Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Aktualności · 6 min czytania

Dzisiaj

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dzisiaj

Powoli! Taki był początek wszechrzeczy. Myśląc o tym chciałoby się zakrzyczeć donośnym głosem „It Has Begun”. Prawie krzyczeć. Wszystko działo się powoli, lecz w jednej chwili wszystko się stało. Początek był równoznaczny z końcem. Skończyło się… Przez świat przeleciał ptak ciszy niby fala uciszająca tysiące gardeł, starająca się nie dopuścić by głosy wydarły się z nich, niczym zwierzęta z klatek na wolność. Powietrze stanęło w miejscu, świat zaś zdał sobie sprawę z istoty końca. Tak, to był koniec! Jednak wszystkie istoty trwały na stanowiskach dalej. Nieświadome tego, co się wydarzyło, a raczej miało się wydarzyć, czy tez nie przyjmowały tego do świadomości. Nie godziły się na koniec, próbowały stworzyć ścianę buntu. Wiedziały dobrze, że to nic nie da. Cała powierzchnia ziemi trwała przez chwilę niezmieniona. Chwilę… nie, nie było chwili, ani dnia, ani nawet kilku lat, była jedynie wieczność. Czas nie miał od tej pory racji bytu. Jako bezsensowne pojęcie przestał się liczyć. Nikt nie zwracał na niego uwagi. Czas konał w momencie konfrontacji teraźniejszości z nieskończonością. Był to moment, w którym istoty otworzyły oczy i zauważyły piękno otaczającego je świata. Wszyscy podziwiali przepiękne w zależności od miejsca w którym właśnie byli. Zdawało im się, że to świat się zmienił, jednak on pozostał taki sam. Przez tą chwilę, bądź wieczność, która dzieliła początek od końca nie widzieli nic. Ta krótka przepaść byłą okresem ślepoty, na którą jedynym lekarstwem był nadchodzący koniec. Lasy pełne gęstych drzew stały niby zapora, stercząc z powierzchni wyglądały jak armia katów, pozbawionych sumień. Rzeki przelewały swą wodę wciąż dalej, mimo braku czasu, i mimo końca, który trwał. Przyroda… Wszystkie stworzenia zachwycone pięknem, które je otaczało od zawsze, zauważyły, iż one same też są częścią przyrody. Nie był to rodzaj zbiorowego samouwielbienia, mimo braku czasu i trwającej wieczności nikt na to nie wpadł. Nikomu nie przyszło do głowy, by podziwiać samego siebie. Każdy był piękny i każdy zachwycał się innymi. Wszystkich przepełniło uczucie miłości bliźniego. Dopiero teraz! I oczywiście zbyt późno. Gdy rozpoczął się koniec, zanikły wszelkie podziały. Równość i jedność pojawiają się zawsze pod koniec, lecz nigdy nie jest na to za późno. Tym razem jednak to się nie liczyło. Świat zamarł. Wszystko stało się szare. Ta szarość nadal była piękna. A może piękne było to, że nikt nie zauważył różnicy. Wtedy to przez świat przebiegł pierwszy prawdziwy okrzyk. Och! Słyszeli go wszyscy, każdy wiedział co oznaczał i co najważniejsze, każdy się z nim zgadzał. Była to prawda najwyższa, najbardziej oczywista i przez wszystkich zaakceptowana. Z drugiej strony, zaś nie oznaczała niczego sensownego. Niczego nie wyrażała. Był to okrzyk prawdziwy i to wystarczało. Zerwał się wiatr. Liście drgnęły lekko, kurz podniósł się na drodze. Nic jednak nie było…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%