Przyjaźń · 6 min czytania
Dziewczyna, którą znał od piaskownicy.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Do tego nie wsiądziemy... Jest za dużo osób. - Damy radę. Drzwi tramwaju otworzyły się tuż przy Asi i Kamilu. Nikt nie wysiadał. Wszyscy natomiast próbowali wejść do środka. Był to nie lada wyczyn, w szczególności, że pojawił się tylko jeden wagon, a młodzieży z ogromnymi plecakami było całe mnóstwo. Mało kto chciał czekać na kolejny tramwaj, który miał przyjechać za 20 minut. Każdy chciał jak najszybciej znaleźć się w domu, w końcu rozpoczął się weekend. - Drugimi, drzwiami Asiu, tam jest trochę więcej miejsca. Rzadko zdarzało się, że Asia z Kamilem wracali jednym tramwajem. Co prawda chodzili do jednej szkoły i mieszkali od siebie w odległości 3 bloków, różnica klas sprawiła, że nie często mogli jechać razem. - Ja już stoję na stopniu, Kamil a ty? - Jestem tuż za tobą, nie martw się o mnie, wejdę. Obojgu bardzo pasowało to, że się spotkali. Przynajmniej droga do domu, a zauważyć trzeba, że od przystanku mieli do pokonania jeszcze spory kawałek, nie minie jak zwykle w milczeniu, lecz na wspólnej rozmowie, lub nawet śmiechu. Dobrze się dogadywali i mieli podobne poczucie humoru, więc nigdy ze sobą się nie nudzili. - Tak się martwiłaś, że nie wejdziemy, a już jesteśmy w środku. O zobacz, nawet mam się czego złapać. - Ja właśnie nie bardzo... W razie czego, będę się łapać ciebie. - Pewnie, moja umięśniona ręka jest do twojej dyspozycji. - Hahaha... Przez kurtkę nie widać mięśni! - Ja ci je zaraz pokażę. Kamil podciągnął rękaw i na ile było to możliwe w tym tłoku, wyciągnął rękę w stronę Asi. Dziewczyna zdjęła rękawiczki i powoli, zaczynając od palców, przejechała ręką po jego odkrytym teraz ciele aż do rękawa, śmiejąc się i pokazując urocze dołeczki w policzkach. - Pudzianowski przy tobie wymięka! - No baa... A co myślałaś? Drzwi tramwaju próbowały się zamknąć. Motorniczy biegał od jednych drzwi do drugich, krzycząc na ludzi, że stoją za blisko wejścia i drzwi się nie zamkną. Wszyscy zaczęli się ruszać i oddalać od drzwi, do tego stopnia, że Asia już prawie przytulała się do Kamila. - Nie musisz się niczego trzymać, jesteś tak blisko mnie, że to ja będę trzymał ciebie. O, drzwi się zamknęły. Zaraz ruszymy. Tramwajem szarpnęło tak mocno, że Kamil uderzył nosem w nos Asi. - Przepraszam cię. To było przez przypadek. - Nic nie szkodzi. Mogę położyć ręce na twoich ramionach? Nie jestem wstanie ich teraz opuścić. - Trzymaj się trzymaj. - Przepraszam was, moglibyście skasować mi bilet? – spytała niska kobieta, która ledwo oddychała. - Ależ oczywiście, tylko że nie wiem gdzie jest kasownik... - Niech mi pani da ten bilet. Aśka, opierasz się o niego. Kamil wyciągnął ręce i skasował bilet. W tym momencie znowu szarpnęło tramwajem. Asia i Kamil zabawnie objęci wpadli na