wojna · 7 min czytania
Edzio
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
-Pisz co masz pisać. Opisz wszystko, jak to wtedy było.
Wtedy? Tam na Żelaznej?
-Tak.
No więc piszę, już zaczynam. Ale niczego złego nie zrobiłem. Przypadkiem zupełnym akurat wtedy przechodziłem przez ulicę, na której ktoś zaatakował żołnierza Rzeszy. Ma się rozumieć nie pochwalam tego. Z miejsca rzuciłem się do ucieczki i to wtedy właśnie wpadłem na żandarma. Złapał mnie za kołnierz, matka przyszyła mi ten kołnierz nie tak dawno temu, rozdarty był już raz, więc się zdenerwowałem. Trzasnąłem go w pysk, ma się rozumieć ze złości, nie dlatego, żebym ja miał coś do Rzeszy. Może teraz wywiozą, ale jakby mogli to niech nie wywożą. Tu też się na coś jeszcze przydam, matka sama, pomóc trzeba. A tam to co ja pomogę? Charakter mam zły, to i lepiej jak tu zostanę.
-No to napisz to wszystko, tylko składniej.
Ale co składniej? Składniej już nie umiem. Piszę tak jak potrafię. Siedem klas tylko. Teraz jak wywiozą to może niemieckiego się nauczę. Wrócę, robotę jaką znajdę może. Jak pan myśli, znajdę?
-Zobaczymy, na razie spisz wszystko co pamiętasz.
Część 22 / 3
No więc szłem na Wolę, razem z koleżką moim, Edkiem.
-Piliście coś wcześniej?
A gdzie tam, nic my nie pili. Gorąco było, kto by w taki gorąc co pił. Piwo to tak, ale nie było nigdzie. Pili my tylko wodę z pompy. Edkowi to aż brzuch napęczniał, bo dwa dni nic nie jadł skurczybyk.
-Dobra, co dalej.
Idziemy z Edkiem Żelazną, takie dwie fajne lale nas minęły, pewnie Niemki, takie ładne i ubrane niczego sobie. Edek gwizdnął za jedną, ale się nie obejrzały. To zaraz do nas jakiś żołnierz przystąpił. Mówi, po polsku skurczybyk mówił jakby się na Grójeckiej chował, żeby nie gwizdać. Tylko mundur i czapka z Rzeszy. Do Edka od razu, co on gwiżdże na niemieckie kobiety, i że Edek łachudra jest. Edek się zaśmiał z tego i chce iść dalej. Żołnierz też się proszę pana zaśmiał z tego co Edek powiedział, bo Edek zanim myśmy poszli dalej, to jeszcze powiedział do tego żołnierza, że łachudra to on jest, że w czapce z Rzeszy po ulicy łazi. No i idziem z Edkiem dalej, jakby nic. Ale ten Edzio to skurczybyk istny jest, bo się jeszcze zawrócił do tego wojaka i pyta tamtego, czy ma co palić. Tamten, że ma, ale potem od razu wali, czy jaką wódę mamy, że możemy się dogadać. Na to znów Edzio w negoncjancje się wdał, ciekawiło Edzia, czy tamten zna takie lale z Niemiec, i że jak zna, to on załatwi mu wódki, weźmie papierosy i razem do tej Niemry pójdą.
-I co na to żołnierz?
Od razu wali proszę pana, że pewnie, że zna, a jakże. Jedna nawet do niego sama przyłazi, pokazuje łapami jakie ma wielkie cyce, i że jak ją tryknąć to po niemiecku jęczy. Wyobraża sobie pan?
Część 33 / 3
-Tak, tak, i co, chcieliście na to przystać?
A co mielibyśmy nie przystać. To dobra draka.
-Jakżeście się domówili?
Tamten stwierdził, że jak przyjdziemy tu...
-Tu, to znaczy gdzie?
No tu, na Białobrzeską jak przyjdziemy, to on już będzie z cygaretami i z Niemrą czekał na nas. Edek to dobry lisek jest. Tu gada, proszę pana z tym wojakiem, a już zerka na niego, jakie ma buty, karabinek ogląda co tamtemu wisi na plecach. Z Edkiem to idzie pożartować, tamten Edka od razu polubił, myślał…