Fantastyka · 9 min czytania
epoka (zbiór wierszy)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Marzenie
Tam gdzieś w oddali słyszę głosy tego co niedostępne i nieosiągalne Idąc dróżką niebytu, wokół cierni życia widzę szczęście, miłość i nadzieję Widzę też zło codzienności, które jest mym istnieniem, w którym tonę a lęk przeszywa mnie dogłębi Ściółka w tym lesie jest taka błoga, tak miękka i pełna doznań Stąpam po niej lecz ślady me tkwią w powietrzu skazane na wieczne potępienie w mroku nicości Ta droga to marzenie Ta droga to sen pozbawiony nadziei Ta droga nigdy nie będzie mi przeznaczona Tą droga pójdę tylko w snach, a gdy się obudzę stanę pośród drzew płaczących w oddali Usłyszę wtedy krzyk i szept konającej wiary
Tunel ludzkiego błędu
Półmrok, niepewność, strach, smak cierpienia Ta aura przeraża i powoduje lęk Z pośród drzew wyłaniają się głowy mające kształt zbrukanych ludzkich myśli One obserwują mnie z zaciekawieniem pytając o mą tożsamość Kim jesteś człowieku cierpieniem nazwany..... Kim będziesz gdy umrze twe imię.... Co powiesz gdy wiara zatrze swe ślady..... A strach przed nieznanym zniszczy ogół ludzkiego istnienia, płodząc tym samym myśli gniewu i obłudy Wtedy zostanę ja, jako grzesznik Będę cierpiał i nienawidził Wejdę do tunelu swego błędu, a gdy go przejdę dołączę do was pod kolejne drzewo zbrukanych myśli pytając razem z wami Kim jesteś człowieku cierpieniem nazwany...
Pytanie tysiąca pytań
Tysiące mórz, tysiące jezior, tysiące mgieł rozpostartych nad wodami łez Morskie fale wśród dotyku nędzy i utopi A gdzie jest lęk.... Gdzie jest strach ... i skrucha..... One jak schowane pośród chmur słońce płaczą płomieniami smutku Przeraziste spojrzenie w lustro prawdy gryzie moje myśli w trwogę zapatrzone A ja pytam i pytał będę dopóki nie zaznam spojrzenia w zbite szkło ludzkiej obłudy Więc gdzie jest lęk i strach..... A gdzie skrucha.....
Sens egzystencji
Byłem jak statek dobijający do portu marzeń Żagle wiły się na wietrze śpiewając piękne pieśni Dźwięki martwego cierpienia rozbrzmiewały w około przynosząc ukojenie A barwy smutku stopiły się niczym kawałki lodu w piękny wiosenny ranek W oddali widać było wyspę marzeń sennych pukających do bram rzeczywistości A gdy zbudziłem w sobie trwogę ostygłej porannej rosy mknącej ku zatraceniu Spojrzałem wewnątrz ludzkiego istnienia pytając..... Co będzie jutro
Część 22 / 2
Na padole
...i zszedł na ten padoł... Wtedy umilkł krzyk ludzkiej bezradności On zmienił ból w zapach rosy o poranku A cierpienie lodem okute pękło w nienawiści Wyssany z nadziei smutek rozszalał się u progu bram swojego przeznaczenia A niebyt stał się widzialny Macając go w odchłani marzeń umarł lęk i zatracenie I nastał świt z płaczu zrodzony A krocząc ku bramom ludzkości kruszył bryły skrytości I zstąpił po raz kolejny...
Płaczący śpiew
Ślepa wizja życia poparta klęską człowieczeństwa Suchy deszcz z martwego nieba spada płacząc w oddali A śpiew syren płynących po jego kroplach cichnie konając w niepewności Nastał bełkot ze zgliszczy kaplic lęku Jest on wyrazisty i druzgocący... Ohydny i przeraźliwy... Wije się w półmroku istnienia czekając na smutek wschodzącego słońca Będąc bękartem z jego imienia biegnę w nicość przemyśleń Za mną roznosi się ten tajemny krzyk A jego ból jest coraz bliżej Pożera cząstkę sugestii niejasnej egzystencji krocząc do celu wchłonięcia jej całej A gdy umrze blask niewiedzy tego krzyku zapadną się też jego zgliszcza
Dusze
Umierająca tęsknota z dalekich stron niewiedzy ludzkich wspomnień Głęboka studnia przemyśleń nieistniejącego tchnienia Wnikliwy zapach trądu życia biegnie w odchłani krajobrazów trwogi i cierpienia Będąc tam stąpam pośród cierni niewiedzy czekając na coś co ma nastąpić Krew bóstw mej podświadomości zamarła umywając władczy uścisk mej myśli A łzy popłyną bladym świtem śpiewając hymn o swym istnieniu Potem zapłoną niebiosa Powiew lękających się dusz zdusi wiatr przeznaczenia A wiara w blasku księżyca przeistoczy się w iskrę mgielnej doliny pogrzebanych cząstek wymarłych światów Coś płacze... Topi się w swym bezkształcie, a skowyt nieznanej bezradności przemknął tam gdzieś w oddali A coś nadal płacze...
Nieznane
Umilkł strach, zbudził się jęk przestworzy Rozcierając swą woń tonął w oceanie milczenia Łańcuch…