Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

technologia · 11 min czytania

Ergo Amare: Nie opuszczaj mnie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{i}- Kim jestem? Gdzie jestem?{/i} Drobna dziewczyna leżała na dziwnym metalowym łóżku w pomieszczeniu pełnym ludzi, lecz nikt nie zwracał na nią uwagi. {i}- Hej! Słyszycie mnie?{/i} Brak odpowiedzi. W pewnym momencie podszedł do niej młody chłopiec, wyglądający na dużo młodszego niż ona sama. Usiadł obok jej łóżka i uśmiechnął się przyjacielsko. - Cześć, przepraszam, że nie podszedłem wcześniej. – Powiedział. {i}- Witaj, czy mógłbyś mi powiedzieć jak się nazywam i gdzie jestem?{/i} - Posłuchaj, jesteś Elizabeth Crow, niestety nie mogę ci powiedzieć gdzie jesteś i skąd się tu wzięłaś, bo zabronił mi tamten wielkolud. – Wskazał palcem na bardzo wysokiego umięśnionego blondyna ubranego na czarno. - Wielki, no nie? – Zapytał. {i}- Ogromny...{/i} Chłopiec zaśmiał się. - Trochę tu nudno... - Zaczął. {i}- Mało powiedziane...{/i} - Czy chciałabyś abym opowiedział ci bajkę? – Zapytał z nadzieją. {i}-Nie lubię bajek... Jeśli jednak tak bardzo chcesz mi coś opowiedzieć... A co mi tam, mów.{/i} Chłopiec uśmiechnął się szeroko. - Wiedziałem, że chcesz abym ci coś opowiedział! – Zawołał triumfalnie. Wielki blondyn zaśmiał się smutno. Chłopiec spojrzał na niego rozgniewany. Znów zwrócił się do Elizabeth. - Łoś... - prychnął chłopiec pod adresem blondyna. – No więc pomyślmy... Opowiem ci historię o robotach! {i}- Ujdzie.{/i} - A więc zaczynam... Tylko nie waż się mi przerywać! – Pogroził jej palcem. {i}- Dobra, dobra...{/i} Blondyn znów się zaśmiał. {i}- Idiota...{/i} Chłopiec uśmiechnął się ukradkiem i rozpoczął opowieść. Dawno dawno temu został stworzony człowiek, za sprawą boskich mocy pojawił się na świecie... {i}- Wow, mocny wstęp...{/i} Przez wiele lat ludzkość żyła spokojnie , wiodła sielankowe życie, przez równie wiele lat toczyła wojny. Ludzie walczyli ze sobą, zabijali się nawzajem. I ten stan rzeczy trwał i trwał. Aż pewnego razu człowiek wpadł na pomysł aby stworzyć coś jak Bóg... {i}- Mów dalej!{/i} Człowiek postanowił stworzyć coś na swoje podobieństwo. Lecz w owym czasie nie posiadano odpowiedniej wiedzy by klonować ludzi, a i nie było poco. Ludzie robią się sami, nie trzeba im pomagać, no nie? {i}- Zastanawiam się skąd wiesz, że ludziom nie trzeba pomagać w robieniu się co? Ile masz lat?{/i} Człowiek zapragnął stworzyć byt z metalu. Pierwsze próby były niezbyt obiecujące. Roboty były topornie wykonane, ruszały się z trudem i często się zacinały, ale przede wszystkim sterował nimi człowiek. W późniejszym czasie zaczęli je kontrolować z bardzo daleka, a nawet programować niektóre akcje. Lecz roboty w dalszym ciągu nie robiły nic same z siebie, to znaczy nie miały własnej woli i inteligencji. Ludzie doszli do dużej wprawy w programowaniu ich i nawet byli na tyle próżni, że nazwali to sztuczną inteligencją. I zaczęli nimi zabijać. {i}- Można było to przewidzieć.{/i} Podobno roboty zbuntowały się przeciwko swym twórcom. To nie prawda. W późniejszym czasie wyszło na jaw, że były one tak zaprogramowane, by zabijać i niszczyć wszystko co stało im na drodze, odpowiadali za to skorumpowani władcy najbogatszych państw, którzy chcieli sprawdzić przydatność bojową robotów, szumnie nazwanych Demonami ze Stali. {i}- Czysta bezczelność!{/i} Przez okrucieństwo tamtych władców ich kraje spłynęły krwią, ginęły miliony niewinnych... {i}- Kurcze, aż mam gęsią skórkę, niezły jesteś w opowiadaniu takich historii.{/i} Testów zaprzestano. Stwierdzono, że to jest już szczyt możliwości ludzi w dziedzinie robotyki. Więc wojna z Demonami ze Stali została przerwana, nagle i bez wyjaśnień. Wydawało się, że ludzie już nie będą próbować już więcej tworzyć istot z metalu. Lecz pojawił się on... {i}- Kto? No mów!{/i} Izydor Crow. – Chłopiec uśmiechnął się chytrze. – Geniusz wiecznie ubrany w czerń o oczach jak dwie czarne dziury. {i}- Łaa, mocne..., ale co z tym gościem? Co zrobił?{/i} Twierdził on, że jest w stanie stworzyć robota w pełni doskonałego. Dostał on na ten cel niewielkie fundusze, nikt mu nie wierzył, ale był na tyle natarczywy, że w końcu mu je przyznano. {i}- Kołaczcie, a otworzą wam. Tak to szło nie?{/i} Izydor Crow zamknął się w jednej z pracowni w laboratorium wojskowym położonym gdzieś na północy. Przez piętnaście dni i nocy nikt nie widział go wychodzącego zza tamtych drzwi. {i}- Piętnaście dni i nocy? No dajże spokój, to...{/i} Przez cały tan czas laboratorium było zasnute w ciemności, ludzie tam pracujący musieli nosić ze sobą specjalne latarki, bo oświetlenie obiektu nie było w stanie rozjaśnić panującego tam mroku. Wydawało się, że laboratorium przyciąga do siebie ciemność. Sądzono, że dziwny uczony użył jakichś niebezpiecznych substancji i zmarł, że ta niewyjaśniona ciemność to skutek jakiejś nieudanej próby, przy której Izydor postradał życie... {i}- Ta historia zaczyna mnie przerażać...{/i} Lecz przed świtem szesnastego dnia, drzwi pracowni Izydora Crow’a otworzyły się, a cała ciemność zgromadzona w laboratorium zniknęła, jakby wchłonięta przez pracownię. Wyszedł z niej przygarbiony uczony, cały personel zebrał się przed jego drzwiami, szeptali między sobą, byli ciekawi czego zdołał dokonać. Crow uśmiechnął się lekko. – Przyjaciele! Daję wam istotę zrodzoną ze stali, byt równy człowiekowi w każdej dziedzinie i w jakimkolwiek aspekcie z wyjątkiem kruchości życia. Ta istota jest tak doskonała, że może nawet zrodzić potomstwo... {i}- Co?! Chyba sobie chłopczyku ze mnie żartujesz. Ta historyjka wymknęła ci się trochę spod

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ergo Amare: Nie opuszczaj mnie — czytnik · opowiadania