Inne · 5 min czytania
Dziewczyna w czerwonej chustce
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-Chcesz porozmawiać moje dziecko? – Spytał mężczyzna w brązowym habicie z kapturem. -Jaa…tak chcę – wyszeptała Franciszkanin usiadł obok łóżka dziewczyny. Spojrzał na nią. Miała sine, podpuchnięte oczy – może od płaczu. Na głowie czerwoną chustę, która zakrywała to, co pozostało po jej włosach. Była blada, jak by przerażona. - Boje się – powiedziała nieśmiało – Ja…ja nie chce umierać. Bracie, jeszcze nie chcę. – Po jej delikatnych policzkach spłynęły łzy. Miała może 19 lat i za sobą 4 długie lata ciężkiej choroby. Mężczyzna nie mówił nic. Patrzył na nią, chwycił za rękę. To wystarczyło. On chciał jej wysłuchać. A to było cenniejsze od każdej rozmowy. Wszyscy chcieli rozmawiać, ale ona nie tego potrzebowała. Przez całe 4 lata…Przez 19 lat, nikt nie umiał jej wysłuchać. - Wszystko zaczęło się tak niewinne – zaczęła swoją historię – Miałam 15 lat. Przez przypadek wykryto u mnie białaczkę. Moje całe życie to jeden wielki przypadek. Jedno badanie krwi, w którym się coś nie zgadzało. Dla wyjaśnienia zrobiono dodatkowe i wszystko było jasne. Białaczka. To było straszne. Ludzie wkoło mnie mówili, że się uda. – Wygramy – słyszałam, co dzień. Tylko, że to mi było niepotrzebne. Ja przez całe życie chciałam cos osiągnąć, zrobić coś dla innych. Pomagać ludziom – teraz sama potrzebuje pomocy. 4 Lata walczyłam. Kiedy już nie miałam siły inni robili to za mnie. Nie pozwalali mi odejść. Ale, po co…No, po co? – Zadaje sobie to pytanie. Chcieli mieć mnie dłużej przy sobie. To było cierpienie. Nie pamiętam tych dobrych chwil. Znam tylko łzy i ból. Może nie przeżyłam nic, co było by radosne, wesołe. Bracie to nie tak miało być. Wiem dobrze. Kiedyś twierdziłam, że życie mam jedno – tak to prawda. Byłam zdania, że trzeba próbować wszystkiego, bo przecież, jak by umarła na drugi dzień to nic bym z tego nie miała. Skończyłam wtedy właśnie 15 lat, wielkie plany na przyszłość i okropne zdanie na swój temat. Były chwile, w których nie chciałam żyć. Żyletka, tabletki, ale nie umiałam powiedzieć definitywnie – koniec. Tak naprawdę chciałam żyć…nadal tego chcę. Wtedy próbowałam wszystkiego, czego mogłam. Piłam, bo chciał spróbować jak to smakuje. Paliłam, bo byłam ciekawa. Robiłam to, na co miałam ochotę, bo przecież jak bym umarła to, co by mi pozostało…nic ciekawego bym nie przeżyła za życia… Tylko, że ja niedawno zrozumiałam. Wtedy, kiedy