze…