Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 22 min czytania

DZIEWCZYNKA W CZARNYM LESIE

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

DZIEWCZYNKA W CZARNYM LESIE

Las był ogromny. To znaczy nie można było oszacować jak jest duży, ale sprawiał wrażenie nieskończonego, potężnego, groźnego. Drzewa nie miały liści, a jedynie gołe , smutne gałęzie, które uderzając o siebie wydawały potworne dźwięki. Było przeraźliwie zimno i ciemno. Wiał wiatr, padał deszcz, dało się słyszeć odgłosy burzy. Zdawało się, że las cały szumi , że wydaje okrutny, nieprzyjemny dźwięk, jakby wszystkie wyładowania atmosferyczne nagle spotkały się w jednym miejscu i zaczęły tańczyć. Nikt nigdy nie chciałby się tam znaleźć z własnej woli. To było miejsce wypełnione totalnym chaosem i rozpaczą. Wilgotne, zimne i ciemne piekło bez życia. Dziewczynka biegła przez las bardzo szybko. Mimo to czuła przeszywający chłód. Poruszanie się utrudniał jej wiatr i zacinający, lodowaty deszcz. Potykała się o wystające z ziemi korzenie drzew. Każdy upadek był bolesny, ale wstawała sprawnie i kontynuowała bieg. Krzyczała, ale nie były to słowa, raczej dźwięki, które samoistnie wydobywały się z jej gardła. Nie panowała nad tym, po prostu wiedziała, że musi to robić. Tak samo było z biegiem. Nie wiedziała po co biegnie, ale coś kazało jej biec więc biegła. Dziewczynka przypomniała sobie dlaczego znalazła się w czarnym lesie. Poczuła do siebie niechęć i złość. Gdyby tylko udało jej się złapać Chłopczyka, gdyby nie pozwoliła mu odejść, gdyby zdołała się na nim zawiesić, nie musiałaby teraz być w tym odrażającym miejscu. Wiele razy zdołała uniknąć wejścia do lasu. Właściwie nie była w nim już tak dawno, właściwie już o nim zapomniała, a tu proszę – chwila nieuwagi, maleńka wyrwa w czujności i znowu to samo, znowu bezsensowny bieg do nikąd. To nie był pierwszy raz kiedy Chłopczyk okazał jej OBOJĘTNOŚĆ. Znała ją i wiedziała jak się zachować. Miała stare sprawdzone zasady, które nigdy nie zawiodły. Była bardzo szybka w ich stosowaniu i nie myliła się. Tym razem jednak pozwoliła mu zamknąć drzwi pokoju, nie ruszyła za nim, nie położyła się obok niego, nie zaczęła płakać. On odszedł sam, a ona bezwiednie, niemalże instynktownie ruszyła w stronę lasu. Również sama. OBOJETNOŚĆ. Tak dobrze ją znała. Nienawidziła jej najmocniej ze wszystkich demonów, które ją odwiedzały. Wolała atak, napaść, złość, cokolwiek do czego mogłaby się odnieść. Wolała walczyć, niż patrzeć na postać odwróconą plecami i głuchą na wszystkie odgłosy jej obecności. OBOJĘTNOŚĆ sprawiała, że przestawała istnieć, zapadała się w pustkę. Jedynym miejscem, do którego znała wówczas drogę był czarny las. Biegała po nim aż do wyczerpania sił, aż do ostatecznego upadku po którym zapadała w płytki niespokojny sen. Sen ten nie dawał odpoczynku ani wytchnienia, był tylko dowodem na to , że padła. Bardzo często we śnie Dziewczynka widziała moment swoich narodzin. To była dziwna scena. Rzadko się zdarza, że człowiek przychodzi na świat niepostrzeżenie, a jej pojawienie się właśnie takie było. Wyglądało to tak, jakby nikt jej nie zauważył. Pielęgniarki umyły ją, zawinęły w kocyk, wymieniły zdawkowe informacje na temat stanu jej zdrowia… Nie patrzyły na nią. Po co miałyby to robić, skoro nie robiła tego nawet kobieta, która przed chwila wydała ją na świat? Wszystko przypominało pracę na taśmie w fabryce. Płynne ruchy, które można by wykonywać z zamkniętymi oczami, odruchowo, bez uczuć, bez refleksji. W domu było podobnie. Dziewczynka dużo spała, a w okresie czuwania nie płakała, nie wołała nikogo. Życie toczyło się obok niej, a ona niemalże niezauważona, leżała niczego nie oczekując. „Jest tak grzeczna, jakby jej nie było” mówiła o niej Smutna Kobieta. „Ponieważ lepiej by się stało , gdyby jej nie było” dodawała szeptem, który tylko Dziewczynka mogła usłyszeć. OBOJĘTNOŚĆ znała więc od zawsze. Przyszedł jednak moment, kiedy zaczęła jej ona przeszkadzać, boleć ją tak mocno, że nie mogła powstrzymać łez. To był dzień, w którym Smutna Kobieta przywiozła do domu nowonarodzoną osobę, jej siostrę – Dającą Szczęście. Dziewczynka zobaczyła uśmiech na twarzy Smutnej Kobiety. Obserwowała jak przytula maleńkie dziecko do serca, jak bardzo się nią zachwyca. Widziała jak całe otoczenie tańczy i śpiewa wokół Dającej Szczęście. Po raz pierwszy zobaczyła RADOŚĆ. Od tej chwili zapragnęła poznać Smutną Kobietę i wywołać uśmiech na jej twarzy, chciała zostać przez nią zauważona, chciała się do niej przytulić, porozmawiać z nią. Zobaczyła, że Smutna Kobieta potrafi się śmiać, potrafi być dobra i chciała to od niej dostać. Poszła na swoją łąkę i nazbierała dla Smutnej Kobiety ogromny bukiet najpiękniejszych kwiatów. Była radosna jak po przebudzeniu z głębokiego snu. Zobaczyła Smutna