Biografia · 3 min czytania
Eire.(rozdział26)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ta lekcja matmy nauczyła mnie jak łatwo można się pomylić na czyjś temat. Jak łatwo opinia różnych ludzi może zrazić cię do pewnej osoby. Zawszę myślałam, że Chris to pewny siebie narcyz, bo na takiego wyglądał. Przystojny 14 latek, z boskim ciałem, rok temu bujała się w nim połowa dziewczyn na moim roku i od tamtego czasu nie mieliśmy zbyt dobrych kontaktów. Chłopaki byli przekonani, że i ja się w nim bujam, a wcale tak nie było. Ciągle sobie dogryzaliśmy, dokuczaliśmy na koszykówce. Ale kiedy złamał serce Patrici miałam go serdecznie dosyć, nie wiedziałam, co one wszystkie w nim widzą. Po tej jednej lekcji zrozumiałam. Był taki jak N. nawet z wyglądu go przypominał. Taka sama budowa, szeroki w ramionach, wysoki(nie jakiś napakowane 150 w adidasach) i bardzo przystojny. Ten sam sposób siedzenia, co N. Ten sam Buten Porcki akcent. Ale to nie jego wygląd zmienił moje zdanie o nim, to jego zachowanie. Okazało się, że nie jest pewnym siebie gnojkiem, który myśli, że wszystko wie. Ale opowiem wszystko po kolei. Robiliśmy zadania, czułam się trochę dziwnie, było strasznie duszno w klasie, okna zaparowane, dlaczego nikt jeszcze nie otworzył okna? Wtedy Chris spojrzał na mnie z niepokojem w oczach. -Wyglądasz jak trup, co ci jest? -Mógłbyś otworzyć okno, zaraz umrę- spodziewałam się, że mi chamsko odpowie jak zwykle, więc