Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

DZIUNIA W OPAŁACH – historia prawdziwa po ra

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

DZIUNIA W OPAŁACH – historia prawdziwa po raz II – GRAŻA

Już parokrotnie widziałam się z panią Grażą w ciągu kilku pierwszych dni od wprowadzenia się na nowe włościa, wymieniając grzecznościowe dzień dobry, o jaki fajny piesek, jak się wabi, o jaki pieszczoch komentowałam w różny sposób Hrabinię piętnastoletniego kundelka Graży. Tego wieczoru jednak pani Graża mnie nie poznała. Poobijana i zmęczona dziennymi przeżyciami chciałam tylko wziąć szybki prysznic, wczołgać się pod kołderkę i choć na chwilę zapomnieć o tym że moje świeże siniaki wciąż jeszcze sinieją. Po przekroczeniu progu wzrokowi memu ukazała się postać pani Graży, przykucniętej w pobliżu kominka, opartej o ścianę, wpatrzoną w jakiś punkt pokoju i wyjadającą prosto z garnka coś gęsto biało mlecznego co pozostało jej w kąciku ust gdy niemalże zaskoczona moim przybyciem odpowiedziała na moje dobry wieczór. Pani Graża szybko stanęła na proste nogi jak mnie zobaczyła i od razu chciała żebym poszła z nią do mojego pokoju. Przechadzka po schodach była dla pani Graży średnio bezpieczna bo pani Graża średnio utrzymywała równowagę po paru głębszych. Jednakże dotarłyśmy obie bez większego uszczerbku na górę, a napewno pani Graża, bo moje obolałe części ciała trochę się buntowały podczas pokonywania każdego schodka. Pani Graża stwierdziła, że chyba ze mną jeszcze nie rozmawiała i ona chce się czegoś o mnie dowiedzieć. Najpierw skomentowała bałagan współlokatorki, za który ta mnie przepraszała w pozostawionym liściku z dołączonym wafelkiem. Przynajmniej jeden miły gest dzisiaj, ale co z tego jak właśnie musiałam wysłuchiwać paplaniny lekko zawianej właścicielki mieszkania. No nic idziemy dalej. Okazało się że Graża poczęstowała się stojącym u nas na stoliku zachodnim trunkiem współlokatorki. Pomijając fakt, że wchodzi sobie bezpardonowo do naszych pokoi grzebie i przestawia rzeczy to jeszcze wypija całą butelkę łiskacza spokojnie twierdząc, że miała poprostu gości i sobie wzięła, ale odkupi. To akurat powtórzyła dwa razy, a później wiele razy powtarzała różne inne rzeczy. Wypytywała się skąd jestem, co robię, gdzie pracuję, ile zarabiam, co umiem, czy znam języki. Każde z tych pytań usłyszałam conajmniej czterokrotnie. Zmęczona taką delikatnie pijacką paplaniną starałam się miło i w miarę z zainteresowaniem rozmową odpowiadać na pytania, na pytanie czy przypadkiem pani Garaża mi nie przeszkadza i czy nie chcę iść spać oczywiście odpowiedziałem ależ skąd nie nie i na nieszczęście niedługo potem rozmowa osiągnęła cel i apogeum w którym przez chwilę patrzyłam…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%