Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 5 min czytania

Eire.(rozdział20)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

-Kell zostaw go! Nie warto, tylko narobisz sobie kłopotów. Lepiej się tu nie bijcie, policja jest ostatnią rzeczą, która powinna się tutaj pojawić. Ale ani Kell ani N. nie mieli zamiaru odpuścić, oboje byli wściekli, mieli szanse żeby w końcu wyrównać stare porachunki. -Ok, N. za 10 minut na, zewnątrz, jeśli się nie pojawisz… -Nawet o tym nie marz, będę tam. Miałam ich dość, obu, nie chciałam, żeby się bili. Miałam nadzieję, że jednak nie dojdzie do bójki. Chwyciłam Kelliego za rękę i zabrałam go na zewnątrz, żeby ochłonął. -Kell, uspokój się, to że dostałam w obojczyk nie oznacza, że teraz będziecie próbować się pozabijać! -Ale tu już nie chodzi o te zderzenie. Ja mam dość tego schamionego idioty. Gdybyś znała całą sytuację to byś inaczej myślała. -To mi powiedz!!! -Nie mogę, może potem. Wszyscy zaczynali się schodzić, taka bójka nie często się zdarza, trzeba tam być. Byłam zła, dla większości była to zabawa, w końcu jakaś akcja! Oni nie rozumieją, że jak ktoś zadzwoni po policje, to N. wylatuje ze szkoły i drużyny, a Kell może zapomnieć o modelingu! Nie chciałam na to patrzeć, uciekłam. Siedziałam na ławce, kiedy przybiegła Anne. -Musisz z nimi pogadać! Nikt nie może ich rozdzielić, zaraz zadzwonią po policje! Przynajmniej wysłuchaj tego co krzyczą na siebie, proszę ciebie, choć ze mną. Po jej minie wiedziałam, że jednak któryś przekroczył linie, Boże proszę, zrób coś żeby się okazało, że żaden z nich nie ma noża albo czegoś ostrego! Nie byłam za daleko, po chwili już byłam przy nich, przedarłam się przez tłum. N. i Kelli porządnie się darli. Oczy N. były przepełnione nienawiścią, kiedyś widziałam jak się bił, wtedy był taki pociągający, jego oczy były przepełnione ogniem, ale teraz ten ogień nie oznaczał niczego dobrego. -Wcześniej odbiłeś mi Sarah, potem Fionę, a teraz Viktorie? Wykorzystałeś sytuację, że się pokłóciliśmy – N. zaczął mówić o mnie, myślałam, że byłam mu obojętna. -To ty ją rozkochałeś, żeby odebrać mi kolejną dziewczynę?! Co nie? Jeśli zakochałem się w dziewczynie, zaraz się dowiaduje, że z nią chodzisz. Zaraz po tym jak widzisz, że ona już mi się nie podoba, zostawiasz ją i wybierasz następną ofiarę. Teraz trafiłeś na Viktorię! -Ale ja naprawdę mam świra na punkcie Viktorii! Twoja wina, że ją zostawiłeś, teraz ja…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%