Rodzina · 5 min czytania
Dźwięk plastikowych liter
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Znowu wróciła z tej niechcianej pracy, jak zwykle z ekologicznymi torbami wypełnionymi supermarketowym sztucznym żarciem. Zatrzasnęła drzwi za sobą, przeszła do kuchni wyraźnie dysząc i wzdychając a o nogi obijały jej się ciężary, które sprawiały jej mnóstwo bólu. Obcasy stukały o znajome im panele, które leżały w mieszkaniu przez prawie sześć ciężkich lat; i wiły się z zadawanych im ciosów. Julita siedziała nie odrywając wzroku od komputera, sprawdzając co chwila forum internetowe, na którym i tak nic się nie działo oraz od którego była ślepo uzależniona. Nie pobiegła przywitać się z mamą jak to robiła wiele lat temu. Przytulała ją, całowała z zaciekawieniem zaglądając do toreb, żeby zobaczyć nowe skarby jakie kupiła do domu. Nie. Teraz o czymś takim nie było mowy. Julicie wszystko zastępowała elektroniczna maszyna. Tylko czasem niedosłyszalnie wybąkała: ”cześć mamo” jednak na większe uczucie nie było jej stać. Na biurku paliła się lampka, która rzucała zimne światło na klawiaturę. W lewej ręce trzymała myszkę, ponownie kliknęła ”odśwież” po czym sprawdziła pocztę. Nic, pusto po prostu wszyscy mają ją w dupie. Słyszała jak mama rozpakowywała torby, układała talerze oraz kroiła z niesmakiem bułki. Kolacja. Odsunęła się od komputera, podciągnęła skarpetki, związała włosy w kok i poszła leniwym ruchem do kuchni. Natłok myśli kłębił jej się w głowie, tyle prostych a zarazem trudnych spraw z którymi pragnęła się podzielić; tylko nie miała z kim. Owszem mogła to wszystko przekazać swojej mamie ale nie chciała, gdyż ona za bardzo robiła z tego sztuczną podnietę i tak wielkie zainteresowanie, zbyt duże, żeby dziewczyna mogła je znieść oraz pojąć. Stała i gapiła się na dłonie matki, które teraz, rozkładały żółty ser na talerzu z IKEi. Usiadła na lakierowanym krześle, wciąż nie odzywając się ani słowem, była zajęta sobą swoim nędznym życiem, uczuciami o których jej mama nie miała totalnie pojęcia. W końcu usiadła naprzeciwko córki. Chwyciła połowę kajzerki, którą natychmiast rozdzieliła na jeszcze mniejszy kawałek, posmarowała nierówno masło i nałożyła o wiele za duży plaster…