Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Erotyka · 34 min czytania

Dziku

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dziku był numer jeden - prawdziwy gość. Od zawsze. Od trzeciej podstawówki, gdy wymacał w parku Bobkową. W piątej też był najlepszy, gdy na boisku widział, jak wuefistka dostała ciotę i krew jej po nodze leciała. I rok później Dziku był wspaniały, jak wlazł pod ławkę i zajrzał pani od biologii prosto w zarośniętą pizdę. I tak wspaniale opowiadał. A na koniec ósmej.

*

- A na koniec ósmej, to nawet ty mógłbyś coś zaruchać - Dziku, Fredek i ja paliliśmy szluga na spółę. Za kiblem było bezpiecznie, ale co chwila jeden z nas wyglądał zza rogu, czy jakiś palant nie idzie. Niby mogą nam naskoczyć, bo oceny już wystawione - tylko bal jeszcze został. Trzeba więc uważać.

- Musisz, kurna, na imprezie dobrać się do jakieś cipy. Na pewno ci Bobkowa kopsnie szpary.

Słuchałem go jak wyroczni, ale wiary w moje siły to nie podnosiło. Anitę Bobek ruchali ponoć wszyscy - tylko ja zostałem prawiczkiem.

- Musisz kupić jabola i wypijecie w parku, jak będziesz ją odprowadzał, a jakby co, to Dziku ją spije, rozbierze, wybzyka i potem jeszcze ty się załapiesz. Co nie Fredek? Tak jak my, wtedy, no wiesz.

Pamiętam tą rozmowę i szczegóły z jebania Bobkowej, które opowiadał Dziku - mimo, że upłynęło kilkanaście lat. Z tyłu szkolnej wygódki, w krzakach jeżyn, w czerwcowe południe rosło moje morale i wiara w utratę dziewictwa i rósł też mój kutas, gdy przyjaciel opisywał smak i cudowny zapach bobkowej pizdy. W wyobraźni wydziałem, jak dzikowy chuj wjeżdża w mokrą, rozjechaną szparę klasowej dziwki, a ona jęczy wygina się i błaga o jeszcze. Mógłbym wtedy słuchać takich historii bez końca.

*

I słuchałem, zauroczony barwnym opisem. Słuchałem, a wieczorem, gdy leżałem w łóżku, przywoływałem obrazy Dzika tryskającego spermą na twarz Bobkowej. I wtedy trzepałem się mocno - tak mocno, że głowa kutasa, bolała mnie przez kilka dni. A ulga, jakże chwilowa niestety, przychodziła całą serią. Trzy, pięć, a nawet osiem razy w ciągu nocy. Aż przyszedł ten dzień.

- Jazyl, wpadnij do mnie przed balem, to pójdziemy razem. Starych nie będzie, to obalimy wino przed wyjściem. Będzie weselej.

To było wyróżnienie. Dzika odwiedzali tylko najlepsi w klasie. Kafar, Stefan i Zipek - oni mieli wstęp na dzikowe mieszkanie, w którym działy się cuda. Tam laski się ruchało, tam mamę dzikową w kiblu podglądało, tam ponoć pornusy zagraniczne gazetowe w szufladzie starego Dzika były. Po prostu raj i do tego raju byłem zaproszony. Poszedłem tam szczęśliwy, gotowy na bal, czyli ubrany w jedyne porządne jeansy i koszulkę z zagranicznym napisem. W reklamówce miałem jabola zawiniętego w sweter.

- Właź i zamknij drzwi na klucz.

Dziku był jeszcze w samych gaciach, właśnie wylazł w wanny. Patrzyłem na jego 15 letnie ciało, jednak zupełnie inne niż moje. Silne, grube muskuły, zarost pod pachami i trochę na klacie i to Coś w gaciach. Dziku miał dużego - naprawdę dużego i mocno obrośniętego. Widziałem nie raz przecież i zawsze mnie fascynował. Takiego przecież chciałem zawsze mieć - fiuta z łatwo schodzącą skórką i niebieskimi potężnymi żyłami. A teraz mu stał i lekko wyłaził z majtek. Głowa węża z jednym okiem patrzyła na mnie i ciągle rosła.

- Co się tak gapisz? Kutasa nie widziałeś? Ale mi się chce ruchać.

- Daj spokój ubieraj się - dlaczego tak jednak drżał mi głos? Dlaczego jak urzeczony patrzyłem na Dzika, który miętosił ręką w gaciach.

