Biografia · 4 min czytania
Eire.(rozdział29)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Tak, N. był o mnie często zazdrosny. Nie pokazywał tego po sobie, brudną robotę, którą wykonywał, żeby jakiś chłopak wybił sobie mnie z głowy, także wykonywał w tajemnicy, ale mój cukiereczek jeszcze się nie nauczył, że ja wszystkiego się dowiem. Nigdy nie robił mi awantury na temat chłopaków, ale jednego dnia coś się stało, i nie wytrzymał. Może ja zawiniłam, nie wiem, do dziś nie wiem, jaki popełniłam błąd. Widzicie myślałam, że Chrisowi się podobam, i była to prawda. Ale ja mu się tylko podobałam, nic więcej. Wcale nie miał zamiaru odbijać mnie od N. Przez te lekcje matmy i w ogóle fakt, że jesteśmy w tej samej klasie, wiele między nami się zmieniło. Złamałam przyrzeczenie, że nie będę się do niego odzywać, że będzie mi obojętny, i że nigdy nie powiem, że go lubię. A jednak, stało się, Patricia rozumiała. Ale inne dziewczyny nie mogły mi tego wybaczyć, nie raz mi wypominały, że to, przez N. albo, że poddałam się urokowi Chrisa. I może miały rację, bo na niego nie dało się gniewać. To nie to, że był podobny do N. bo po bliższym poznaniu go, zrozumiałam, że on jest inny. Może z N. lubią ten sam typ dziewczyn, oboje uwielbiają się popisywać i są duszami towarzystwa, ale Chris był bardziej taki… jak kumpel, luzacki. Pewnego wieczoru dostałam od niego sms-a „ Hi babe! Co porabiasz, ja się męczę nad matmą, szkoda, że nie siedzisz koło mnie i nie dotykasz mnie kolanem pod ławką, doprowadzasz mnie tym do szału!” Zdziwiło mnie to, od kiedy to ja do dotykam kolanem, ten chłopak ma coś nie po kolei w głowie. Odpisałam mu : „Chris lepiej przestań wysyłać mi takie teksty, bo jak N. się dowie, to ci zrobi niezły wykład, a jak znam was obu…