Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 4 min czytania

Dziwaczny poranek

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Amatorszczyzna. Pierwsze słowo, które teraz przyszło mi na myśl. Dlaczego? Bo zaciągam facetów do łóżka upijając ich? Właściwie... Kto kogo zaciąga do łóżka? Właśnie naszły mnie wątpliwości... Zawsze z rana tak się dzieje. Moja głowa jest otwarta. Otwarta na doznania, przemyślenia i nielogiczne spekulacje. Z rana moja głowa przypomina śmietnik, w którym mógłby zamieszkać niedoszły filozof. Wzięłam oddech. Trzeba się jakoś gościa pozbyć, ale nie mam pojęcia jak! Otworzyłam oczy i spojrzałam mimowolnie w sufit. Bałam się obrócić w prawo bo zobaczyłabym... jego. Pewnie jeszcze nagiego i ospałego. Możliwe nawet, że wciąż wspominającego nasz mały numerek. Właściwie - nasz długi, całonocny numerek. Miałam jednak przeczucie, że nikogo obok nie ma... - Cześć. Kawy? - Ktoś stał tuż obok i to tyłkiem do mnie! Właściwie... Nie ktoś, ale konkretnie TEN GOŚĆ. - Kawy? Rzygać mi się chce. Poza tym... Ja nie mam w domu kawy - Gwałtownie uniosłam się na łokciach - Czekaj, czekaj... - Przepraszam, co mówiłaś? Ujrzałam go. O MÓJ PANIE!

Stał tyłem do pokoju. Spoglądał w okno i popijał gorącą kawę. Działała na kaca jak najlepsze lekarstwo. Nagle ona się zerwała i zaczęła coś bełkotać o kawie, o tym, że ona jej nie posiada. - Przepraszam, co mówiłaś? - Obrócił się w jej kierunku z bardzo zdziwioną miną. Ona tylko rozwarła szeroko oczy i pokręciła głową jak gdyby chciała powiedzieć - Nie, nic. JUŻ nie ważne. - Tutaj jest kawa, więc gdybyś chciała... Nie krępuj się - Był trochę zdezorientowany widząc jej minę - Ee... Jesteśmy w moim mieszkaniu. Jestem Charlie, właściwie Charles... Wiesz w ogóle co się…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Dziwaczny poranek — czytnik · opowiadania