- Muszę się spuścić, bo nie wytrzymam. Choć do pokoju, to powalimy razem.

I stało się. Dziku wyciągnął z dna szafy jakąś gazetę, a przeze mnie popłynął dreszcz. Po raz pierwszy widziałem takie zdjęcia. Wyobrażenia o porno nabrały realnego wyglądu, rozkraczonej dziwki, która trzymała w ustach kutasa. Facet miał przeciwną minę - zupełnie jak Dziku, który na golasa stał koło mnie i trzepał się.

- No dawaj, wyjmuj swojego.

Nie mogłem wytrzymać, po chwili byłem całkiem nagi. Na początku się wstydziłem, ale okazało się, że mój kutas jest prawie taki sam jak Dzika.

- Daj zmierzymy, kto ma większego.

Stanęliśmy naprzeciw siebie, dotknęliśmy się kutasami, a potem zbliżyliśmy się jeszcze bardziej, tak, że nasze chuje przylgnęły do siebie. Były prawie równie, czułem jego koniec jeżdżący mi po podbrzuszu. Dwa naładowane podnieceniem piętnastoletnie szczeniaki zwarły się w pedalskim uniesieniu. Nie było w nas jednak świadomości grzechu - to było jak czysta radość, spontaniczna zabawa. Trwało to bardzo krótko, bo wytrysnąłem na dzika całą siłą pierwszego orgazmu z inną osobą.

- Kurwa, jakie ciepłe.

Dzik wysmarował się moją spermą po brzuchu i zaczął się jeszcze bardziej trzepać. Jego ciało wyginało się, prężyło. Widziałem, że zbliżał się do końca.

- Kurwa! Wyliż mnie.

Po spuszczeniu wcale nie trzeba było mi kazać klękać. Zrobiło mi się ciemno przed oczami i sam usiadłem na podłodze. Przed sobą czułem kutasa, którym dziku trzepał mnie po twarzy i którego usiłował wsadzić mi go do buzi.

*

Czy znasz uczucie, gdy w wargę gryzie cię wąż? Ukąszenia śliskiego języka są gorzkie i słone jednocześnie - a gdy potężna dawka jadu wytryśnięta z wnętrza drapieżnika wpada ci do ust wiesz, że nie możesz się bronić. Pozostaje ci tylko łapczywie połykać porcje gorącej goryczy. To już koniec - zostałeś naznaczony. Nigdy już nie zapomnisz dnia, gdy samiec spuścił ci się do ust. Nigdy. Od tej chwili jesteś i nie jesteś mężczyzną. Rozprawiczysz dziesiątki małolat, zerżniesz setki dojrzałych dziwek, wlejesz litry spermy w kobiece gardła, pizdy i dupy, a jednak zawsze tęsknić będziesz za smakiem kutasa. W nocnych marzeniach stawać się będziesz zwykłą ciotą, która uwielbia ssać ogon swego pana. Już na zawsze. Amen.

*

- Kurwa, no co ty!

- Ja pierdole, ale się spuściłem. Nieźle ciągniesz druta.

- Dziku

- Co?

- Tylko nie mów nikomu.

- No co ty, ale fajnie było. Co nie? Chcesz jeszcze raz się wytrzepać?

Magia zbliżenia gdzieś uciekła, teraz było już tylko dwóch małolatów, którzy razem oglądają porolna i walą konia. Żadnego dotykania - interesują nas tylko gołe pizdy na zdjęciach, nawet nie patrzymy na nasze kutasy. "Nie rób sam tego, co możesz zrobić we dwóch". Nic szczególnego, wspólny onanizm, to przecież normalny etap w trudnym procesie dojrzewania seksualnego. Najpierw Dziku, a chwilę później ja wytrysnęliśmy na dywan. Ja uważałem, aby nie ochlapać przyjaciela i on też uważał, aby mnie nie pobrudzić. To już było normalne wspólne walenie - bez odrobiny homoseksualizmu.

*

"Jesteś pedałem! Jesteś pierdolonym pedałem! Jesteś jebanym w dupę, pierdolonym pedałem".

