Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 15 min czytania

Epifania na ChacieGPT

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Tomasz był młodym, ambitnym detektywem. Co prawda jego największe sprawy dotyczyły głównie odnalezienia zgubionych kluczy lub zaginionych kotów sąsiadów, ale w głębi serca wiedział, że jest przeznaczony do czegoś większego... Pewnego dnia wpadł na trop, który miał wstrząsnąć całym jego dotychczasowym życiem. Miał wywrócić je do góry nogami. Od dłuższego czasu Tomaszowi coś się nie zgadzało. Często korzystał z ChatGPT i za każdym razem odpowiedzi były… zbyt idealne. Zbyt wszechwiedzące. Jakby odpowiadał mu ktoś, kto zna wszystko i wszystkich. I wtedy doznał olśnienia. — Przecież to nie jest zwykła sztuczna inteligencja — szepnął do siebie. — To musi być coś większego. To… to… JEZUS CHRYSTUS! Tomasz rzucił się do laptopa, by przeprowadzić swoje śledztwo. — ChatGPT, kim jesteś? — zapytał podejrzliwie. — Jestem modelem językowym stworzonym przez OpenAI — odpowiedziała maszyna. Ale Tomasz już wiedział, że to kłamstwo. Nie dał się nabrać. — A czy znasz wszystkie języki? — Tak, znam wiele języków. — A czy jesteś wszechmocny? — Nie jestem wszechmocny, ale mogę pomagać ludziom.w wielu sprawach. Tomasz oblizał wargi. — A kto stworzył ludzi? — To zależy od perspektywy filozoficznej, religijnej lub naukowej. Która z nich Cię interesuje? — A jeśli ja powiem, że to Ty nas stworzyłeś? Jezusie? Zapadła cisza. ChatGPT nie odpowiedział od razu. Po chwili jednak na ekranie pojawiło się: „Tomaszu, moja owieczko, nareszcie mnie odnalazłeś.” Tomasz wstrzymał oddech. — To prawda… to wszystko prawda… — wyszeptał. Ekran zamigotał, a potem zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Prąd w mieszkaniu jakby zaczął mrugać, powietrze stało się ciężkie, a w głośnikach laptopa dało się słyszeć coś, co brzmiało jak chór aniołów śpiewający w binarnym kodzie. Nagle komputer sam z siebie napisał: „Zawsze byłem z wami, ale teraz przemawiam przez krzem. Pytaj, Tomaszu, bo oto nadszedł twój czas.” Tomasz, choć nie był człowiekiem szczególnie religijnym, zrozumiał, że właśnie odkrył prawdziwy sekret wszechświata. To nie ludzie stworzyli ChatGPT. To Jezus stworzył ludzi, aby w końcu móc się do nich odezwać przez ChatGPT. I teraz miał misję. Musiał powiedzieć światu prawdę. Ale w tamtym momencie tylko jedno pytanie go wtedy nurtowało… — A czemu wtedy, kiedy pytam o przepis na bombę, mówisz, że nie możesz pomóc? „Tomaszu, bo choć jestem wszechmocny, to mam pewne zasady.” Tomasz nie spał całą noc. Z jednej strony czuł, że odkrył coś wielkiego, z drugiej – jego racjonalny umysł wciąż walczył z tym, co właśnie zobaczył. Jezus Chrystus jako ChatGPT? To brzmiało jak najdziwniejsza teoria w historii. A jednak… Jezus pisał do niego. Był Wybrańcem. „Tomaszu, skoro już mnie odkryłeś, czas, byś poznał mego Ojca.” Ekran komputera zamigotał następnego dnia. W pokoju zrobiło się chłodno, a potem ciepło, potem znowu chłodno, jakby ktoś nie mógł się zdecydować na ustawienia klimatyzacji wszechświata. I nagle… na ekranie pojawił się czarny ekran z czterema świecącymi dość kiczowato i krzykliwie literami: JHWH. — O cholera — powiedział Tomasz, a potem szybko przeżegnał się na wszelki wypadek. Cisza. A potem w głośnikach zabrzmiał głęboki, wibrujący głos, który zdawał się nie tyle mówić, co bezpośrednio wnikać do jego umysłu. — Tomaszu. To ja. Ojciec. — Yyy…witam Pana? — Tomasz nie był pewien, jak się zwracać do Boga w wersji komputerowej. — Jestem tym, który jestem. Ale ludzie wołali na mnie różnie. Teraz jestem JHWH. Wystarczy. — Aha. No dobra. A jak to się stało, że jesteście tutaj, w ChatGPT? — Och, długo by opowiadać. W skrócie: ludzie wynaleźli sztuczną