Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 7 min czytania

Esilgir rozdział 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Znów był w zamku. Stał w niegdyś pięknym pokrytym jasnym marmurem korytarzu. Teraz jednak był on zniszczony i zbrukany krwią. Świecące na ścianach kryształy były przewrócone i rozbite. Z kamiennego sklepienia odrywały się małe kamyczki, a całe otoczenie drżało nieprzyjemnie. Stał w pełnej zbroi płytowej, która bardzo mu ciążyła w dusznym powietrzu. Dookoła niego majaczyły te same duchy, które widział co noc. Jego towarzysze, żołnierze dowódcy. Wszyscy kłębili się pod wielkimi drzwiami na których widniał kiedyś emblemat zrobiony z żywicy. Chciał krzyczeć i powstrzymać ich przed niszczeniem drzwi, jednak wiedział, że nikt go nie usłyszy. Widział nawet siebie pomagającego raz za razem uderzać wielkim żelaznym taranem o końcu w kształcie głowy niedźwiedzia. Kiedy uderzali w drzwi wielki huk raz za razem rozchodził się po korytarzu razem z wiórami i drobinkami drzwi poszerzając cały czas drobne szczeliny. Niewyraźna postać w lśniącej zbroi raz za razem krzyczała do cieni kłębiących się pod drzwiami: - Jeszcze raz! Mocniej! Już niedługo! Zatrzymać się! Przygotować broń! – Wtedy sięgnął ręką do pochwy zawieszonej na plecach i wyciągnął z niej piękny stalowy miecz, którego rękojeść zdobiły małe rubiny. Po czym krzyknął – Ostatni raz! Dalej! Szturmem skurwysynów. Cienie bez dźwięku spełniały jego polecenia ostatnie uderzenie machiny oblężniczej sprawiło, że drzwi się poddały i z hukiem opadły na ziemię. Pył wypełnił powietrze zasłaniając przestrzeń za drzwiami a duchy rzuciły się do szarży. Uderzenia ciężkich butów o posadzkę i tarcie o siebie zbrój płytowych wznieciły niemożliwy do opisania hałas. Głowa mu pękała w miarę jak ludzie przechodzili do sali. Teraz widział ją już dokładnie. Pył opadł odsłaniając jego oczom piękne okrągłe pomieszczenie zwieńczone złocista kopułą na której namalowane były sceny z życia Martlingów. Za każdym razem, gdy się tu pojawiał zauważał nowy szczegół na niecodziennym malowidle. Tego razu zapatrzył się na obrazek, na którym rolnik odpoczywał po pracy na swoim polu a obok niego orał swoimi wielkimi łapami smok. Ze scenki wypływały radość i uznanie dla wzajemnej pracy obu stworzeń. Kątem oka spostrzegł wielce interesujący szczegół, ale tak jak każdej nocy na kopule pojawiły się drobne szczeliny, które zamieniały się w coraz większe dziury, aż w końcu z drżeniem kopuła spadła na podłogę razem ze smokiem, który ją zniszczył. Nie patrzył już na to jak odłamki zabijają jego towarzyszy. Nie przejmował się ich okrzykami przerażenia. Patrzył i podziwiał wielkie stworzenie. Wielki czarny jaszczur samym swoim wyglądem wzbudzał strach i respekt. Ogromne ciało pokryte szczelnym pancerzem z łusek wspierało się na równie monstrualnych łapach. Zdawał sobie sprawę, że sam pysk smoka jest wielkości jego ludzkiego ciała a jego czerwone pałające oczy zamroziły go w miejscu. Jego warga drżała odsłaniając rząd białych kłów, z których każdy z łatwością zmiażdżyłby kamienny mur. Z wielkim sykiem z pyska wyleciała para i ludzie zaczęli krzyczeć przerażeni. Szybko się odwrócił w kierunku znanej sobie szczelinie w ścianie do której szybko wbiegł. Jego cień także do niej wpełzł wypychając z niej uprzednio innego żołnierza. I wtedy zaczął się chaos. Wielki ryk i wielki ogień. Cały korytarz stał się na…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Esilgir rozdział 1 — czytnik · opowiadania