To dziwne, ale gdzieś w głębi duszy zawsze pragnąłem być tak nazywanym. Od czasu zabawy z Dzikiem minęło prawie dwadzieścia lat i choć nie dotknąłem nawet żadnego faceta wraca do mnie myśl o męskim pieprzeniu. Przez moje łóżko przewinęło się wiele kobiet - niektóre kochałem, inne tylko rżnąłem, wszystkie po jakimś czasie traktowałem jak dziwki. A przecież - O w dupę jebany , ja też chciałbym być dziwką - taką samą jak wiele lat temu. Niech ktoś mnie zeżnie, niech opryska spermą, obszcza jak niewolnicę.

Boże, ale jestem popierdolony! Ale podoba mi się to.

*

- Dziku? To ty? Kurwa stary, co u ciebie słychać?... Już nie pływasz?... Czy mam czas na piwo? Z tobą zawsze. Do Poznania? Dziś?... Może jutro? Będę.

Telefon po tylu latach. Niesamowite. Dziku po podstawówce wyjechał z naszego miasteczka. Potem słyszałem, że skończył studia w akademii morskiej i zaczął pływać na dalekich trasach. A teraz dzwoni do mnie - jakby słyszał moje nocne wołanie. Pewnie, że się z nim spotkam, wsiądę jutro rano w samochód i pogonię te 300 km.

Dryń, dryń sryń - Jezu mój domofonowy, jak można założyć sobie taki gong. Stoję przed okazałą bramą, która właśnie automatycznie się otwiera.

- Wjeżdżaj stary i zaparkuj koło mojego Lexusa - wychrypiało z głośnika.

Wracam za kierownicę i powoli wjeżdżam na teren olbrzymiej posesji. Dziku musi być zajebiście bogaty. Auto bezgłośnie sunie po idealnie równej granitowej drodze. Drzewa, rosnące w alei warte są pewnie więcej niż moje mieszkanie. Cedry po obu stromach drogi, żywopłot z różaneczników. Nie wiem ile może mieć cały teren. Pięćdziesiąt arów, a może nawet hektar? Działka tej wielkości w willowej dzielnicy Poznania musiała kosztować majątek. A oto i dom - jaka kiczowata, zajebista willa. Kurwa - co się stało z moim przyjaciele, że odjebał sobie taką chatę. Tak, tak - naprawdę chcę wiedzieć, skąd ma tyle kasy.

- Jesteś w końcu. Nie mogłem się doczekać.

Poczułem, rozczarowanie, smutek? Spodziewałem się przystojnego Dzika, który jako nastolatek był bożyszczem wszystkich wiejskich dup, a który w moich nocnych fantazjach ruchał mnie w dupę. Tymczasem w otwartych szeroko mahoniowych drzwiach stał tłusty, łysy facet, w którym z trudem poznawałem przyjaciela ze szkolnej ławy.

- Nie poznajesz mnie? Daj pyska stary i pakuj się do środka.

***

- To jest Noriko, zajebista dupa, co nie?

Siedzieliśmy od godziny na tarasie i upijaliśmy się jakimś podłym, drogim whisky. Byłem już po zwiedzaniu piwnicy zawalonej alkoholem, kiedy pod dom zajechała taksówka. Wysiadła z niej najpiękniejsza kobieta jaką kiedykolwiek widziałem. Nie wyglądała na Japonkę, raczej na Słowiankę, której mamusia dała dupy jakiemuś atashe kulturalnemu z kraju kwitnącej wiśni. Tak musiały wyglądać boginie wschodu. Nie mogłem pojąć, co robi taka kobieta przy boku tłustego Dzika. To znaczy, akurat to pojmowałem, ale i tak musiał wydać na nią fortunę.

- Jacek jestem.

- Ona nie rozumie po polsku. Gada tylko po japońsku, ewentualnie po francusku. To mistrzyni obciągania, mówię ci.

Dziku wybuchnął tępym, pijackim śmiechem. Piękna japonka również się roześmiała. I ja zarechotałem. Nie wiem dlaczego. To było prymitywne, a przecież nie byłem aż taki pijany.

- Dobra Jazyl, koniec tego chlania, jesteś zmęczony. Idź się odśwież, to wieczorem wyskoczymy na miasto.

Lekko kręciło mi się w głowie, kiedy po schodach wdrapywałem się na piętro, gdzie Dziku pokazał mi pokój gościnny. Przylegała do niego łazienka, ale kurwa, jaka łazienka! Jaccusi większe chyba okrągłego stołu w Magdalence. Jakieś bicze wodne, szmery bajery, marmury, sracz z porcelany z podgrzewaną deską. Pełny nowobogacki standard. Ale miłe, kurwa, miłe i w tej chwili bardzo pożądane.

