Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 13 min czytania

Dziewczyna z cienia

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 1

Stanisław Siemieradzki siedział przed komputerem w swoim biurze na czternastym piętrze warszawskiego wieżowca. Czarno biały monitor, który wydawał się nie mieć ani krzty duszy w porównaniu z kartką papieru wpatrywał się w niego, w tylko sobie właściwy sposób. Uporczywie migająca kreska wciąż domagała się nowych liter w cyfrowym świecie, a on nic na to nie mógł poradzić. Brak weny prześladował go już od solidnego tygodnia i nic nie zapowiadało się na to żeby sytuacja zmierzała ku poprawie. Za jego plecami wyglądał przez okno brutalny świat warszawskiej gonitwy za pieniądzem. Zaśnieżone dachy pobliskich wieżowców przypominały o bezlitośnie mijającym czasie i najbliższych terminach. Mimo że mógł pisać w domu o wiele lepiej czuł się w specjalnie na tę okazję wymienianym biurze. Czuł się wtedy jak by był w dobrze płatnej pracy. Jego powieści rozchodziły się nie tylko na rynku polskim w milionach egzemplarzy, ale również zyskiwały coraz większe uznanie na rynkach zagranicznych. Jednak wraz z coraz to rzadziej wydawanymi tytułami czuł się coraz bardziej wypalony zawodowo. Ale czym mógłby się zająć ? Był po liceum, więc żadnego zawodu nie zdobył. Tak, więc pozostawała mu tylko ta coraz bardziej niewdzięczna praca, której z czasem uczył się coraz bardziej nienawidzić. Gdy na okrągłej tarczy, drewnianego zegara, wiszącego nad drzwiami wejściowymi mała wskazówka pokazała dwunastą godzinę stracił cierpliwość. Gwałtownie wstał i mijając pułki starej szafy z książkami, która stała po prawej stronie biurka skierował się ku drzwiom. Popatrzył jeszcze raz zawiedziony na monitor od nieustannie burczącego komputera i nacisnął plastikową klamkę. Kiedy Drewniane drzwi otwarły się na oścież wyjrzał na wąski korytarz, na którym jak zawsze od tej pory ludzi z biur wybierali się na drugie śniadanie. Postanowił bez wahania po raz pierwszy wpaść w ten wartki potok biurokratów w wizytowych ubraniach i przejść się do windy po długim dywanie w bliżej nie określone wzory. Gdy stanął w kolejce, czekającej na otwarcie stalowych drzwi zauważył piękną brunetkę. Nie był to pierwszy raz, kiedy ją widział. Oboje znali się z widzenia już od jakiegoś czasu, ale jakoś nigdy się nie złożyło żeby zamienili ze sobą, chociaż jedno słowo. To martwiło autora. Czyżby po za weną stracił również śmiałość i co ważniejsze urok osobisty ? Raz postanowił spróbować. Kiedy wszyscy pasażerowie wchodzili do windy, on postarał się stanąć koło swojej wybranki. Oboje spędzili kilkuminutową podróż w dół stojąc ramię w ramię zerkając na siebie ukradkiem. Gdy winda zatrzymała się na właściwym miejscu, a tłumnie stłoczeni ludzi z mozołem zaczęli opuszczać jej pokład Stanisław wziął głęboki oddech i niby przypadkiem zagadał :

- Czy my się gdzieś już nie spotkali ?

Nieznajoma w odpowiedzi odwróciła się w jego stronę, kiedy przyszła jej kolej wyjścia z windy. Zmierzyła go najpierw zimnym i wrogim wzrokiem , potem nieco ciekawskim, a na końcu przychylnym. Stanisław pospiesznie wyszedł tuż za nią przez wciąż otwarte jeszcze drzwi. Gdy znaleźli się w miejscu, które umożliwiało przejście pozostałych pasażerów zatrzymała się nagle. Dopiero teraz mógł przyjrzeć się jej twarzy dokładniej niż zwykle. Miała wąski podbródek, śnieżnobiałą cerę i podkreślone grubą, czarną kredką równie czarne oczy. Zmysłowe usta w kolorze agresywnej czerwieni wydęły się jak by zdziwione, ale zaraz potem zaczęły mówić.

