Biografia · 6 min czytania
Eire (rozdział1)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Obudziła mnie głośna muzyka w Piotrka pokoju. Mój o 2 lata starszy braciszek znowu imprezował w swoim pokoju z jednym z tych jego „coolowych” kumpli, do cholery już se spokojnie na grypę pochorować nie można. Ja tu przechodzę ciężkie katusze(z ciekawą książką w ręku)a on sprasza kumpli do domu, jak on jest chory to ja chodzę na paluszkach, bo mój kochany braciszek zawsze przeżywa, że opuszczają go treningi,(więc bezpieczniej wtedy jest się do niego nie zbliżać). Wkurzyłam się, założyłam wyświechtane kapcie(czas kupić jakieś inne, ale moje puszyste pieski są takie kochane…) i wtargnęłam do jego pokoju. O dziwo nie było tam żadnego chłopaka oprócz mojego brata, a mogłam sobie dać rękę uciąć, no może włosy, że słyszałam jak Piotrek z kimś gadał. Ale w tym momencie nie zwróciłam na to uwagi. - Piotrek ile do cholery mogę czekać na jeden malusieńki dzbaneczek ziół? Wiesz, że z moją alergią tylko w ten sposób mogę się wyleczyć przez egzaminami świątecznymi!!! -Już idę, zapomniałem, nie denerwuj się tak, najwyżej nie wrócisz do szkoły szczęściaro. A tak w ogóle, to czy te twoje stuknięte ziółka w ogóle działają?
No tak, mieszkamy w Irlandii już od półtora roku i dopiero tutaj odżyłam po odkryciu miniaturowego sklepu z tysiącami herbatek ziołowych, olejków, itp. Wiem, że w Polsce jest takich pełno, ale te tutaj są jedyne w swoim rodzaju, przyrządzane według jakiegoś starego Irlandzkiego przepisu, dzięki nim szybko wracam do formy, a teraz to bardzo ważne, treningi pływackie i koszykówka, do tego szkoła, nie mogę za długo chorować.
-Piotrek a gdzie jeden z twoich „luzackich” kumpli? -Zaraz powróci ze swojej wędrówki po naszym domku, szuka lustra żeby w ukryciu prze pudrować nosek, na twój widok mu odbiło i poleciał prosto do toalety(śmiech). Poczekaj tu, ja zaraz ci przyniosę tę twoją herbatkę.
Śmiej się śmiej. Piotrek uwielbia mi dokuczać, bo na jego widok (wysportowany przystojniak)moje kumpelki wylatują z pokoju do toalety, żeby poprawić makijaż. Rzuciłam się na jego miękkie łóżko. Te wspomnienia, gdy byłam mała, wystraszona w nocy przez burzę albo koszmar biegłam prosto do jego pokoju i usypiałam wtulona w niego. Zawsze byliśmy sobie bliscy, nawet po narodzinach Wojtusia, mojego 8letniego braciszka. Później byłam już za stara na takie wyskoki w nocy, ale tęsknie za tymi czasami, kiedy mogłam mu powiedzieć, że się boje, a on mnie obejmował ramieniem i to mnie uspokajało. Pościel pachniała nim, czułam się znowu jak ta mała zagubiona dziewczynka. Rozmyślałam, o tym jak się zmienił, jak wyrósł, wyprzystojniał. Z nudów zaczęłam przeglądać jego książki z chemii, które były porozrzucane na łóżku. Kogo on mógł do siebie zaprosić żeby się kuć do chemii? Pewnie z znowu jakiegoś nudnego mózgowca, bo mojemu…