Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 8 min czytania

Dziwny poranek

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„Dziwny poranek”

Pewnej nocy miałam strasznie dziwny sen, było to w środku zimy. Kiedy się przebudzilam za oknem wiał silny wiatr, był tak mocny, że firanki w moim pokoju poruszały się tak jakby był przeciąg. To dziwne drzwi były zamknięte. Obudziłam się cała spocona, strasznie śmierdziało w pokoju, chyba nie zesrałam się ze strachu – pomyślałam. Postanowiłam to sprawdzić. Podnoszę kołdrę, ściągam majteczki – zawsze, nawet zimą śpię tylko w majteczkach, wszystko w porządku. Przypomniałam sobie nagle, że przed snem zjadłam dość sporą ilość fasolki, a więc to pewnie po niej puściłam parę pierdzioszków. Do rzeczy. Śniło mi się, że jak zwykle jadę pociągiem na studia. Już na stacji wszystko wydaje się inne, chyba jednak nie jestem u siebie na stacji, więc gdzie? Postanowiłam zapytać pana, który właśnie przyszedł: - Przepraszam Pana, gdzie my jesteśmy? - Na co on odpowiedział łaskawie, a raczej wykrzyczał: co?! Pomyślałam, że może jest głuchy i postanowiłam zapytać głośniej: - Przepraszam Pana, gdzie my jesteśmy?! Nie odpowiedział w ogóle, postanowiłam, że zapytam jeszcze raz, a jak nie odpowie to poczekam na pociąg, przecież jeżeli są tu tory to muszą tędy jeździć pociągi. - Przepraszam Pana, czy wie Pan gdzie jesteśmy?!!! ( ten stary dziad nic nie odpowiedział....... więc czekam na pociąg ) Po około dwudziestu minutach przyjechał pociąg, akurat to mnie nie zdziwiło, rzadko kiedy zdarza się aby pociągi były punktualne. Po jego przyjeździe wsiadłam do pierwszego wagonu z nadzieją, że właśnie tam spotkam konduktora, chciałam kupić bilet i dowiedzieć się w końcu gdzie jestem? Konduktora jednak nigdzie nie było. Przeszłam cały pociąg i co dziwne, nikogo tam nie było. Pociąg jechał coraz szybciej, za oknami świeciło słonce. Jak to? przecież jest środek zimy – pomyślałam. W ostatnim wagonie spotkałam starszego pana, tego z dworca. Próbowałam znowu zapytać dokąd jedzie pociąg, gdzie jesteśmy itd. Jednak znowu nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Po jakimś czasie pociąg zwolnił, wjechał w jakiś długi, ciemny tunel..... Za oknami widać jakieś domy, bloki, chyba jakieś miasteczko. Jak tu wysiąść z tego przeklętego pociągu? – zastanawiałam się. Wiem, przecież tu powinien być hamulec bezpieczeństwa, obeszłam znowu cały skład, ale nigdzie go nie ma - tak przecież to nie jest normalny pociąg, nikogo w nim nie ma, nie ma nawet konduktora. Co ja tu robię? Chciałam usiąść i płakać, właściwie łzy same cisnęły mi się do oczu. Może nawet uroniłam jedną czy dwie. Nagle usłyszałam pisk, pociąg zaczął zwalniać, aż w końcu całkowicie się zatrzymał. Nie zrobił tego tak jak zazwyczaj hamują pociągi, nie było to ani delikatne, ani stopniowe. Pociąg zahamował nagle, tak jakby coś się stało. Byliśmy na jakiejś stacji. Wprawdzie nie wiedziałam co to za stacja, ale wolałam ją od tego dziwnego pociągu. Czym prędzej wysiadłam z tego przeklętego pociągu, miałam jak na dziś, dość przejażdżek i wycieczek koleją. Zauważyłam w oddali jakąś kobietę, chciałam zapytać się gdzie jestem, ale ona na mój widok zaczęła krzyczeć i uciekać. Wprawdzie nie rozumiałam co i dlaczego ona krzyczy, i co ją tak przeraziło. Kobieta tak dziwnie patrzyła na moje ręce. Coś jest ze mną nie tak? Zerknęłam na swoje dłonie. Były czymś umazane. Jakąś gęstą, lepką, czerwoną cieczą. Ta ciecz była ciepła i skapywała z moich rąk, kropla po kropli. To krew – pomyślałam. Dlaczego to znowu się stało? Dlaczego nic nie pamiętam z tunelu, gdzie jest ten starszy pan, który też jechał tym pociągiem? Tyle pytań, jeszcze raz zerknęłam na ręce i ..... Wtedy właśnie się obudziłam. Szybko wstałam i poszłam do łazienki, aby umyć dłonie, były dziwnie lepkie. Po drodze zerknęłam na zegarek, było wpół do szóstej. Świetnie, pomyślałam, to już nawet się nie wyśpię, dzisiaj mam pociąg o siódmej. No to chociaż…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Dziwny poranek — czytnik · opowiadania