Biografia · 4 min czytania
Eire.(rozdział15)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W czwartek na lunchu poszłyśmy z Anne do miasta, nie mogłam siedzieć w szkole, N. z kumplami jak zwykle zostawał, zazwyczaj wszyscy razem siadywaliśmy w naszym małym korytarzyku i tak graliśmy w butelkę, prawdę czy wyznanie itp. Chłopakom się dawało kasę, a ci robili za nas zakupy w szkolnym sklepiku. Ale tym razem, nie chciałam tam iść, więc z Anne postanowiłyśmy pójść do miasta i napić się gorącej czekolady, do tego może lody miętowe? Najlepsze na smutki. Nasz stolik był na szczęście wolny, zawsze siadałyśmy przy tym samym stoliku przy oknie, z którego widać było całą ulice. Rozmowa się nie kleiła, myślałam tylko o jednym, o nim i o tym, co się między nami wydarzyło. Niby nic, ale dla mnie ten wieczór znaczył wiele, a on go tak łatwo zrujnował. -Anne, co robisz? – Anne wyciągnęła komórkę i z błyskiem w oczach zaczęła wykręcać numer telefonu. -Moja droga, jest tylko jeden facet, który w ogóle nie przypomina N. i nie jest w tym samym czasie ćpunem kryminalistą. Ani kujonkiem bez charakteru. Jest jedyny w swoim rodzaju i jest świetnym lekarstwem na tego chama. -O, kim mówisz? -Zobaczysz, Hi Kell! Tak chciałam pogadać o twojej ptaszynie, ona jest wolna, nie masz ochoty na randkę? Tak robię za swatkę, no to jak? Ok., no to poczekaj zapytam się, kiedy jest wolna - myślałam, że ją zabiję, wybrała najgorszy czas na umawianie mnie na randkę z Kellim.- ptaszyno, kiedy jesteś wolna? -Jutro ale… -Hallo, Kell? Jutro około 8pm? Zabierzesz ją do Centre najwyżej po waszej randce i tam jeszcze poszalejecie, Oki? Podjedź po nią, naraska. -Anne po cholerę to zrobiłaś? -Bo nie mogę patrzyć jak się męczysz, każdy facet przypomina ci N. Tylko Kell jest…