Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Elegia do Pieniążka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pieniążku! Bywało nieraz, że w pilnej człowieczej potrzebie Ręką zuchwałą, raźno zaglądałem po Ciebie!

***

Wyrządziłeś mi dotkliwe, palące rany, Pieniążku w sercu moim! Tym niewdzięcznym, odejściem w najdalsze otchłanie, twoim! Oczy załzawione i posmutniałe , twego blasku tęsknie żądają! Bieda, ubóstwo, w mym ubiorze, twe oddalenie złe przypominają! Ileż się już do ciebie rzewnie, tygodniami niestrudzenie modliłem Iloma czułymi pieśniami, na twój powrót nieszczęsny słodziłem Sączą się teraz po skroniach me łzy, strumykami, takie niewinne Wiedząc już, że życie bez ciebie, jest złe, jest podłe i zupełnie inne!

Raz wybrawszy się radośnie z Tobą, na sielskie łono przyrody Z wiklinowym koszyczkiem, do lasu, posmakować lube jagody Zmęczony, usiadłszy pośród bujnych łąk i szumiących potoków Utrudzony od ciężary brzemienia twego nominału, klejnotów Pogrążony w myślach, gdzieś w wysokich błękitnych chmurach O podniebnych krainach, umieszczonych, hen w złotych górach Mój umiłowany, lekkomyślnie, nie schowawszy do portfela Ciebie Uznałem, że jest nam tak dobrze, bezpiecznie, spokojnie-jak w niebie Lecz, oto obaczyłem ciemności wielkie przestrzenie i przysnąłem Na nasze nieszczęście, nieświadom czasu piekielnych mocy, w śnie tonąłem

W ten czas, diabelska wichura przeklętą, dzika się zebrała, Przeciw nam kierunek wędrówki, niechybnie, nieczuła obrała! Podmuch wyrwała delikatnie, z mej ręki Ciebie, mój drogi klejnocie Możesz teraz o mnie, na wszech czasy, mówić…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%