Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Eliksir Nienawiści V - Oczekiwanie Jutra

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Lubię patrzeć na gwiazdy. To właśnie noc daje mi okazję, by ściągnąć z siebie ciążące brzemię minionego dnia. Szansę na przemyślenia, na podsumowanie swojego dotychczasowego życia. W gwiazdach, każdej nocy, doszukuję się drogowskazu. Przez ostatnie noce, towarzyszą mi jednak jedne i wciąż te same myśli. Przybijające myśli.

Z balkonu pałacu, Thegen wygląda niezwykle. Ulicami przechadzają się strażnicy z gorejącymi pochodniami, gdzie niegdzie pali się jeszcze domowe ognisko, na zakrętach zaś znajdują się latarnie promieniujące magicznym blaskiem. Czasem mam wrażenie, że to tu, w tym mieście, swoje odbicie znajduje nocne niebo. - Wszystko już gotowe Panie. - wzdrygnąłem się lekko słysząc Dace'a, mojego giermka, wchodzącego do pokoju. - Dziękuję. - odpowiedziałem lakonicznie. To nie był najlepszy moment na rozmowę. Dace'a znam praktycznie od zawsze. Został paziem gdy miałem dziewięć lat. Służył mojej matce, więc mogliśmy się razem bawić. Moja matka zawsze była łaskawa i dobra nie tylko dla mnie, ale i dla niego. Inaczej sprawa miała się z moim ojcem. Zawsze współczułem Dace'owi, że musi znosić jego uciążliwy dyktat. Mi też nie było to zresztą obce. Zabrał mi jedynego przyjaciela, by uczynić go swoim niewolnikiem. - Do ekwipunku dodałem... - Dace! - przerwałem mu rychle - Nie teraz! Naprawdę, potrzebuję trochę czasu pobyć w samotności, dobrze? - co chwilę dawałem upust swojej narastającej frustracji. - Przepraszam, Panie.- odrzekł pokornie. - Na miłość boską, nie nazywaj mnie Panem! - powiedziałem przez zaciśnięte zęby, niestety już do zamkniętych drzwi.

Thegen jest miastem pełnym sprzeczności i kontrastów. Przy południowej bramie tłoczą się drobni kupcy i rzemieślnicy, ktoś żebrze o datek, ktoś wdaję się w bijatykę. Na północy, sielski żywot wiodą władza i ociekający dobrobytem magowie. Thegen jest miastem, gdzie ścierają się dwa wielkie wierzenia, gdzie co siódmy obywatel jest elfem, a niziołki z wiecznie przypiętą etykietą kurdupli, spychane są na margines społeczeństwa. Tylko w tym mieście importuje się pięć razy więcej dóbr niż eksportuje, a co trzecia osoba spotkana na ulicy jest przybyszem z zewnątrz. Nigdy nawet bym nie podejrzewał, że tak nagle i zupełnie niespodziewanie, spadnie na moje barki ten kilkudziesięciotysięczny chaos. Nie, nie przesłyszałeś się. Jeżeli się jeszcze nie zorientowałeś, jestem Julius z rodu Dagnon. Jedyny syn Vincenta Dagnona, głowy księstwa Thegen. Nie wiem za co bardziej go nienawidzę, czy za to, że był moim ojcem czy może za to, że odszedł od nas cztery dni temu pozostawiając za sobą dziesiątki niedokończonych spraw. Kiedyś, raz jeden, zabrał mnie na polowanie. Pamiętam dobrze, jakby to było wczoraj. Dał mi łuk i zamiast nakierować mnie na cel, rzekł tylko 'strzelaj, zaraz wrócę'. Gdy masz już broń w dłoni, 'zabić' przestaje być zwykłym słowem, a staję się barierą, po przejściu której traci się część swojego człowieczeństwa. Dłonie trzęsły mi się niesamowicie, a serce biło coraz szybciej. Nie mogłem, nie dałem rady. 'Przyszły władca musi być zdecydowany i pewny siebie.' Usłyszałem zza pleców pouczający głos ojca. Widocznie od jakiegoś czasu, biernie przyglądał się mojej bezradności. 'Daj to!', rzekł następnie. Usłyszałem tylko świst strzały i zobaczyłem osuwające

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Eliksir Nienawiści V - Oczekiwanie Jutra — czytnik · opowiadania