Inne · 6 min czytania
...dziwna historia....
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Na poczatku życie pewnej rodziny wydawało się tak niewinnie proste,ale koniec tej opowieść był można powiedzieć przerażający.....
Wszystko zaczeło się, gdy Kate wraz ze swoimi dziećmi, 10-letnią córką Lisą i 8-letnim synkiem Sorinem wprowadzili się do pewnej posiadłości położonej na takim można powiedzieć wielkim odludziu... Ojciec ponad rok temu wyjechał i odtąd ślad po nim zaginął [...] .... Kate musiała dawać sobie rade całkiem sama z dwójką dzieci... O tyle miała dobrze, że nie byli "jakąs tam rodziną spod mostu" tylko całkiem bogatą rodziną... W wielkim "białym" domu do którego się wprowadzili była służaca, lokaj i taka starsza pani, która stała się przybraną ciotką rodziny... Żyli sobie całkiem nieźle dopóki po jakimś czasie dzieci nie zachorowały na pewną nieuleczalną chorobę... Było to naprawdę coś dziwnego... Światło dzienne mogło je zabić... Matka musiała robić wszystko, żeby tylko nie miały z nim kontaktu, zasłaniała okna, zamykała drzwi.... Dawali więc sobie jakoś radę. Do czasu... Gdy, w domu nie zaczeły sie dziać dziwne rzeczy... Lisa i Sorin byli zamykani w jednym pomieszczeniu. Tylko Kate miała klucz i nikomu nie pozwalała ich wypuszczać, ani tym bardziej choćby na chwilkę otwierać drzwi. [...] Z okien zaczeły znikać zasłony, przerażone dzieci, nie wiedząc co mają robić nakrywały się prześcieradłami. Jednak długo to nie potrwało. Z czasem i prześcieradła zaczeły znikać. To wszystko działo się w tajemniczych okolicznościach... Nikt nawet nie podejżewał, ani służącej ani lokaja, a już napewno nie ciotkę!! Pewnego dnia matka wybiegła z domu, jakby strasznie się gdzieś śpieszyła.. Miała zamiar iść do kościoła, prosić księdza, aby ochszczono jej dom i przeszukano, przecież zasłony, prześcieradła nie mogły same tak zniknąc... Nie było wcale blisko. Droga była długa, nawet bardzo. była gdzieś w połowie.. Ale pogoda była tak fatalna i do tego jeszcze mgła, że poprostu nie dało się już dalej iść. Zatrzymała się więc w miejscu, nie wiedząc co ma robić. W oddali zobaczyła cień, jakby ktoś zmierzał ku niej. Postać była coraz bliżej, a Kate ogarniał strach. Całkiem sie wynurzyła ze mgły. Kate ujżała.. była w szoku, jednocześnie ogarneło ją szczęście, ale zaniemówiła. Ku jej oczom ukazał się Eddi-jej mąż. Jedno uściskało drugie.. Kate była ciekawa, co on tu robi, skąd się wziął? W wyjaśnieniu otrzymała odpowiedź "-Szukałem domu.." Była tak szczęśliwa, że zapomniała o bożym świecie, nic się w tym momencie nie liczyło. Po chwili zdała sobie sprawę, że dzieci nie zostały same w domu. Razem z Eddiem szybko pobiegli do domu. Dzięki Bogu. Było jeszcze kilka zasłon…