***

Jak pięknie- wysikany, wysrany, zanurzony w bąbelkowej wannie, która masuje lepiej niż postradziecka kurewka w koszalińskim burdelu, gdzie wydałem kiedyś mały majątek. Przydałaby mi się teraz taka delikatna płatna dziwka, która nie oczekuje gry wstępnej, wyznania miłości, czułych słów, tylko za odpowiednią opłatą robi co jej każą. Nagle usłyszałem delikatne pukanie.

- Chwileczkę już wychodzę z wanny.

Drzwi otworzyły się powoli. W drzwiach stał Dziku. Nagi.

- Co myślałeś, że przysłałem swoją Noriko? - zaśmiał się głośno - już ci się nie podobam? Nic się nie bój, nie wyrucham cię.

Znowu się zaśmiał. Podszedł do wanny i zanim zdążyłem zaprotestować wlazł do wody. Wody, która podniosła się aż po sam brzeg.

- Spoko, to dwuosobowa wanna. A jeśli trzeba to nawet trzyosobowa. Wiesz Jazyl, jebałem tej łazience chyba z tysiąc dziwek. Po dwie, po trzy. Stać mnie kurwa było. Myły mi plecy włosami łonowymi, a szampana piłem tylko prosto z pizdy. Raj co nie? A teraz mam Noriko. Prawda, że zajebista? Czekaj - nie wyłaź, zaraz ta japońska dziwka przyjdzie, to nas obu wymyje. Jak chcesz to opowiem, ci skąd ją mam.

*

Wiesz jak to jest teraz na morzu, zapierdalasz na niby polskim statku, który pływa pod banderą Panamy, a należy do armatora z Norwegii. Niby wszystko gra, ale chodzi tylko o to, aby dymać marynarzy na kasie. Niech zaiwaniają, jak najwięcej, za jak najmniej. Za komuny to przynajmniej zarobek był na handlu, teraz kurwa możesz przywieźć dżinsy z Teksasu i nikt ich nawet nie zauważy.

To było z sześć lat temu. Czułem, że chcą mnie wyruchać na jakieś 20 kawałków zielonych, za półroczny rejs. Rozumiesz to stary? Drugi oficer na najbardziej chujowej łajbie świata za gówno warte dwa tysiące dolarów miesięcznie, a obiecali ci cztery razy tyle. Woziliśmy spirytus z Hamburga do Hongkongu. Cysterny w ładowniach były zaplombowane, ale nasi od razu dorobili zaworki i załoga przez cały rejs najebana była w trzy dupy. Wszyscy, łącznie ze starym. Z powrotem zbieraliśmy zapas w beczki i dalej jazda. Tylko ja nie piłem, bo przed rejsem się zaszyłem. Jedyny trzeźwy na pokładzie. Ale za to zacząłem trzeźwo myśleć. Był problem z ładunkiem powrotnym, bo statek był przeznaczony wyłącznie do spirytusu, ale za to było sporo wolnego miejsca między cysternami. I wiesz co woziliśmy do Hamburga? Dziwki stary, dwieście dziwek za jednym razem. Tyle się mieściło, razem z suchym , kurwa, prowiantem. Wszystkie trafiały do burdeli w Niemczech, szczęśliwe, że zamiast zapierdalać w kołchozach, czy fabrykach za nędznych miskę ryżu, będą ruchane przez aryjskich bogów z portfelami wypchanymi euro. I wiesz co było najlepsze. One w burdelach były sprzedawane jako Japonki. Rozumiesz - Japonki! Nędzna żółta kurewka, która w chińskich portach ciągnie druta za trzy dolary, w Berlinie robi już adeptkę szkoły kurtyzan spod Fudżijamy. I płacisz już za to samo sto euro. Dobre, co nie. Stukrotna przebitka. Aha, żeby było jasne - w brudnym kurwidołku w Chinach robią to z większą pasją i zaangażowaniem. Trzy dolary wyssane z marynarza, to i tak lepiej niż spuszczajmy się żółtek, który w zamian kopnie cię w gębę, bo należy do partii komunistycznej, a przecież, kurwa jego mać, nasi członkowie nigdzie na świecie za obsługę swoich członków nie płacą.

