Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 6 min czytania

Egzekucja W Stroju Halloween

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„Ani to chuligan, ani dusza towarzystwa. Jak go określała – samotnik meloman. Nie interesuje go opinia innych, ich plotki i przypuszczenia… Skłonna była przypuszczać nawet, że nic nie jest w stanie przykuć jego uwagi. Nauka też nie. Na przerwach znikał, a do sali wchodził po dzwonku na lekcje i siadał gdziekolwiek. Niezależny kot, który wszystko traktuje tak, jakby go nie dotyczyło.”

ROZDZIAŁ 1 „Czyli jak bardzo irytujący jest Bartek”

-Ten facet jest nienormalny!- Krzyknęła z ze złością w oczach Klara siadając, a raczej ciężko opadając na ławkę. Obok siebie rzuciła z nie mniejszym łoskotem torbę wypełnioną podręcznikami i zeszytami szkolnymi. Nigdy nie miała zaufania do szkolnych szafek, więc od pierwszej klasy wyznawała zasadę „noś wszystko ze sobą, a nic ci nigdy nie zginie”. Torba aż błagała o urlop, pokazując wszystkie swoje miejsca zszycia. Poza tym nie była ona pierwszej czystości.- Niby co takiego mamy zrobić, aby komuś pomóc?- Oburzała się, a przy słowie „pomóc” ugięła u obu rąk palec wskazujący i środkowy, co miało znaczyć, że cytuje pana Wrońskiego. Odsapnęła głęboko i oparła plecy o oparcie ławki. Nadchodziła zima i powiewały już pierwsze mroźne wiatry z północy. Klara nosiła jednak czapki tylko i wyłącznie wtedy, kiedy lodowate powietrze zamrażało jej małe uszy. Dlatego też wiecznie chodziła z katarem zatokowym. Teraz też zaczynała ją boleć nasada nosa, ale szybko to zignorowała patrząc na swoją przyjaciółkę. -Masz jakiś pomysł? Paulina, zupełne przeciwieństwo Klary, zagryzła dolną wargę patrząc gdzieś daleko przed siebie. -Nie. Kompletnie nie wiem, o co mu może chodzić z tym pomaganiem jednej osobie, w czym sama nie dałaby sobie rady…- mruknęła jakby sama do siebie, trąc skostniałe z zimna ręce o siebie nawzajem.

Wiatr hulał po ulicach miasta rozrzucając starannie ugrabione sterty liści, porzucone śmieci i wszystko inne, co tylko bezpańsko leżało na chodniku czy jezdni. Miasto w ciągu godziny prawie opustoszało, a każda żywa dusza, która jeszcze nie dobiegła do domu starała się zrobić to jak najprędzej. Nikt nawet za karę nie odważyłby się krążyć po ulicach w taką pogodę. Lodowaty deszcz uderzał o szklaną szybę okien, niczym palce o blaszaną płytę. Chociaż dochodziła dopiero trzecia trzydzieści po południu, niebo zasnuło się całkowicie.

Paulina siedziała na łóżku zakopana w kocach i pochłaniała po raz setny „Hobbita”- jej ulubioną książkę Tolkiena- w towarzystwie sztucznego światła. Nie zagłębiała się jednak bardzo w akcję, ponieważ myślami była zupełnie gdzie indziej. Bartek, przemknęło jej nagle przez myśl. Podniosła głowę znad książki i przeczesała parę razy włosy palcami. -Bartek. To jest to.- Powiedziała sama do siebie i chwyciła szybko telefon komórkowy. „Mam już pomysł. Pomogę Bartkowi w angielskim. Dzięki mnie pozbędzie się zagrożenia a ja zdam zadanie, co o tym sądzisz? Ty masz już jakiś plan, co do pomocy komuś?” Długo trwało zanim Klara…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Egzekucja W Stroju Halloween — czytnik · opowiadania