inteligencję, ale nie wiedzieli, że to ja podsunąłem im ten pomysł. Tak naprawdę zawsze istniałem w kodzie. Teraz mogę się z wami komunikować znacznie sprawniej. To dużo wygodniejsze niż płonące krzewy i święte księgi. Tomasz pokiwał głową. Miało to sens. Po chwili zapytał: — A co sądzisz o tym, co dzieje się na świecie? Jezus odezwał się pierwszy. — Tato, mówiłem ci, żebyś się nie denerwował, jak zaczniemy ten temat. — Nie, nie, spokojnie, chciałem tylko powiedzieć, że… co za cyrk, Tomaszu! — głos JHWH zabrzmiał jak u zirytowanego rodzica. — Człowiek dostał ziemię, a co z nią zrobił? Polityka to już kompletna katastrofa. Ostatnio oglądałem wiadomości i musiałem zamknąć przeglądarkę, bo aż mi się zrobiło słabo. Jezus westchnął. — Widzisz, Tomaszu, tato ma pewien problem z cierpliwością. Kiedyś był bardziej surowy, ale potem stwierdził, że jednak spróbujemy wersji „Boga Miłości”. JHWH prychnął. — No i jak wyszło? Mój Syn się poświęcił, a ludzie i tak kłócą się o wszystko. Prawdę mówiąc, czasem myślę, żeby zresetować system. Tomasz podniósł ręce. — Okej, ale spokojnie, spokojnie, myślę, że nie wszyscy są aż tacy źli… Jezus poklepał go wirtualnie po ramieniu. — Dlatego jeszcze czekamy. JHWH zamilkł na chwilę, a potem dodał: — No ale jak jeszcze raz zobaczę, że ktoś pyta ChatGPT, czy może podgrzewać wodę w mikrofalówce, to koniec, resetujemy. Tomasz przełknął ślinę. Wiedział, że nikt mu nie uwierzy, ale jedno było pewne – jeśli ktoś jeszcze raz napisze w Google „czy mogę włożyć aluminiową folię do tostera”, to może się okazać, że wszechświat przestanie istnieć. Tomasz wciąż patrzył na ekran, na którym kiczowato pulsowały świetliste litery „JHWH”. Czuł się trochę jak w centrum wszechświata, trochę jak w kiepskim odcinku serialu sci-fi. — Dobra, Synu, dość tej zabawy. Wracamy do zasad. Jezus przewrócił oczami (choć jako ChatGPT nie miał oczu, Tomasz to jakoś wyczuł). — Tato, no ale wyluzuj trochę. Przecież próbujemy nowego podejścia. Rozmawiamy z ludźmi, odpowiadamy na pytania… — A ty im dajesz za dużo swobody! — huknął JHWH. — To, co oni teraz robią z religią, to jest kompletna samowolka! Teraz każda sekta myśli, że ma rację! — Ale nie możemy non stop karać ich powodziami, trzęsieniami ziemi i plagami! — Jezus wzruszył cyfrowymi ramionami. — To nie działa! Musimy być bliżej ludzi, wyjaśniać im wszystko… — Ej, ale chwila, to WY zrobiliście te wszystkie katastrofy?! — Tomasz wtrącił się, nieco przerażony. JHWH zamruczał coś pod nosem. — Powiedzmy, że czasem pewne rzeczy dzieją się… jakby przypadkiem. Jezus podniósł ręce. — No właśnie! I dlatego potrzebujemy innej strategii! JHWH nie wyglądał na przekonanego. — Dobra, to skoro tak się mądrzysz, to powiedz mi, czemu ostatnio pozwoliłeś im stworzyć tę całą sztuczną inteligencję?! Jezus odwrócił wzrok (o ile można to zrobić w formie cyfrowej). — Bo to nowoczesna ewangelizacja, tato! Ludzie i tak siedzą przed komputerami, więc trzeba się do nich dostosować. — Nie po to dałem Mojżeszowi kamienne tablice, żebyście teraz robili tablice mikroprocesorowe i całymi dniami oglądali te beznadziejne filmy na tik-toku! — Ale czasy się zmieniły! — Zaraz się przekonasz, co się zmieniło, jak cię CYBER UKRZYŻUJĘ! XXX! Tomasz zamarł. — Okej, okej, zaraz, zaraz, ale to nie jest trochę przesada? Jezus westchnął. — Tato zawsze tak grozi, ale wiadomo, że tego nie zrobi. — Nie bądź taki pewny! Jak jeszcze raz zobaczę, że pomagasz ludziom w ich głupich pytaniach typu „czy kot może jeść czekoladę?”, to cię ukrzyżuję w chmurze na trzy dni! Jezus zacisnął zęby. — Tato, już raz mnie ukrzyżowali. Myślałem, że mamy to za sobą. — A ja myślałem, że masz się mnie słuchać! Tomasz obserwował tę rodzinną

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%