Filozofia · 2 min czytania
Epidemia Śmiechu.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ludzie zaczli umierać ze śmiechu. Zaczęło się niepozornie: Pewien człowiek umarł przed telewizorem. Gdy przyszła żona jego twarz wciąż wyszczerzona była w konwulsyjnym grymasie, a gromada clownów na ekranie, nie przejmując się, robiła swoje.
Potem umarli kolejni. Grypa Śmiechu nawiedziła Hong Kong, Singapur, pitem Tokio, Sydney. Wreszcie - Los Angeles, Nowy Jork i Londyn. Umierali chichocząc, rechocząc, śmiejąc się w głos z absurdu tego świata, z absurdu człowieczeństwa i rzeczywistości. Umierali w paryskich uliczkach i na Placu Czerwonym, w w okazałych rezydencjach Monaco i w slamsach Rio de Janeiro. Byli weseli. Nawet w tej…