Fantasy · 5 min czytania
Dziewczyna. która bawiła się Lodem. 4. Bezsliność
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Alec, przytulając Aurorę, głaszczę jej kasztanowe włosy - Spokojnie. Nie masz się już czego bać. Teraz jestem tu z Tobą. - wyszeptał jej do ucha. Jednak to nie pomagało. Dziewczyna była roztrzęsiona. Nie miał pojęcia dlaczego. Widział jedynie jak wybiega z lasu, wpadając na niego. Nikogo za nią nie było.
Cały czas płakała. Chciał ją jakoś pocieszyć, ale nie miał pojęcia jak. Wtuliła się w niego jeszcze mocniej. Nagle poczuł, jak temperatura spada. Robiło się późno. Z ust wyleciał mu obłok pary. Aurora spojrzała na niego przerażonym wzrokiem. Oczy miała całe czerwone od płaczu. Oddaliła się od niego
- Ja... Muszę iść. S-Simon będzie się o mnie martwił
- Odprowadzę Cię ! - powiedział wstając by pozbierać swoje rzeczy. Dziewczyna nawet nie zauważyła, że przygotował dla nich mały piknik.
Część 22 / 2
- Nie ! - powiedziała drżącym głosem - pójdę sama. Wściekłby się, gdybym wróciła o tej godzinie z jakimś chłopakiem. - starała się uśmiechnąć, jednak jej to nie wychodziło. Chciał zaprotestować, jednak nie dała mu na to czasu. Pobiegła w stronę miasteczka. Alexander jedynie westchnął. Tym razem nie wyszedł żaden obłoczek. ~ * ~
Aurora biegła przez las. Nie miała już siły, ale chciała jak najbardziej oddalić się od Alec'a. Widziała jak zostawia za sobą ślady lodu. Gdy oparła się o drzewo by na chwilę odpocząć, kora zaczęła zamarzać. Odskoczyła od niego jak poparzona. Muszę wrócić do domu! Łzy nie przestawały spływać jej po policzkach. Chciała jedynie znaleźć się w swoim pokoju. Gdy wyskoczyła na ulicę, poczuła ulgę widząc, że nikogo nie ma. Ruszyła w stronę domu. Simon już wrócił z pracy. Gdy Aurora wpadła do salonu, chciał ją zatrzymać, ale ona mu na to nie pozwoliła. Pobiegła do pokoju i zamknęła drzwi. Siadła na łóżko. Podkuliła nogi do piersi i schowała głowę w rękach. Chciała to jakoś zatrzymać, ale nie potrafiła.
Powoli, ledwo zauważalnie na ścianach zaczął pojawiać się szron. Rozchodził się coraz bardziej a ona nie potrafiła w żaden sposób tego zatrzymać. Wciąż szlochając, spojrzała na swoje dłonie. Znowu były pokryte szronem, całe białe jak lód. To ją przerażało. Tak nigdy się nie stało. Magia działała na otoczenie, ale nie na nią. Miała ochotę krzyczeć, ale nie potrafiła wydusić z siebie żadnego dźwięku. Więc wstała i zaczęła rozrzucać swoje rzeczy, wściekła na…