Inne · 9 min czytania
Elvisss
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jebię głową w monitor i wstaję od komputera. Papieros, zapalniczka, popielniczka. Tytoń zajmuje się niczym czupryna kędzierzawego, polana benzyną podczas pożaru w suchej stodole. O tak, po kilku machach znacznie lepiej. Cóż mną wstrząsnęło? No cóż. Cyrk osobliwości. Kobieta z brodą. Karzeł, karlica, karlątko. Człowiek-słoń, człowiek-małpa, człowiek-zając, człowiek-wiadro, człowiek-fortepian, człowiek-ciężarówka. Najmniejsza kobieta świata, największa kobieta świata, najsilniejszy człowiek świata, najsłabszy człowiek świata. Człowiek równa się mężczyzna oczywiście. Kobieta z pizdą w poprzek, człowiek z największym kutasem na świecie. Dziecko o twarzy starca, starzec o twarzy dziecka. Pies z kulawą nogą. Wąż połykający antylopę. Nagroda Grammy w kategorii "Heavy Metal" dla Jethro Tull. Elvis miałby to wszystko w dupie - był to luzak jakich mało. Bo gdy na przykład nie dociągnął dźwięku w "Bringin' It Back", to wszyscy przestali grać, a realizator powiedział: "OK, jeszcze raz". Ale Elvis znowu nie dociągnął dźwięku mniej-więcej w tym samym momencie i znów nastąpiła przerwa, a realizator powiedział: "OK, podejście numer 3". I zaczęli grać, a Elvis znowu się wysypał. Muzycy zaczęli się śmiać, a realizator zapytał: "Co się dzieje, Elvis?", na co Elvis odparł: "Zjadłbym ciastko z wiśniami". Elvis miałby to wszystko w dupie, ale ja nie. Niedopałek, popielniczka. Niedogasek, bo się dymi. Dmucham zamiast dogasić. Wracam do komputera. Z głośników: "Guadalajara", potem będzie "Heart Of Rome" i "Heartbreak Hotel", bo sobie taką składankę poskładałem. Monitor lekko wklęsły, ale działa. Klawierka z zamazanym napisem "enter" na klawiszu "enter". Mysza trzeszczy. I znów cyrk osobliwości. Wypowiedziałem się na forum - żartobliwie, ironicznie, z dystansem, lekko epatując erudycją. Otrzymałem serię odpowiedzi w stylu "spierdalaj ziom" i tak dalej. Żona pyta: - Po co to czytasz, skoro tak się denerwujesz? Chcę zapytać j a k się denerwuję, ale nie pytam, bo się jeszcze bardziej zdenerwuję. - A co mam czytać? - pytam. - Nie wiem, książkę poczytaj. I tu jest mały problem. Nie umiem już czytać książek. Nie umiem się skupić, nie umiem zrozumieć, nie umiem się cieszyć czytanym tekstem. Umiem tylko wynajdować zonki, których jest wiele i które niemiłosiernie mnie wkurwiają, zamiast śmieszyć jak kiedyś, gdy byłem mniej nerwowy. Cyrk osobliwości. Kobieta tłumacząca książkę z angielskiego na polski, która nie zna zbyt dobrze angielskiego, a polski też średnio. Pierdolę zatem książki. I w tej dokładnie chwili nie czytam nic w necie. Chcę się rozerwać. Gram w grę słowną na bazie skrabli. Wszyscy grają automatami. Układają słowa, o których znaczeniu nie mają bladego pojęcia. "Salmiak", "jodoform", "karboksyl", "karborund", "uraninit","aldehyd". Chemicy jebani. Albo: "ablaktacja", "dagerotyp", "pageant", "fagocyt", "tachymetr", "cassis", a gdy na stole leży "tłuk", to czasami nawet jakiemuś omnibusowi uda się dołożyć kilka literek i powstaje "rachatłukum" za 128 punktów. Czuję się durny. I oszukany. Ale bardziej durny, bo może jednak ci wszysycy ludzie mają zasób słów, o którym ja tylko mogę pomarzyć? Elvis miałby to wszystko w dupie. Bo gdy podczas koncertu w Atlancie zapomniał fragmentu tekstu "Tomorrow Never Comes", to przestał spiewać i powiedział: "Przepraszam, zapomniałem tekstu". A laski poszczały się w majtki z radości. A faceci wzruszyli się i pomyśleli: "Ale równy gość z tego Elvisa". A transwestytów jeszcze wtedy tak wielu nie było jak teraz, więc może nic nie pomyśleli, a jeśli nawet, to na pewno coś głupiego. Jebię głową w monitor i wstaję od komputera. Szybki rytuał z papierosem. A potem sprint do kuchni. Lodówka - sok. Gul-gul-gul. Gul-gul-gul. Wódki bym się napił, ale żona powie: - Nie pij. Na co ja zapytam: - Dlaczego mam, kurwa, nie pić? Robisz ze mnie jakiegoś jebanego alkoholika, a chciałem tylko drinka się napić dla uspokojenia nerwów. I wywiąże się niepotrzebna kłótnia. Więc gul-gul-gul - soczek. I teraz tak: mógłbym nie wracać już do komputera. Mógłbym posiedzieć z żoną,…