Akcja · 7 min czytania
Ennorath cz.4
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dziesięcioletni chłopiec przedzierał się przez las. Musiał szybko dotrzeć do kryjówki buntowników. Tylko on był na tyle chudy, by przejść przez kraty bramy. Chociaż się bardzo bał, to wiedział, że nie może stchórzyć. Po ciemku gołąb pocztowy może nie dolecieć do celu, a ta wiadomość musi dotrzeć do buntowników jeszcze dziś. Jedna wieśniaczka wyjaśniła mu dokładne, jak dojść di ich kryjówki. Tam, gdzie drzew jest najwięcej i są one najwyższe w całym lesie. Tam, gdzie żadnej żywej duszy nie widać i tam, gdzie najwyższa góra przypomina liść. Chłopiec nie wiedział jak bardzo oddalił się od miasta. Nie miał też pewności, czy idzie w dobrą stronę, jednak nie zaprzestał swej wędrówki. Nagle usłyszał trzask łamanej gałęzi. Odwrócił się w tamtą stronę, ale ujrzał tylko skały i drzewa. - Co tutaj robisz chłopcze? Czyjaś ręka złapała go za ramię. Chłopiec odwrócił się. Ujrzał przed sobą rosłego mężczyznę z mieczem przypiętym do pasa i łukiem na plecach. - J-j-ja p-przynoszę w-wiadomość… - Jaką wiadomość? Chłopiec wyprostował się i wyrecytował tym razem bez zająknięcia: - Jutro o świcie przywódca buntowników będzie stracony na głównym placu. - Co tam masz Wing? Dwóch innych buntowników wyszło zza pni drzew. - Ten chłopiec przyniósł wieści z miasta. - I co? - Musimy się śpieszyć, bo jutro o poranku może być za późno. Mężczyzna o orzechowych włosach przytaknął i zwrócił się do chłopca: - Jak masz na imię? - Silme, panie. - Wykazałeś się odwagą, przychodząc tutaj po zachodzie słońca. - Odprowadzę cię do miasta – zaproponował buntownik z łukiem. Ennorath różniło się znacznie od innych miast swoją budową. Całe miasto było otoczone wysokim murem, który oddzielał las od domów. Od głównej bramy aż do przeciwległej ściany muru, biegła droga, przecinająca miasto na dwie części. Zakończeniem owej drogi był rynek, a w sercu całego Ennorath stał Zamek Królewski. I właśnie w tej chwili Marien szła prowadzona przez strażników tą drogą w stronę wysokiego podium na samym środku rynku. Pochyliła głowę, bojąc się spojrzeć na tych, których tak zawzięcie starała się uwolnić. Nie chciała zobaczyć w ich oczach zawodu i bólu. Aby ją pożegnać, zebrało się całe miasto. Nawet dzieci wtulone w swych rodziców przyglądały się całej procesji, trzymając w malutkich rączkach białe lilie. Jakże wówczas pragnęła zginąć w ciemnej komnacie Aglara zamiast Risa. To ona powinna wtedy umrzeć. Wszystko poszło nie tak, jak powinno. Doszli do podium. Strażnicy zmusili ją, by klęknęła przed królem. Aglar zaczął coś mówić, ale dziewczyna nie chciała go słuchać. Chciała tylko, by było już po wszystkim. Król uniósł w górę miecz Wszyscy na placu wstrzymali oddech. Nagle czyjaś strzała przecięła powietrze i wbiła się w podium, tuż obok nogi Aglara. Król odskoczył zaskoczony. Marien uniosła głowę. W tej chwili z przeciwnej strony, z której przyleciała strzała rozległy się krzyki. Dziewczynie szybciej zabiło serce. Rozpoznała te krzyki. Aglar zaklął cicho pod nosem i zamachnął się mieczem. Marien rzuciła się w bok, unikając ciosu. Miało związane z tyłu ręce, więc nie mogła się bronić, tylko uciekać. Nie czekała jednak długo na pomoc. Kilka minut później Calad wskoczył na podium. Zanim król zdążył…