Zgadniesz, ile miałem za transport? Jedna dostarczona dziwka to dwa tysiące euro. Po opłaceniu kosztów, policji, celników, kapitana i oficerów na statku dla mnie zostawało tysiąc. Dziesięć kursów i zarobiłem dwie duże bańki. Rozumiesz! Dwa miliony jebanych eurasów! Pływałem na tej trasie pięć lat zanim Interpol zaczął nas ścigać. I chuja nam zrobili. Wszystkich się nie da jednak kupić, no i wycofałem się. Dosyć zarobiłem, żeby przez następnych dwadzieścia lat nie ruszyć palcem. Na pamiątkę wziąłem sobie tylko Noriko. Nie uwierzysz co robi. A zresztą - ty akurat uwierzysz, a nawet poczujesz. Nie dziw się Jazyl - Wyruchasz dziś Norkio, wiem że masz ochotę, a ona ma ochotę na ciebie. Zrobi wszystko co jej każesz. A wiesz, co jest najlepsze - to naprawdę Japonka. W ostatnim transporcie sama przyszła na statek. Mówi, że spierdoliła bogatemu tatusiowi z jachtu. A teraz liże mi kutasa dwa razy dziennie, a że nie jestem żyła, to obciągnie przy okazji mojemu staremu przyjacielowi.

Przez cały ten czas nie powiedziałem ani słowa. Siedziałem podkurczony w rogu wanny. Dzik naprzeciwko mnie rozwalony w ciepłej wodzie,

- Wiesz, że wanna ma specjalną grzałkę - Dziku, jakby czytał w moich myślach - kosztowała mnie ta łazienka prawie sto koła.

To tyle ile moje M2 z wyposażeniem, pomyślałem głupio. Historia Dzika i to co wydarzyło się w ciągu ostatniej godziny było dla mnie zbyt szybkie. Zbyt niesamowite. W tej chwili jednak przestałem zastanawiać się nad czymkolwiek, bo drzwi dzikowej łazienki uchyliły się i weszła do niej Noriko. Naga od pasa w górę. W biodrach przepasana szeroką chustą wyglądała jak syrena. Drobne kształtne piersi. Kurwa, jaka ona piękna - pomyślałem.

*

Choć tu, stań, pochyl się - Dzik mówił do niej, jak do psa, a spełniała jego każde życzenie, mimo, że wcześniej twierdził, że nie rozumie po polsku.

- Tańcz kurwo, i ściągnij tą szmatę niech mój przyjaciel się nacieszy. Zaraz się zachwycisz Jazyl. Spodziewasz się świeżej, wydepilowanej cipki, więc patrz, co ma Noriko między nogami. Ściągaj Kurwa tą szmatę, dziwko jebana! Widzisz jaka zgrabna, patrz teraz dokładnie, patrz wyraźnie. Odwróć się dupą do nas i pochyl się.

Jednym ruchem ściągnięta chusta odsłoniła mały, dziewczęcy tyłeczek i prześliczną ogoloną cipkę.

- I co stary widziałeś w życiu wiele prawda, ale to prawdziwa poezja. To jedyna kurwa, która jeszcze na mnie działa. No Noriko właź tu do wanny i umyj tatusia. A potem umyjesz mojego przyjaciela.

*

Pokochałem cię Noriko w chwili, gdy w szklance Black a White odbiła się twoja twarz. Gdy weszłaś na taras wiedziałem, że śniłem o tobie całe życie, że byłaś moim jedynym niespełnionym marzeniem. A ty należałaś do Dzika, byłaś jego własnością, traktował cię jak sukę, jak najgorszą dziwkę. Jednak, gdy kazał ci wejść do wanny, w której ja też siedziałem, poczułem jakby splamił największą świętość. Szukałem w twoich oczach choćby odrobiny wahania, czy niechęci. Nie było. Ja jednak wierzyłem, że nie chcesz ruchać się z dwoma facetami, z których jeden jest tłustym knurem, nadzianym lewą kasą i strachem, a drugi ma problemy nawet z określeniem swojej orientacji seksualnej. Ty jednak zgrabnym ruchem weszłaś do wanny i usiadłaś Dzikowi na grubych, nalanych udach. Patrzyłem w ciebie z błaganiem, abyś przerwała ten koszar, ale ty zaczęłaś całować się tą świnią. Tak wiem, że sam mu…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Dziku — czytnik · opowiadania