Kobietę i zaczęła do niej biec. Kiedy podbiegła bardzo blisko spostrzegła, że siedzi odwrócona plecami i nie widzi jej. „To nic” pomyślała Dziewczynka.” Podejdę do niej i usiądę na jej kolanach wtedy mnie zauważy”. Przyspieszyła. Była już bardzo blisko. „Powinna już słyszeć moje kroki, powinna już się odwrócić „ zaniepokoiła się. I nagle zderzyła się ze szklaną, przezroczysta ścianą. Nie spodziewała się tego. Zaczęła o nią uderzać pięściami pewna, że zaraz ją rozbije, ale to nie przyniosło efektu. Zła i pełna gniewu kopała i uderzała z całych sił. Krzyczała: -Wpuść mnie, jestem tu! Nie widzisz? Otwieraj! Otwieraj ,słyszysz? Otwieraj bo zaraz tu umrę i już mnie nie zobaczysz! Wpuść mnie natychmiast! Za ścianą była jednak tylko Głucha cisza i niewzruszona postać odwrócona plecami. Dziewczynka uderzała o ścianę bardzo długo. Krzyczała i miotała się ze złości, ale to nic nie dawało. W końcu zmęczona odwróciła się i zaczęła biec. Nie wiedziała dokąd ma pójść. Zobaczyła przed sobą czarny las. To była jedyna rzecz jaką widziała więc postanowiła udać się w jego kierunku. Czarny las ją pochłonął. Coś kazało jej Rozpocząć morderczy bieg. Potem padła zmęczona i zasnęła na chwilę. Kiedy obudziła się , lasu już nie było. Spostrzegła odwróconą plecami postać Smutnej Kobiety. Wiedziała już , że dzieli je szklana ściana. Mimo ogromnego zmęczenia postanowiła podjąć kolejna próbę. Była przekonana, że tym razem się uda. Dziewczynka ponawiała próby przedostania się przez szklaną ścianę jeszcze wiele razy. Na początku była zdeterminowana i koszmarny pobyt w czarnym lesie nie był w stanie osłabić jej chęci dostania się do Smutnej Kobiety. Z czasem jednak stawała się coraz bardziej słaba, obolała, zmęczona. Wizja czarnego lasu ją przerażała, nie chciała się tam znaleźć. Szklana ściana zdawała się być nieprzejednana , podobnie jak Smutna Kobieta, która nigdy nawet nie drgnęła pod wpływem jej krzyku. Każda próba kończyła się tak samo – przerażającym , wyczerpującym biegiem po zimnym, ciemnym i mokrym lesie. Dziewczynka wiedziała, że nie może uniknąć wejścia do tego strasznego miejsca. Postanowiła więc zaniechać swoich starań i przestała uderzać o szklaną ścianę, przestała krzyczeć. Znalazła sposób, aby nie cierpieć tak bardzo z powodu straconej szansy – zaczęła unikać Smutnej Kobiety. Nie chciała zostawać z nią sam na sam, nie patrzyła również na jej kontakty z Dającą Szczęście. Wycofała się. Wróciła do punktu wyjścia, do czasu gdy życie toczyło się gdzieś obok, gdy jej nie dotyczyło. Spędzała dużo czasu na swojej łące, z Mamą, z kwiatami, ze zwierzętami. Nie można powiedzieć, że było jej źle. Tymczasem lata płynęły w swoim nieubłaganym tempie. Ciało Dziewczynki zmieniło się nie do poznania. Była wysoka i szczupła. Niektórzy używali w odniesieniu do niej słowa – dorosła. I wtedy, nie wiedzieć czemu, zatęskniła za Smutna Kobietą. To była dziwna tęsknota, bo nie wiadomo do końca czego dotyczyła. Czasem przez przypadek usłyszała beztroską rozmowę Smutnej Kobiety z Dającą Szczęście, czasem niechcący zobaczyła uśmiech na ich twarzach. Znowu zapragnęła mieć coś co nie było dla niej. Zdawało się jej , że była już nieco mądrzejsza i że tym razem ma więcej możliwości aby zniszczyć szklaną ścianę. Zaczęła działać sposobem. Zmieniła swoje zachowanie. Usiłowała stworzyć wokół siebie hałas, który, jak podejrzewała, Smutna Kobieta będzie musiała usłyszeć. Na początek były to wagary. Żadnej reakcji Smutnej Kobiety. Potem problemy w nauce. Nic. Któregoś razu się upiła. Znowu nic. Innym razem zażyła tabletki nasenne. Nadal bez echa. Czarny las wracał jednak za każdym razem. Dziewczynka zauważyła, że jest nawet zimniejszy i groźniejszy niż kilka lat temu, że jest w nim coraz ciemniej. Spostrzegła coś jeszcze – las zaczął towarzyszyć jej bez przerwy. Pojawiał się w dowolnym momencie, ogromny, groźny i nieprzejednany. Nie musiała już nawet podejmować prób rozbicia szklanej ściany. Las zaczął ja otaczać ze wszystkich stron a ona za wszelką cenę chciała od niego uciec, nie wiedziała jednak jak to zrobić. Chłopczyka spotkała zupełnie przypadkowo. Po krótkim śnie las na chwile się oddalił i Dziewczynka postanowiła odwiedzić swoją łąkę. Wtedy go zobaczyła. Był wyraźnie zadowolony z tego spotkania. Nie wiedzieć czemu zachwycił się Dziewczynką, a jej to wystarczyło by do niego pobiec i postanowić , że nigdy nie opuści go nawet na krok. Dziewczynka pokochała Chłopczyka i bardzo szybko zaczęła w nim dostrzegać ratunek dla siebie. -Czy pomożesz mi wydostać się z czarnego lasu? – zapytała -Nie wiem czy znam drogę. – odpowiedział Chłopczyk. - Ja znam. Wystarczy, że nigdy się ode mnie nie odwrócisz, że zawsze będziesz słuchał tego co mówię. Czarny las zniknie sam, tylko nigdy nie możesz mi okazać obojętności. -Nie zrobię tego. Obiecuję

