Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Muzyka · 8 min czytania

Einsamkeit. Płyta o bólu i samotności

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

“Einsamkeit” („Samotność”) - taki tytuł nosi druga płyta Lacrimosy, szwajcarskiego duetu, który wówczas, w roku 1992, stanowił jednoosobowe przedsięwzięcie muzyczne. Krążek „Einsamkeit” jest następcą niezwykle ponurego, przepełnionego strachem i przygnębieniem CD „Angst” oraz poprzednikiem mrocznego, epatującego szaleństwem i pożądaniem CD „Satura”. Płyta została wydana przez wytwórnię Hall of Sermon, skądinąd należącą do samego Tilo Wolffa.

Kiedy Tilo, pochodzący z Niemiec mieszkaniec Szwajcarii, pracował nad swoim drugim krążkiem, miał tyle samo lat co ja, czyli 20. To właśnie powoduje, że słuchając piosenek z krążka „Einsamkeit” odnoszę się do śpiewającego młodzieńca jak do wyjątkowo uzdolnionego rówieśnika. Choć, oczywiście, jest to pewne uproszczenie. Jak już napisałam, CD „Einsamkeit” pochodzi z roku 1992, a ja, kobieta z rocznika 1991, miałam wtedy roczek.

W niniejszym tekście chciałabym opisać wszystkie piosenki z omawianej płyty Lacrimosy. Jest ich sześć, a każda z nich należy do gatunku muzycznego zwanego dark wave - ciemna fala. Oto tytuły poszczególnych utworów: „Tränen der Sehnsucht” („Łzy tęsknoty”), „Reissende Blicke” („Szarpiące spojrzenia”), „Einsamkeit” („Samotność”), „Diener eines Geistes” („Sługa jednego ducha”), „Loblied auf die Zweisamkeit” („Pieśń pochwalna o samotności we dwoje”), „Bresso” („Próba”). Tłumaczenia owych tytułów pochodzą ze strony Stille.prv.pl.

„Tränen der Sehnsucht” - utwór częściowo stylizowany na muzykę poważną, albowiem rozpoczynający się długą, rozbudowaną partią instrumentalną graną na fortepianie. Po niej pojawia się element charakterystyczny dla gatunku dark wave - ponury podkład muzyczny i takiż śpiew młodego Tilo. „Tränen der Sehnsucht” posiada również żywy, ironicznie wesoły refren, ciekawy fragment grany na gitarze elektrycznej oraz moment z uroczystymi, jakby kościelnymi organami. Najważniejsze w utworze są jednak partie fortepianowe, prezentujące kompozytorskie uzdolnienia 20-letniego Wolffa.

„Reissende Blicke” - kompozycja nawiązująca do poprzedniej płyty Lacrimosy, „Angst”, a właściwie do kompozycji pt. „Seele In Not”. Podobnie jak w „Seele…”, słyszymy tutaj coś na kształt rozdzierających, potrząsających słuchaczem krzyków dziecka. Sam utwór jest tak poruszający, wypełniony tragizmem, cierpieniem, uczuciem strachu i osaczenia, że trudno nie „zarazić” się od niego tego typu wrażeniami. „Reissende Blicke” to jeden z moich ulubionych utworów, i to nie tylko ze względu na muzykę, ale także ze względu na słowa.

Bohaterem dzieła jest młody człowiek, który „siedzi w kinie swojego życia”. Chociaż w owym kinie ma być wyświetlany film o jego egzystencji, dla niego samego brakuje miejsca („Wszystkie miejsca są zajęte. Sam spoczywam na dostawionym krzesełku. Przyszło zbyt wielu widzów”). Kiedy biograficzna produkcja się rozpoczyna, podmiot liryczny cierpi, oglądając na nowo swoją przeszłość, natomiast inni widzowie „pękają ze śmiechu”. Bohater odczuwa wstyd, ma ochotę - mówiąc kolokwialnie - zapaść się pod ziemię. Odzyskuje pogodę ducha dopiero wtedy, gdy na ekranie pojawia się jego śmierć. [Opracowanie na podstawie tłumaczenia Tomasza Beksińskiego]

„Einsamkeit” - utwór najsłabszy z całej płyty. A szkoda, bo - sądząc po tytule tożsamym z nazwą CD - jest on najważniejszy ze wszystkich sześciu dzieł. „Einsamkeit” opiera się na kontraście i grotesce: najpierw słyszymy pseudoradosną, cyrkową melodyjkę (przypominającą popularne „Entry of the Gladiators”!), następnie smutny śpiew T. Wolffa, a potem ten sam motyw co na początku.

Jeśli chodzi o warstwę słowną, utwór mówi o

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Einsamkeit. Płyta o bólu i samotności — czytnik · opowiadania