Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Edukacja · 6 min czytania

Eden cz- 2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Na szczęście deszcz przestał padać. Wysiadając na stacji, byłam jeszcze lekko przemoczona. Krótki spacer dotlenił mi mózg. Podążając za przyjemnym zapachem świeżego pieczywa, pokrótce trafiłam przed drewniane drzwi. Nareszcie, byłam do domu. - Wróciłam! - Oho, nasz orzeł wrócił! - Jak grochem o ścianę… Ile razy mam powtarzać. Nie jestem żadnym jastrzębiem, Tato!- wrzasnęłam do krzątającego się w kuchni ojca. Zdejmując mokre buty oraz żakiet, wytarłam okulary. Nadeszła moja mama. Wychodząc zza kotary, niosła brudne naczynia. . - Proszę, proszę! Co ja słyszę? Czyżby nasza Rencia potrafiła się odgryźć się facetowi? - To tylko ojciec. On się nie liczy!-wtrącił schodzący z piętra brat. - Cześć Timmy… Też się cieszę, że cię widzę… - Siemasz Siostra! Czyżbyś została Miss mokrego podkoszulka? A nie wybacz! Na deski się nie głosuje! - Timmy! To właśnie moja rodzinka. Mój wkurzający braciszek Timmy oraz rodzice. Mieszkamy w domu, przebudowanym na niewielką piekarnię. Zwykłą, nic specjalnego. Oprócz pieczywa serwujemy także ciasta i kawę, głównie popołudniami. W domu zawsze jest głośno, przyzwyczaiłam się. – Spory ruch…- stwierdziłam po chwili ,kukając zza kotary na salę. Tata szykował zamówienia, mama zaś wycierała szklanki i… poganiała go. - Pośpiesz się! Nie mam całego dnia…-rzekła z poirytowaniem. - Co ty nie powiesz… Co słychać Rena, zjesz coś?! - Zjesz coś? Jesteś głodna? A może ciasteczka, Córeczko?! ....Tato, jesteś załosny! Ona nie ma czternastu lat! – westchnął szperający w lodówce Timy. Kątem oka zerknęłam na Mamę, ubaw miała po pachy. - Ty zdaje się miałeś się uczyć? Czego tam, tak szukasz?- zreflektowała się po chwili. - Mleka… -Co myślisz, że jeszcze urośniesz? Albo, że ci coś... Urośnie? Tam na dole? – parsknęłam szyderczo ,celnie wyprowadzając kontre. -Milcz wiedźmo jedna! - Kochanie, Jest dziś Pani Fu na Sali?- odezwał się nagle Tato, jak gdyby wyrwany z matni. - Chyba jest, a co? - Właśnie sobie coś przypomniałem… Idę się uczyć! Drzwi od lodówki trzasnęły z hukiem. Przerażony Timy, duszkiem wypił mleko, po czym sprintem wybiegł z kuchni. Plujący mlekiem wyglądał naprawdę komicznie. - Mądra decyzja…_oświadczył ojciec. - Papa! - Nie myśl sobie, że ujdzie ci to płazem tyczko! Kto się śmieje ten się śmieje ostatni! - I vice versa!- odpowiedziałam, widząc jak Timmy znika w korytarzu. Przeczuwałam, że za tymi słowami mogą kryć się problemy. Mój brat jak coś sobie ubzdurał, zwykł dotrzymywać słowa. Zwłaszcza jeśli chodziło o coś złośliwego i dotyczyło- Mnie. Dla ścisłości Pani Fu to nasza sąsiadka. Przemiła kobieta, bardzo bogata i bardzo stara, która pomagała w naszym wychowaniu. Nie wiadomo czemu, upatrzyła sobie mojego brata. Prawdopodobnie, przypomina jednego z jej synów. Gdy tylko słyszy jej imię, dostaje ataku paniki- dosłownie. - No i czego się, wściekasz?! Przecież

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Eden cz- 2 — czytnik · opowiadania