Dziewczynka i Chłopczyk byli bardzo szczęśliwi. Na początku oboje mieli wrażenie , że nic nie jest w stanie tego zmienić. Czarny las zniknął. Dziewczynka miała swoją łąkę, na którą nigdy nie zdecydowała się wpuścić Chłopczyka, jednak razem zapragnęli stworzyć swój własny , wspólny ogród. To okazało się niezwykle trudne. Dziewczynka tworzyła łąkę sama i nie była przyzwyczajona do konsultowania z kimś czegokolwiek. Złościła się gdy Chłopczyk miał inną wizję ogrodu i chciał w nim sadzić rośliny, których nie lubiła. On sprzeciwiał się gdy próbowała ustawiać donice bez zapytania go o zgodę. Zupełnie niepostrzeżenie zaczęli ze sobą walczyć o każdy fragment ogrodu. Walka była wyniszczająca. Czasem gdy oboje byli już bardzo zmęczeni, siadali i zaczynali szukać czegoś co mogłoby ich połączyć. -Wymień wszystkie kwiaty, które lubisz – poprosiła dziewczynka - Lubię malwy, jaśmin, floksy, lilie i bratki -A ja lubię róże , bez, malwy, lilie i fiołki. Posadźmy więc malwy i lilie, bo oboje je lubimy. Zrezygnujmy z reszty. Takim sposobem udało im się wyhodować Kika pięknych rośli, stworzyć miejsce przyjazne dla obojga. Dziewczynka lubiła ich wspólny ogród. Troszczyła się o niego i martwiła się zawsze gdy nieco usychał. Okazało się jednak, że byli zmęczeni walką i nieustanną potrzebą pielęgnowania ogrodu. Z czasem coraz rzadziej siadali w nim razem. W końcu…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
DZIEWCZYNKA W CZARNYM LESIE — czytnik · opowiadania