Pisarstwo · 2 min czytania
Egzystencja tęcz w czarno-białych spódnicach.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Marianno, namaluj mi obrazek. Niech czerwona mgła zachodzącego słońca opada delikatnie na dojrzałe pomarańcze. Pokaż mi łąkę żonkili i czterolistną koniczynę zerwaną w bezchmurny dzień, gdy wpatrywałaś się w błękitny nieboskłon trzymając rąbek fioletowej sukienki. Nie mów, kochanie, że nie potrafisz. Wyzbądź się banałów i przyzwyczajeń. Nie bój się. Dlaczego czerwieni używasz tylko do malowania serduszek? Czy pomarańczowe są li i jedynie ognia płomienie? Żółć to nie wyłącznie słońce, zielona barwa to nie zawsze trawa. Niebieski kolor nie jest zarezerwowany tylko dla wody, a jagody i bez też nie jako jedyne są fioletowe. Broń Boże nie maluj żałobników czy Królowej Śniegu. Uwierz, biel jest równie delikatna, co oziębła, strzeż się lodu w twym sercu równie mocno, co czarnej dziury. Kochanie, obiecaj, że nigdy nie namalujesz nic w tych okropnych