Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 9 min czytania

Dziewczynka, która ponad wszystko pokochała słońce

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Była małą dziewczynka i bała się świata. Bała się, że straci wiarę w piękną krainę życia, gdy stanie się coś, co ją rozczaruje. Przez okna swojego domu, lubiła patrzeć na słońce, gwiazdy księżyc... Lubiła na nie patrzeć, choć były tak daleko, były od niej oddzielone ścianami domu, szybą i płotem... Czasem dziewczynce było bardzo smutno. Chciała być blisko tych wszystkich pięknych rzeczy, ale bała się, że gdy czegoś dotknie, to cos rozpadnie się na tysiące kawałków i nigdy już nie będzie takie jak przedtem... Mimo wyglądu dziecka i młodego wieku, dziewczynka wiedziała, co to znaczy tracić i cierpieć. Bardzo chciała mieć coś, co mogłaby kochać, ale kochać tak naprawdę a nie z oddali. Pragnęła, by to cos także kochało ja taka miłością. Kiedyś dziewczynka patrzyła ze swojego okna na księżyc, lecz on... on był zimny i daleki, a często chował się za chmurami i dziewczynka mogła tylko przypominać sobie jego okrągłą, świecącą twarz... Pewnej nocy dziewczynka w swoim samotnym pokoju po raz kolejny patrzyła przez okno szukając zaginionego księżyca. Nie miała już nadziei, że go zobaczy. Czekała. Czekała, aż wreszcie zasnęła. Dziewczynka śniła o księżycu, lecz w tym śnie zaczęło pojawiać się inne źródło światła... Mając jeszcze pod powiekami księżycowy blask nagle otworzyła oczy i patrzyła, nie mogąc się nasycić tym widokiem... A na niebie wzeszło słońce. Oczarowało ją różnorodnością barw, uwiodło złotym blaskiem rozchodzącym się po krańce horyzontu. Wtedy dziewczynka przestała być dzieckiem nocy, stała się córką dnia i pokochała słońce, gdy tylko je zobaczyła. Ale była przekonana, że w ciągu dnia wszystkie inne stworzenia patrzą na złota słoneczną tarczę, a więc na pewno kochają je tak samo. Myślała, że nie ma prawa cieszyć się jego promieniami, zwłaszcza, że jej przyjaciółka-doniczkowy kwiatek, tak chętnie wyciągała swe liście do słońca... Co prawda, gdy kocha się słońce, nie powinno się już patrzeć na gwiazdy i świetliki jak robił to kwiatek... Dziewczynkę bolało postępowanie kwiatka mieszkającego w jej ulubionej doniczce, więc schowała się w środku swojego domu, jednak nie mogła się oprzeć i mimo wszystko ukradkiem obserwowała słońce, zwłaszcza, że mimo zamkniętych okien ono przesyłało dziewczynce swe promienie... Prawie wbrew jej woli, słońce stało się przyjacielem dziewczynki, rozumiało ją i dawało dużo ciepła, którego tak bardzo potrzebowała, stało się sensem jej życia, budziła się i jej pierwszą myślą było pragnienie zobaczenia słońca. Niespodziewanie dziewczynkę opuściły wyrzuty wobec kwiatka, wyrzekła się swojej przyjaciółki w imię miłości do słońca. Codzienne ciepło i promienie przychodzące do niej przez okienko dawały jej wiele szczęścia. Dziewczynka myślała, że niczego już jej nie potrzeba... Lecz przyszedł dla niej trudny czas, wyciągała więc ręce do słońca, pragnęła jeszcze więcej jego ciepła, a jednocześnie wciąż była schowana w maleńkim domku, który dawał bezpieczeństwo, ale też oddalał od słońca... Pewnego dnia dziewczynka delikatnym ruchem otworzyła okiennice i usiadła na starym, drewnianym parapecie-chciała być jak najbliżej słońca. Po jakimś czasie poczuła na swoich rączkach palące pieczenie- to promienie słoneczne poparzyły jej delikatną skórę. Dziewczynka nie od razu poczuła gniew, dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że jej ukochane słońce zrobiło jej krzywdę. Ogarnęła ją ogromna złość. Zaczęła płakać, ponieważ to, co pokochała całym sercem, zamiast dać ciepło i radość dało ból. Dziewczynka na zmianę była zła i smutna. Spotkało ją wielkie nieszczęście, a jednak robiła sobie wyrzuty. Przecież słońce na pewno nie zrobiło tego świadomie. „Przecież ono nigdy by mnie nie skrzywdziło” –myślała... Tymczasem nadeszła jesień, słońce wydawało się coraz dalsze i bardziej zasłonięte chmurami. Dziewczynce było bardzo smutno. Straciła już nadzieję, że słońce kiedykolwiek jeszcze zaświeci dla niej. Gdy dziewczynka pogodziła się już z odejściem słońca, ono niespodziewanie wzeszło dla niej raz jeszcze, lecz dziewczynka nie wiedziała już, jakie motywy kierują słońcem... Czy ono sobie z niej kpi? Czy żartuje w tak okrutny sposób? Dziewczynce było bardzo źle, nie chciała być jedną z zabawek słońca, więc postanowiła, że nie potrzebuje już więcej jego promieni. Udawała przed słońcem i przed samą sobą, że nigdy nie zależało jej na nim i nie potrzebuje…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%