- Kiepski sposób na nawiązanie znajomości, panie... - Stanisław

Wszedł jej niemal, że w słowo i natychmiast dodał:

- Ale znam lepsze, może kawy ?

Nieznajoma uśmiechnęła się lekko, a czarny kosmyk z grzywki opadł jej nagle na figlarne już oczy.

- A chętnie, znam fajną knajpkę naprzeciwko, jak się pośpieszymy to na pewno zdążymy.

Jeszcze nie skończyła wypowiadać tego słowa a już kierowała się w stronę wysokich i szerokich za razem drzwi obrotowych prowadzących na ruchową ulicę. Stanisław uśmiechnął się pod nosem i powiedział półgłosem do siebie :

- Lubisz dominować, tak ? Więc potraktuje to jak wyzwanie.

Rozdział 2

Urszula wpatrywała się nieco tępo w lustro, które znalazła w damskiej ubikacji. Mokre kosmyki jej czarnych włosów, które od jakiegoś czasu wydawały jej się już stanowczo za długie opadały bez silnie na oba ramiona. Jeszcze przed chwilą klęła na siebie w duchu, że nie wzięła z biura torebki, gdzie miała wszystko, co było by jej w tej chwili przydatne. Czerwona szminka nie miała zbyt długiej trwałości zwłaszcza, jeśli chodzi o jedzenie, a i kredka pod oczy znalazłaby swoje zastosowanie. Od zawsze obsesyjnie dbała o swój wygląd. Nabawiła się tej manii już w liceum, gdzie wszystko musiało być w jak najlepszym porządku. Po chwili westchnęła i bezradnie wzruszyła ramionami.

- Trudno trzeba będzie dać sobie radę bez żadnej pomocy

Stwierdziła i poprawiła górną część żakietu w kolorze oceanu. Oprócz niej miała do kompletu spodnie, których swojego czas szukała cały dzień po różnego rodzaju sklepach z odzieżą. Chodziło o to żeby pasowały kolorystycznie do góry i nadawały jak najbardziej atrakcyjny wygląd jej pośladka. To ostanie na pewno się udało skoro na sali czekał na nią właśnie kawaler, który najwyraźniej najchętniej spędziłby z nią noc. Jednak ona nie miała zamiaru zaspakajać jego żądz ani tego dnia, ani w przyszłości. Pod wpływem traumatycznych przeżyć z przeszłości obiecała sobie, że już na wieki zostanie dziewicą. Zamiast tego będzie bawić się takimi właśnie kawalerami. Niczego nie świadomymi palantami, którzy dopiero w ostatniej chwili zdają sobie sprawę, w jakiej grze uczestniczą. Z zamyślenia wyrwały ją podniecone szepty dwóch najwyraźniej praktykantek, które nagle weszły do toalety i gorączkowo, pełnym podniecenia głosem zaczęły komentować treść spotkania, które najwyraźniej teraz się odbywało. Urszula po raz kolejny wzięła głęboki wdech i poprawiła sobie biustonosz, tak żeby wyglądał jak najbardziej atrakcyjnie. Gdy wydychała powietrze gwałtownie opuściła ręce w złóż tułowia i obróciła się na pięcie swoich wysokich szpilek. Drzwi nie zdążyły się jeszcze zatrzasnąć po ostatnich gościach, gdy spokojnie przytrzymała je za krawędź i wyszła z pomieszczenia. Przywołała promienny uśmiech na twarz i skierowała się w stronę zatłoczonego baru.

Rozdział 3

Gdy Stanisław obrócił się w poszukiwaniu tajemniczej nieznajomej natychmiast ją zauważył. Szła, a raczej sunęła się pomiędzy zajętymi stolikami niczym bogini. Jej krok miarowy i niemal spokojny wydał mu się

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%