Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 9 min czytania

Dziewczyna z autobusu. Rozdział 2.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dziewczyna z autobusu. Rozdział 2:

Kolacja była przepyszna. Po całym dniu w podróży, byłem wygłodniały niczym wilk. Towarzystwo powoli zaczynało schodzić się na wieczorną imprezę, więc po tym jak zamieniłem kilka zdań z kumplami którzy przyjechali na szkolenie z innych miast, uznałem że najwyższa pora się ulotnić.

Było koło godziny 20:00. Wziąłem gorący prysznic i poczułem się jak nowo narodzony. Zmęczenie ustąpiło. Plan na wieczór był bardzo prosty. Wskoczyć do łóżeczka, i czytać Księgę Umarłych Filozofów tak długo aż nie zamknął mi się oczy.

Ułożyłem poduszkę i zagłębiłem się w lekturze. Ale nie mogłem się w ogóle skupić. Cofnąłem stronę i jeszcze raz przeczytałem ostatni fragment. Moje myśli gdzieś błądziły. A raczej nie gdzieś, ale w jednym, bardzo konkretnym kierunku.

Nie mogłem przestać myśleć o Asi. Dziewczynie z autobusu. Nie mogłem sobie darować, że nie zostawiłem jej swojego numeru telefonu czy meila. Wiedziałem że już jej nigdy nie zobaczę. - To dobrze że już jej więcej nie zobaczysz – podpowiedział mi głos rozsądku. - Miałeś już trzy dziewczyny w życiu, i za każdym razem skończyło się do dla Ciebie źle. Po co Ci kłopoty.

Coś jednak mówiło mi, że głos rozsądku głupio gada. Nie mogłem przestać o niej myśleć.

Przypominał mi się jej uśmiech. Jej niebieskie, lekko przestraszone oczy. Jej proste blond włosy opadające delikatnie na ramiona. Jej wyraz twarzy, gdy po raz pierwszy podała mi karteczkę i czekała na moją reakcję. - Kurde, stary. Jesteś oferma i tyle. Oferma! - Krzyczałem na siebie w duchu. Trzeba było dać jej swój numer. Dla czego tego do cholery nie zrobiłeś? To pytanie było za trudne. Nie potrafiłem na nie odpowiedzieć.

Sen przyszedł szybko. Śniła mi się łąką porośnięta różnej maści kwiatami. Było ciepło. Szliśmy przez łąkę z Asią. Trzymaliśmy się za ręce jak para nastolatków. W pewnym momencie zatrzymaliśmy się przy krzaku jarzębiny. Zerwałem gałązkę i podałem ją Asi niczym kwiatka. A ona przez chwilę patrzyła mi w oczy, tymi swoimi niebieskimi lekko wystraszonymi oczami, a potem mnie pocałowała.

Przeraźliwe piszczenie przerwało sielankę. Łąka zniknęła. Asia też. Za to pojawił się Pan Budzik. To on tak wściekle dzwonił. Pan Budzik - tak go w myślach nazywałem. Pan spania i wstawania. Pan mojego czasu, odpowiedzialny za poskromienie mojego lenistwa i niespóźnianie się do pracy. Dzisiaj dbał o to, abym nie spóźnił się na szkolenie. No i żebym zdążył przed zajęciami zjeść śniadanie.

Wziąłem szybki prysznic. Wskoczyłem w cienkie spodnie materiałowe i koszulę z krótkim rękawem. Dzień zapowiadał się upalny. Jako ze na szkoleniu mieli być sami swoi, pozwoliłem sobie na odrobinę wygody i zamiast całych butów wybrałem sportowe sandały.

* * *

Treść szkolenia spełniła moje najczarniejsze obawy. Na początku, każdy miał się przedstawić (a znamy się doskonale) i powiedzieć jakim zwierzęciem chciałby być i dla czego.

Pojawiały się takie zwierzęta jak lew, który jest duży i silny, czy lis który jest przebiegły. Ja powiedziałem że chcę być chomikiem, co wzbudziło lekkie zainteresowanie prowadzącej. Na pytanie dla czego, odpowiedziałem że może dużo jeść i nie tyje, nic mu nie każą robić więc może się porządnie wyspać i ma fajne futerko więc nigdy nie marznie. Z wyrazu twarzy prowadzącej wyczytałem, że nie do końca takiej odpowiedzi się spodziewała na szkoleniu motywacyjnym.

Minęła godzina, a mnie już ogarniała senność. Omawialiśmy piramidę Masłowa. Słyszałem to już chyba 10 razy. Żeby było ciekawiej, prowadząca słowo w słowo mówiła tekstem z książki którą niedawno czytałem. - Ciekawe czy jej się nie chce prowadzić tego szkolenia tak samo mocno, jak mi siedzieć na nim - zastanawiałem się w myślach.

Nie mogłem przestać myśleć o Asi – dziewczynie z autobusu. Zamknąłem oczy. Stała przede mną w swojej niebieskiej sukience w kwiaty i patrzyła mi prosto w oczy.

- To może teraz Pan Stanisław – usłyszałem głos trenerki Otworzyłem oczy. Wszyscy na mnie patrzyli w oczekiwaniu na odpowiedź na pytanie którego treść najpewniej powinienem znać. - Nie nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Czy mogła by Pani doprecyzować? – powiedziałem próbując wybrnąć z kłopotliwej sytuacji. - Chodzi mi o to, w jaki sposób wprowadzenie w biurze dress code'u wpływa na zaspokojenie u pracowników potrzeby przynależności. Ok. Znam już przynajmniej pytanie. Zatem próbujemy. - Wytyczne odnośnie ubioru pracowników w naturalny sposób powodują, że każdy z…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Dziewczyna z autobusu. Rozdział 2. — czytnik · opowiadania